Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalinda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalinda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2019

Od Kalindy Cd Annabell

Ślub Vlada i Rose absorbował mnie bez reszty. Cały czas było coś w czym musiałam pomóc, lub ktoś kto potrzebował mojej pomocy. Oprócz tego również treningi wojowników i standardowe obowiązki dziedziczki tronu. Mimo, że pełniłam tą rolę już od ponad siedemnastu lat, prawie osiemnastu, wiąż nie mogłam się w niej odnaleźć i zdawało mi się, że to po prostu praca nie dla mnie. Zazdrościłam wszystkim królowym z krwi i kości, takim jaką na przykład kiedyś była moja teściowa, które potrafiły zawsze wspierać swoich mężów. Ja najlepsza byłam zawsze wspierając go na polu bitwy. Właśnie gdy udawałam się do sali balowej by dopilnować by mój szwagier zrobił wszystko, co ma być zrobione gdy zatrzymała mnie Annabell.
- Dzień dobry Annabell. Potrzebujesz czegoś?- zapytałam w odpowiedzi na jej powitanie.
<Annabell?>

czwartek, 11 lipca 2019

Od Kalindy CD Vlad III

Mimo, że przygotowania do ślubu mojego syna trwały już od dość dawna ja wciąż nie mogłam przyjąć do wiadomości tego, że Vlad się żeni ani tego, że już jutro będę dla kogoś teściową. Rose bardzo lubiłam i z całą pewnością nasze stosunki będą bardzo dobre ale strasznie bałam się tego, co przyniosą kolejne lata, zwłaszcza kiedy młodzi zdecydują się na dzieci. Nie wiedziałam, czy potrafię być babcią, ba nawet wciąż nie wiedziałam czy dla moich dzieci byłam dobrą matką. Jakoś wychować mi się je udało ale czy na pewno dobrze? Nie miałam pojęcia a wszystkie wątpliwości po prostu wyłaziły ze mnie tonami. Chciałabym mieć kogoś, kto mógłby mi powiedzieć co mam robić jako matka Pana Młodego ale nikogo takiego nie miałam: królowa Elisabetha od dawna nie żyła a moja matka gdzieś tam sobie żyła. W takich, niekorzystnych okolicznościach postanowiłam odwiedzić teścia, który jako jedyny wymiksował się spod kurateli swojej siostry. Oczywiście znalazłam go w kuchni po czym usiadłam sobie spokojnie i zaczęłam podbierać mu owoce w czekoladzie.
- Kali... Bądź tak miła i powiedz mi czy przyszłaś tutaj tylko żeby siedzieć i podjadać mi owoce czy raczej chciałaś o coś zapytać?- powiedział w którymś momencie Vlad a ja westchnęłam cicho i zaczęłam mu opowiadać o wszystkich moich wątpliwościach. On tymczasem słuchał mnie uważnie i kiwał głową.
- Nie dziwię się, że masz takie wątpliwości Kali... Sam miałem ich całe mnóstwo, kiedy każdy z moich synów się żenił, tym bardziej, że musiałem być dla nich jednocześnie ojcem i matką, żadna z moich żon nie paliła się by się o nich troszczyć. Mogę powiedzieć Ci jedno: wszystko będzie dobrze i nie musisz się niczym martwić.- powiedział po czym podszedł do mnie i mnie przytulił. 
- Dzięki tato.- powiedziałam po czym już w znacznie lepszym humorze ruszyłam w stronę sali balowej. Po drodze spotkałam Rin, matkę Rose.
- Witaj Rin. Wszystko w porządku?- zapytałam widząc jej niewyraźną minę.
<Rin?> 

niedziela, 21 kwietnia 2019

Od Kalindy Cd Mihnea

Kiedy Mihnea uklęknął przede mną i otworzył pudełko z pierścionkiem nie mogłam uwierzyć, że to wszystko dzieje się na prawdę. Wstałam z krzesła i momentalnie, nie wiedzieć czemu, mój wzrok powędrował do królewskiego stołu, gdzie siedział król Vlad razem z resztą rodziny. Władca uśmiechał się do mnie aprobująco. Natychmiast uklękłam przed Mihneą i przytuliłam się do niego.
- Mihnea ja... Kocham Cię, bardzo Cię kocham i tak, chcę zostać twoją żoną.- powiedziałam a samiec wsunął mi piękny pierścionek na palec po czym pocałował mnie mocno.
- Kali nawet nie wiesz jak się cieszę.- powiedział po czym złapał mnie za dłoń i razem weszliśmy do jadalni w której znajdowała się większa część mieszkańców pałacu, choć nie wszyscy. Razem podeszliśmy do króla.
<Mihnea?>

sobota, 20 kwietnia 2019

Od Kalindy Cd Mihnea

Nie miałam pojęcia dlaczego Mihnea tak nagle zaprasza mnie na randkę ale cóż wypadałoby chyba się przygotować prawda? Po treningu postanowiłam wrócić do mojej komnaty i przygotować się. Przygotowałam sobie kąpiel i zmyłam z ciała pot i brud. Kiedy już skończyłam się czyścić ruszyłam wybrać suknię. Mimo że nie lubiłam tego robić zajęło mi to całkiem sporo czasu aż w końcu mój wybór padł na długą do ziemi, czerwoną suknię z odsłoniętymi plecami i rozcięciem ciągnącym się do połowy uda. Dość dawno temu dał mi ją Mihnea i w końcu miałam okazję by ją założyć. Całokształtu dopełniły perfumy o zapachu róży, które uwielbiał książę. Mihnea przyszedł punktualnie i razem poszliśmy do jadalni ale nie zajęliśmy miejsca w jej wnętrzu ale wyszliśmy na balkon gdzie stał przygotowany jeden stolik.
- Zapraszam panią.- powiedział samiec odsuwając dla mnie krzesło.
- Dziękuję.- odparłam po czym usiadłam a on naprzeciwko mnie.
<Mihnea?>

piątek, 19 kwietnia 2019

Od Kalindy Oj nie kochany...

Tego dnia kolejny raz Mihnea zarządził ćwiczenia w parach. Znowu ćwiczyliśmy razem, bo on, jako jedyny samiec wśród wojowników nie dawał mi forów. Z nim mogłam liczyć na to, że będziemy walczyć porządnie a nie, że on da mi się pokonać. Nigdy tego nie robił. Nasze relacje można określić jako dziwne, teoretycznie byliśmy parą ale nie spotykaliśmy się na żadnych romantycznych kolacjach ani nic w tym stylu. Stanowczo byliśmy parą wojowników i mimo że do tej pory nam to wystarczało teraz zaczynałam chcieć czegoś więcej. Nasza walka trwała już od dobrych kilkunastu minut i byliśmy jedyną ćwiczącą parą, cała reszta przyglądała się nam. W pewnym momencie Mihnea rzucił się w moim kierunku i wykonując kilka zwodów podciął mi nogi i przewrócił mnie na ziemię po czym przygniótł do niej.
- Chyba wygrałem kochanie...- mruknął cicho do mojego ucha na co ja jedynie się zaśmiałam.
- Oj nie kochany...- odpowiedziałam ja i uderzyłam go nogą w wewnętrzną stronę uda, niemal przy jego kroczu. Samiec momentalnie odsunął się ode mnie rozmasowując obolałe miejsce.
- To ja wygrałam.- powiedziałam wstając z ziemi. Rozległy się gromkie brawa po czym wszyscy się rozeszli.
- Masz zamiar pozbawić mnie przyjemności posiadania dzieci?- zapytał szeptem Mihnea uśmiechając się do mnie.
- Nie mój drogi, bo gdybym miała taki zamiar to pozbawiłabym również siebie tej przyjemności.- mruknęłam do jego ucha na co samiec spojrzał w moje oczy i uśmiechnął się po czym namiętnie mnie pocałował.
- Może warto by było naszą znajomość posunąć krok dalej?- zaproponowałam kiedy nasze usta musiały się rozdzielić by zaczerpnąć powietrza.
<Mihnea?>