Kolejna noc w zamku... Miałem się tu zatrzymać dosłownie na chwile, ale ciągle coś mnie tu zatrzymuje. Mimo wszystko muszę jednak przyznać, że sypianie na podłodze nigdy nie sprawiało mi tyle wypoczynku... Chociaż chyba powinienem powoli przyzwyczajać się do normalnego łóżka. To nie czasy gdzie mój ojciec mi nakazywał taki spoczynek. A inne lwy przez to dziwnie się na mnie patrzą, gdy zastają mnie śpiącego na gołym kamieniu. Może już dziś spróbuje wprowadzić ten plan w życie... Z mojej komnaty ruszyłem w stronę wyjścia do miasta, znów czegoś mi brakowało. Kiedy mijałem bawialnie dla dzieci, nie mogłem się powstrzymać i lekko uchyliłem drzwi żeby spojrzeć co robią maluchy. Jednak gdy tylko nieco je otworzyłem wybiegła stamtąd jakaś mała istotka. Zdziwiony podąrzyłem za nią wzrokiem. Ona również patrzyła na mnie ciągle pędząc przed siebie, prosto na zbroję, która stała w korytarzu dla ozdoby.
- Uważaj!... - zdąrzyłem tylko krzyknąć a mała już na nią wpadła.
Zbroja zaczęła się chwiać. Bez zbędnego namysłu popędziłem w stronę lwiątka i zakryłem je ciałem. Zbroja wręcz posypała się na mnie. Otrzepałem się z kawałków blachy i spojrzałem na małą brązową kuleczke tuż pod moimi stopami. Schyliłem się do niej, na co ona wycofała się nieco do tułu.
- Czemu wybiegłaś z tej komnaty?... - zacząłem powoli.
Lwiczka nadęła lekko policzki.
- Gdybyś nie uchylił drzwi to bym z niej nie wybiegła.
Zaśmiałem się cicho.
Rowene?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
Od Gabriela CD Asagiri
Dokładnie obejrzałem zamek. Nigdy wcześniej nie widziałem, aby jakakolwiek była taka potężna, ogromna...
- Noc, górę dwie... Uzupełnię zapasy i ruszę dalej.
Lwica uśmiechnęła się szerzej na moje słowa.
- Więc proszę za mną, zaprowadzę cię do wolnej komnaty - ruszyła pewnym krokiem w stronę bramy, która prowadziła do wnętrza zamku.
W środku panował ciągły ruch. Widziałem jak koło nas przechodzą lwy i lwice w różnym wieku, o dziwo żadne jakby nie zwracało na nas uwagi, jakby było dla nich normą przyjmowanie obcych w gościnę. Po chwili stanęliśmy przed jednymi z wielu drzwi w korytarzu.
- Oto twoja komnata. Znajduje się w niej wszystko czego może potrzebować wędrowiec. Tak sądzę... Ale jeśli jednak coś ci nie będzie odpowiadało, możesz mnie o tym powiadomić.
- Dziękuje... - odrzekłem cicho otwierając drzwi, samica natomiast odwróciła się, szykując się do odejścia. - Poczekaj.
Zatrzymałem ją. Odwróciła głowę w moją stronę.
- A jak tobie właściwie na imię? - dobrze, że chociaż teraz zdałem sobie sprawę z tego, że jej o nie wcześniej nie zapytałem.
- Asagiri - ponownie się uśmiechnęła.
Odwzajemniłem to wchodząc do środka komnaty i zamykając za sobą drzwi. Odetchnąłem z ulgą rzucają swój tobół z moim "dobytkiem" na łóżko. Spojrzałem na nie nieco zniesmaczony. Wydawało się takie miękkie, że można by się w nim utopić. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nie było w nim zbyt dużo rzeczy, jakaś szafka nocna, półka, wielka szafa oraz drugie drzwi. Sprawdziłem natychmiast co za nimi jest. Była to mała łazienka. Uśmiechnąłem się do siebie. Od dziecka nie miałem tyle przestrzeni dla siebie. Jednak i tak to nie będzie trwać długo. Jakieś licho mnie tu przytargało, ale to miejsce pewnie się niczym od innych, z wyjątkiem tego zamku. Jak najszybciej kupie potrzebne rzeczy i ruszę dalej. Szybko więc wziąłem kąpiel i wyszedłem z komnaty idąc w stronę miasta, jak się okazało nie było ono daleko. Widać było je już z okien zamku. Tym razem gdy szedłem sam przez korytarze uważnie przyglądałem się temu co się w nich znajduje. Jedak nie było to nic godnego przykucia uwagi. Obrazy, gobeliny, świeczniki... Nic ciekawego. Nagle zauważyłem, że pewne drzwi są otwarte. Pomimo tego iż wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł zajrzałem przez nie do środka. W komnacie bawiła się grupka lwiątek. Od razu wywołało to uśmiech na mojej twarzy.
- Co ty robisz?... - usłyszałem znajomy głos koło mnie.
- Ja tylko... - spojrzałem na Asagiri, która stała tuż koło mnie. - Tak zerknąłem...
Asagiri? Przysięgam, że w następnej odpowiedzi bardziej rozwinę akcje
- Noc, górę dwie... Uzupełnię zapasy i ruszę dalej.
Lwica uśmiechnęła się szerzej na moje słowa.
- Więc proszę za mną, zaprowadzę cię do wolnej komnaty - ruszyła pewnym krokiem w stronę bramy, która prowadziła do wnętrza zamku.
W środku panował ciągły ruch. Widziałem jak koło nas przechodzą lwy i lwice w różnym wieku, o dziwo żadne jakby nie zwracało na nas uwagi, jakby było dla nich normą przyjmowanie obcych w gościnę. Po chwili stanęliśmy przed jednymi z wielu drzwi w korytarzu.
- Oto twoja komnata. Znajduje się w niej wszystko czego może potrzebować wędrowiec. Tak sądzę... Ale jeśli jednak coś ci nie będzie odpowiadało, możesz mnie o tym powiadomić.
- Dziękuje... - odrzekłem cicho otwierając drzwi, samica natomiast odwróciła się, szykując się do odejścia. - Poczekaj.
Zatrzymałem ją. Odwróciła głowę w moją stronę.
- A jak tobie właściwie na imię? - dobrze, że chociaż teraz zdałem sobie sprawę z tego, że jej o nie wcześniej nie zapytałem.
- Asagiri - ponownie się uśmiechnęła.
Odwzajemniłem to wchodząc do środka komnaty i zamykając za sobą drzwi. Odetchnąłem z ulgą rzucają swój tobół z moim "dobytkiem" na łóżko. Spojrzałem na nie nieco zniesmaczony. Wydawało się takie miękkie, że można by się w nim utopić. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nie było w nim zbyt dużo rzeczy, jakaś szafka nocna, półka, wielka szafa oraz drugie drzwi. Sprawdziłem natychmiast co za nimi jest. Była to mała łazienka. Uśmiechnąłem się do siebie. Od dziecka nie miałem tyle przestrzeni dla siebie. Jednak i tak to nie będzie trwać długo. Jakieś licho mnie tu przytargało, ale to miejsce pewnie się niczym od innych, z wyjątkiem tego zamku. Jak najszybciej kupie potrzebne rzeczy i ruszę dalej. Szybko więc wziąłem kąpiel i wyszedłem z komnaty idąc w stronę miasta, jak się okazało nie było ono daleko. Widać było je już z okien zamku. Tym razem gdy szedłem sam przez korytarze uważnie przyglądałem się temu co się w nich znajduje. Jedak nie było to nic godnego przykucia uwagi. Obrazy, gobeliny, świeczniki... Nic ciekawego. Nagle zauważyłem, że pewne drzwi są otwarte. Pomimo tego iż wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł zajrzałem przez nie do środka. W komnacie bawiła się grupka lwiątek. Od razu wywołało to uśmiech na mojej twarzy.
- Co ty robisz?... - usłyszałem znajomy głos koło mnie.
- Ja tylko... - spojrzałem na Asagiri, która stała tuż koło mnie. - Tak zerknąłem...
Asagiri? Przysięgam, że w następnej odpowiedzi bardziej rozwinę akcje
piątek, 9 sierpnia 2019
Od Gabriela Ziemia Obiecana
Kolejny dzień idę w upale. Nigdzie nie było żadnej tawerny, domu czy chociaż strumyka z paroma krzakami owoców. Zdawało się wydawać, że niepotrzebnie rzuciłem pracę u kowala i znów ruszyłem w drogę. Mężczyzna co prawda był surowy, ale przynajmniej miałem co jeść i gdzie spać. Co prawda kolejne miasto miało znajdować się dzień drogi od niego, tak przynajmniej mi powiedział, ale coś kazało mi zboczyć z wskazanego przez niego kursu. Moja wędrówka trwa już trzy dni. Zapasy mi się skończyły, pieniądze na nic się zdały, bo w okolicy nikogo nie było. Parę razy miałem już zawracać, jednak po co? Umrę z głodu to umrę, każdego to kiedyś czeka. Przyśpieszę nieuniknione. W pewnym momencie poczułem wiatr na pysku, który przyjemnie chodził. Niemal nie zastanawiając się podążyłem w stronę z której wiał. Dawał wielką ulgę od lejącego się z nieba żaru. Szedłem za nim kilkanaście metrów aż znalazłem się nad dość płytkim zbiornikiem wodnym. Schyliłem się do niego z ulgą zaczynając pić wręcz lodowatą wodę. Była dla mnie jak dar od niebios. Jednak moja rozkosz nie trwała długo. Poczułem obcy zapach. Natychmiast rozejrzałem się w około nadstawiając uszy. Nic jednak nie zdołałem zobaczyć. Zapach coraz bardziej się nasilał. Nie chciałem z nikim wchodzić w żadne bójki, jeśli okazało by się, że znajduje się na cudzym terenie. Postanowiłem szybko się wycofać jednak w tym momencie pojawiła się przede mną biała lwica. Tym bardziej chciałem już odejść. Gdy jednak się odwróciłem zatrzymała mnie.
- Kim jesteś? - usłyszałem jej delikatny aczkolwiek stanowczy głos.
- Zwykłym wędrowcem, który chciał zaspokoić pragnienie... Jeśli wszedłem na pani teren najmocniej przepraszam. Już mnie tu nie ma.
Zrobiłem kilka kroków przed siebie. Jednak lwica ponownie zadała to samo pytanie.
- Kim jesteś?
Jednak tym razem jej głos był jeszcze bardziej stanowczy. Zatrzymałem się. Westchnąłem cicho odwracając głowę w jej stronę.
- Mawiam na siebie Eliasz - widziałem jak jej usta ponownie się otwierają chcąc zadać jeszcze jakieś pytanie. - Jeśli idę dalej i nie zostaje tu dłużej to nie ma sensu podawać większej ilości informacji o sobie.
Asagiri?
- Kim jesteś? - usłyszałem jej delikatny aczkolwiek stanowczy głos.
- Zwykłym wędrowcem, który chciał zaspokoić pragnienie... Jeśli wszedłem na pani teren najmocniej przepraszam. Już mnie tu nie ma.
Zrobiłem kilka kroków przed siebie. Jednak lwica ponownie zadała to samo pytanie.
- Kim jesteś?
Jednak tym razem jej głos był jeszcze bardziej stanowczy. Zatrzymałem się. Westchnąłem cicho odwracając głowę w jej stronę.
- Mawiam na siebie Eliasz - widziałem jak jej usta ponownie się otwierają chcąc zadać jeszcze jakieś pytanie. - Jeśli idę dalej i nie zostaje tu dłużej to nie ma sensu podawać większej ilości informacji o sobie.
Asagiri?
Subskrybuj:
Posty (Atom)