Przywódczyni już po chwili leżała prawie martwa pod moją stopą.
- Błagam nie zabijaj, obiecuję że już nigdy.. - kiedy to mówiła coraz mocniej ściskałam jej krtań stopą, aż wreszcie usłyszałam głuchy trzask.
- Wybacz, ale jakoś Ci nie ufam. - powiedziałam patrząc w jej przerażone oczy. W myślach cały czas błogosławiła wszystkich, którzy tu polegną. Zasady zakonu były święte, a jedną z nich było błogosławieństwo dla każdego zabitego. Kiedy ta marna podróba mnie już zginęła zajęłam się wybijaniem reszty członków tego klanu. Przez to wszystko sama zaliczyłam parę ran, więcej jednak krwi na mnie pochodziło z ciał moich wrogów. Z ukrycia przyglądałam się jeszcze jak Mircza rozszarpywał jakąś lwice. Z tego co udało mi się wyłapać, była to jego biologiczna matka, cóż nie będę go o to osądzać. W momencie kiedy lew stanął w całej swojej okazałości pokryty w całości krwią, momentalnie zrobiło mi się jakoś cieplej. Pierwszy raz się tak czułam i byłam pewna, że wywołuje to ten właśnie lew. Zaczęłam powoli do niego podchodzić zrzucając z siebie pelerynę.
- Co ty na to, aby zapieczętować nasze zaręczyny? - wymruczałam przylegając do jego torsu. Spojrzałam w górę na jego pysk i uśmiechnęłam się zadziornie.
>Mircza?<
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tylko obiad?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tylko obiad?. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 maja 2019
Od Mirczy Cd Iseult
Niedługo po tym, jak zaatakowała nas przywódczyni klanu pojawiła się jego reszta. Spojrzałem na nadciągające lwy i uśmiechnąłem się lekko po czym wytężyłem umysł i uwolniłem moją moc. Wszyscy zabójcy momentalnie się zatrzymali i skamienieli ze strachu. Wysłałem do Iseult mentalnie pytanie i otrzymałem jako odpowiedź jedno słowo: "Zabij". Od razu ruszyłem do dzieła. Wybierałem swoje ofiary na chybił trafił po czym wyrywałem im krtanie, sprawiając, że szybko stawały się nieprzydatne do dalszej walki. W którymś momencie jednak do moich uszu dotarł damski głos...
- Mircza...- słychać w nim było paraliżujący strach ale nigdy nie byłbym w stanie pomylić go z żadnym innym.
- Synku... Przestań, to boli... Proszę Mircza... Wypuść mnie... Przecież jestem twoją matką...- powiedziała klęcząca na ziemi Menora.
- Witaj Menoro...- powiedziałem po czym zmiażdżyłem krtań mojej aktualnej ofiary i podszedłem do niej opuszczając zakrwawione łapy wzdłuż ciała.
- Puść mnie... Jestem w końcu twoją matką...- samica czuła coraz większy strach, widziałem to doskonale i rósł on z każdym moim krokiem.
- Nigdy nie byłaś moją matką... Może i mnie urodziłaś... Ale nigdy nie byłaś moją matką... Moja prawdziwa matka zginęła... Choć nie wydała mnie na świat i byłem tylko bękartem jej męża, którego mogła przecież porzucić na pastwę losu była dla mnie prawdziwą matką... A ty zasługujesz tylko na jedno...- warknąłem po czym przemieniłem się w swoją w pełni lwią postać i rzuciłem się na matkę rozszarpując jej ciało na kawałki i nurzając się w jej krwi. Była ostatnią członkinią klanu, który właśnie został zniszczony. Kiedy wreszcie z ciała lwicy pozostała jedynie krwawa miazga a z mojego futra ściekały stróżki ciepłej krwi opanowałem się nieco i spojrzałem na stojącą nieopodal Iseult.
<Iseult?>
Sorki, że tak długo
- Mircza...- słychać w nim było paraliżujący strach ale nigdy nie byłbym w stanie pomylić go z żadnym innym.
- Synku... Przestań, to boli... Proszę Mircza... Wypuść mnie... Przecież jestem twoją matką...- powiedziała klęcząca na ziemi Menora.
- Witaj Menoro...- powiedziałem po czym zmiażdżyłem krtań mojej aktualnej ofiary i podszedłem do niej opuszczając zakrwawione łapy wzdłuż ciała.
- Puść mnie... Jestem w końcu twoją matką...- samica czuła coraz większy strach, widziałem to doskonale i rósł on z każdym moim krokiem.
- Nigdy nie byłaś moją matką... Może i mnie urodziłaś... Ale nigdy nie byłaś moją matką... Moja prawdziwa matka zginęła... Choć nie wydała mnie na świat i byłem tylko bękartem jej męża, którego mogła przecież porzucić na pastwę losu była dla mnie prawdziwą matką... A ty zasługujesz tylko na jedno...- warknąłem po czym przemieniłem się w swoją w pełni lwią postać i rzuciłem się na matkę rozszarpując jej ciało na kawałki i nurzając się w jej krwi. Była ostatnią członkinią klanu, który właśnie został zniszczony. Kiedy wreszcie z ciała lwicy pozostała jedynie krwawa miazga a z mojego futra ściekały stróżki ciepłej krwi opanowałem się nieco i spojrzałem na stojącą nieopodal Iseult.
<Iseult?>
Sorki, że tak długo
niedziela, 28 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Widząc jak lew klęka, aż zaniemówiłam. Podejrzewałam, że może szykować coś podobnego. Jednak nie spodziewałam się, że zróbi to w takim momencie. Wyciągnęłam dłoń w jego stronę lekko kiwając głową na tak.
- To bedzie zaszczyt zostać twoją żoną. - powiedziałam kiedy ten zakładał mi pierścionek na palec. Był cudowny i kaponował się z moją peleryną, oraz czerwonymi oczami. Szczęśliwa rzuciłam mu się na szyję. Przez to wszystko kompletnie straciłam czujność i po chwili poczułam przeszywający ból w łopatce. Dojść szybko wyciągnęłam nóż, którym we mnie rzucono.
- No, no kogo my tu mamy. - usłyszałam nieprzyjemny głos jakiejś lwicy, a po chwili ukazała się i ona sama. Trzeba przyznać była bardzo podobna do mnie, jednak nie znałam jej. Już ją słysząc byłam gotowa na walkę, z tego co było zauważyłam Mircza też. Miałam nadzieję na ostatni romantyczny wieczór, ale to chyba dopiero jak wrócimy na zamek.
- Kim jesteś? - spytałam niezbyt się przejmując raną na plecach.
- Przywódcą klanu Kła Czerwieni. Widzę, że niegdyś tu należałaś. Teraz jednak, abyś dalej mogła nosić ten płaszcz musisz go zabić. - powiedziała wskazując nożem na mojego narzeczonego. Spojrzałam na pierścionek, który dopiero co dostałam i wybuchłam szalonym śmiechem.
- Wiedziałam, że to nie może być prawdziwe odrodzenie. - to mówiąc wyciągnęłam sztylety zza pasów na nogach i spojrzałam na lwice. W tym momencie stała się moim celem.
- Masz pecha bo trafiłaś na osobę, pod którą się podszywasz. - powiedziałam przebiegając obok niej. Przeciełam jej przy tym bok i szybko odskoczyłam w jakieś ukrycie. W otwartej walce nie wygram, jednak z ukrycia powinnam nie mieć problemów. Pytanie jak szybko zjawi się reszta klanu.
>Mircza?<
- To bedzie zaszczyt zostać twoją żoną. - powiedziałam kiedy ten zakładał mi pierścionek na palec. Był cudowny i kaponował się z moją peleryną, oraz czerwonymi oczami. Szczęśliwa rzuciłam mu się na szyję. Przez to wszystko kompletnie straciłam czujność i po chwili poczułam przeszywający ból w łopatce. Dojść szybko wyciągnęłam nóż, którym we mnie rzucono.
- No, no kogo my tu mamy. - usłyszałam nieprzyjemny głos jakiejś lwicy, a po chwili ukazała się i ona sama. Trzeba przyznać była bardzo podobna do mnie, jednak nie znałam jej. Już ją słysząc byłam gotowa na walkę, z tego co było zauważyłam Mircza też. Miałam nadzieję na ostatni romantyczny wieczór, ale to chyba dopiero jak wrócimy na zamek.
- Kim jesteś? - spytałam niezbyt się przejmując raną na plecach.
- Przywódcą klanu Kła Czerwieni. Widzę, że niegdyś tu należałaś. Teraz jednak, abyś dalej mogła nosić ten płaszcz musisz go zabić. - powiedziała wskazując nożem na mojego narzeczonego. Spojrzałam na pierścionek, który dopiero co dostałam i wybuchłam szalonym śmiechem.
- Wiedziałam, że to nie może być prawdziwe odrodzenie. - to mówiąc wyciągnęłam sztylety zza pasów na nogach i spojrzałam na lwice. W tym momencie stała się moim celem.
- Masz pecha bo trafiłaś na osobę, pod którą się podszywasz. - powiedziałam przebiegając obok niej. Przeciełam jej przy tym bok i szybko odskoczyłam w jakieś ukrycie. W otwartej walce nie wygram, jednak z ukrycia powinnam nie mieć problemów. Pytanie jak szybko zjawi się reszta klanu.
>Mircza?<
Od Mirczy Cd Iseult
Znaleźliśmy się w okolicach, klanu, który był naszym celem. Już od dłuższego czasu krążyliśmy wokół zdobywając potrzebne nam informacje i zapoznając się z terytorium. Z Iseult zbliżyliśmy się jeszcze bardziej i właściwie oboje wiedzieliśmy już o sobie nawzajem niemal wszystko. Lwica bardzo dzielnie radziła sobie z zapamiętaniem wszystkich członków mojej rodziny, których szczerze mówiąc ciężko zapamiętać i nie pomylić. Mimo wszystko jednak czegoś mi brakowało, chciałem, żeby nasze życie wyglądało inaczej a nie było tylko i wyłącznie wieczną relacją w stylu chłopak-dziewczyna i tyle. Któregoś wieczoru siedzieliśmy razem przy ognisku jedząc królika i rozmawiając na różne tematy.- Iseult... Wiem, że to może być nieco kiepski moment ale nie mogę czekać dłużej. Kocham Cię i mam gdzieś, co się wkrótce stanie, chcę żebyś została moją żoną, na dobre i na złe.- powiedziałem po czym ukląkłem i wystawiłem przed siebie dłonie z pierścionkiem.
<Iseult?>
sobota, 27 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Odmówiłam z Mirczą co i jak, cieszyło mnie że mam przy boku akurat jego. Wszystko zależało od Lwów w tym przybytku. Coś mi jednak mówiło, że nie skończą oni dobrze. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w górach, aby odpocząć i się przespać. Wszak wyruszyliśmy wieczorem, a dobrze by było być wypoczętym, kiedy będziemy na miejscu. Jakoś to wszystko mocno mi się nie podobało. Cała akcja z tym odrodzeniem się zakonu mocno mi śmierdziała. Kiedy dotarliśmy do małej świątyni cicho westchnęłam.
- Z tego co mi wiadomo to ich siedziba. - powiedziałam. Siedzieliśmy w ukryciu za skałami, wszak nie wiadomo jak na nas zareagują. Chociaż w planach i tak mam najpierw porozmawiać z ich przywódczynią. Wszak muszę mieć pewność, że to jest tylko podszywanie się dla sławy. Chociaż i tak nie podoba mi się jego aktualnie działanie. Tak więc nie pozwolę aby to dalej funkcjonowało w taki sposób.
>Mircza?<
- Z tego co mi wiadomo to ich siedziba. - powiedziałam. Siedzieliśmy w ukryciu za skałami, wszak nie wiadomo jak na nas zareagują. Chociaż w planach i tak mam najpierw porozmawiać z ich przywódczynią. Wszak muszę mieć pewność, że to jest tylko podszywanie się dla sławy. Chociaż i tak nie podoba mi się jego aktualnie działanie. Tak więc nie pozwolę aby to dalej funkcjonowało w taki sposób.
>Mircza?<
piątek, 26 kwietnia 2019
Od Mirczy Cd Iseult
Cała sprawa wydawała mi się niezwykle podejrzana. Cały ten zakon pojawiający się właściwie znikąd i podający się za nowe wcielenie zakonu Iseult. Nie wiedziałem co będzie chciała zrobić, nawet nie brałem pod uwagę tego, że klan w istocie okaże się tym za który się podaje. Zbyt dużo było różnic dzielących oba klany by mogły być tym samym. Po przekroczeniu gór złożyłem szybką modlitwę do Ameyi i Devena by nas prowadzili i pozwolili bezpiecznie dotrzeć na miejsce po czym ruszyliśmy na spotkanie tegoż klanu. Po drodze lwica wyjaśniła mi swój plan a ja dorzuciłem do niego swoje trzy grosze. Miałem nadzieję, że wszystkie informacje o tym klanie okażą się nieprawdziwe ale kto wie?
<Iseult?>
Błagam wybacz jakość...
<Iseult?>
Błagam wybacz jakość...
czwartek, 25 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Spojrzałam na Mircze zaniepokojonym wzrokiem i cicho westchnęłam.
- Dojść dużo się wydarzyło, ale nie ma czasu na herbatkę i tłumaczenie. Mamy dojść ważną misję. Wychodzimy teraz, nie ma czasu na zwlekanie. - powiedziałam kiedy szliśmy w stronę mojej komnaty. Musiałam wsiąść porządną broń, a nie to co miałam przy sobie na co dzień.
- Dobra, za tobą nawet na koniec świata. - odpowiedział lew. Stojąc przed swoją komnatą mocno go pocałowałam. Po czym odrywając się od niego powiedziałam.
- Masz piętnaście minut kochanie. Widzimy się za bramą prowadzącą za góry. Po drodze wszystko ci wyjaśnię. - mówiąc to zniknęłam za drzwiami. W pomieszczeniu wyciągnęłam z szafy wszystko co należało do mojego starego stroju skrytobójczyni. W tym nawet trzy opaski na nogi, każda z jednym sztyletem. Był też pasek z nożami do rzucania i to sporą kolekcją. No i jak zwykle moja peleryna. Cicho westchnęłam i wyskoczyłam przez balkon. Bo dachach szło mi się jakoś szybciej, z oddali już widziałam Mircze idącego we wskazane miejsce. Jakoś cieszyło mnie, że mogę dzielić to brzemię z nim. Może będzie mnie w stanie uspokoić, gdybym wpadła w furię. Kiedy już oboje byliśmy gotowi ruszyliśmy w stronę nowo powstałego klanu. Szybko też wytłumaczyłam chłopakowi o co dokładnie chodzi no i czemu się tak tym zdenerwowałam.
>Mircza?<
- Dojść dużo się wydarzyło, ale nie ma czasu na herbatkę i tłumaczenie. Mamy dojść ważną misję. Wychodzimy teraz, nie ma czasu na zwlekanie. - powiedziałam kiedy szliśmy w stronę mojej komnaty. Musiałam wsiąść porządną broń, a nie to co miałam przy sobie na co dzień.
- Dobra, za tobą nawet na koniec świata. - odpowiedział lew. Stojąc przed swoją komnatą mocno go pocałowałam. Po czym odrywając się od niego powiedziałam.
- Masz piętnaście minut kochanie. Widzimy się za bramą prowadzącą za góry. Po drodze wszystko ci wyjaśnię. - mówiąc to zniknęłam za drzwiami. W pomieszczeniu wyciągnęłam z szafy wszystko co należało do mojego starego stroju skrytobójczyni. W tym nawet trzy opaski na nogi, każda z jednym sztyletem. Był też pasek z nożami do rzucania i to sporą kolekcją. No i jak zwykle moja peleryna. Cicho westchnęłam i wyskoczyłam przez balkon. Bo dachach szło mi się jakoś szybciej, z oddali już widziałam Mircze idącego we wskazane miejsce. Jakoś cieszyło mnie, że mogę dzielić to brzemię z nim. Może będzie mnie w stanie uspokoić, gdybym wpadła w furię. Kiedy już oboje byliśmy gotowi ruszyliśmy w stronę nowo powstałego klanu. Szybko też wytłumaczyłam chłopakowi o co dokładnie chodzi no i czemu się tak tym zdenerwowałam.
>Mircza?<
środa, 24 kwietnia 2019
Od Mirczy Cd Iseult
Po jakimś czasie treningu wszyscy nowi gwardziści mieli dość i niemal z prędkością światła uciekli z placu treningowego. Ehh... Dlaczego zawsze musieli trafiać mi się tacy nieudacznicy? W takich momentach zazdrościłem Mihnei i Sorciemu, bo zawsze dostawali najlepszych rekrutów. Niestety ja musiałem się nieźle napocić żeby zrobić z tych obiboków prawdziwych i najlepszych gwardzistów. Po tym jak wszyscy się rozeszli postanowiłem poszukać Iseult i pogadać z nią chwilę. Niestety przez dłuższy czas nie udało mi się tego zrobić aż w końcu dowiedziałem się, że poszła porozmawiać z moim ojcem. Po drodze do jego gabinetu akurat się na nią natknąłem. Nie wyglądała jednak zbyt dobrze.
- Iseult coś się stało?- zapytałem zaniepokojony
<Iseult?>
- Iseult coś się stało?- zapytałem zaniepokojony
<Iseult?>
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Cicho westchnęłam widząc jak ten się wierci. Szybko się rozejrzałam czy moich nie ma w pobliżu i ruszyłam do Axela.
- Chyba trzeba wam pokazać o co w tym chodzi. - powiedziałam wyciągając dwa wbite noże w ścianę. Odrzuciłam je Mirczy i spojrzałam na niego porozumiewawczo. Stanęłam nieruchomo pod ścianą, przypomniały mi się czasy zakonne i to jak nam się nudziło.
- A teraz będę znikać. Muszę się im podstawić chyba. - powiedziałam po kilku perfekcyjnych rzutach lwa. Pocałowałam go delikatnie na porzegnanie i ruszyłam przed siebie. Koniec końców raz ktoś we mnie trafił nożem jednak na miejsce zbiórki wróciłam zwycięsko. Już chciałam powiedzieć co robili źle, kiedy przyszedł po mnie królewski gwardzista. Po spotkaniu z królem zaczęłam szukać Mirczy, aby opowiedzieć mu o naszej wspólnej misji. Byłam tym wszystkim dojść podenerwowana oraz zmartwioną.
>Mircza?<
- Chyba trzeba wam pokazać o co w tym chodzi. - powiedziałam wyciągając dwa wbite noże w ścianę. Odrzuciłam je Mirczy i spojrzałam na niego porozumiewawczo. Stanęłam nieruchomo pod ścianą, przypomniały mi się czasy zakonne i to jak nam się nudziło.
- A teraz będę znikać. Muszę się im podstawić chyba. - powiedziałam po kilku perfekcyjnych rzutach lwa. Pocałowałam go delikatnie na porzegnanie i ruszyłam przed siebie. Koniec końców raz ktoś we mnie trafił nożem jednak na miejsce zbiórki wróciłam zwycięsko. Już chciałam powiedzieć co robili źle, kiedy przyszedł po mnie królewski gwardzista. Po spotkaniu z królem zaczęłam szukać Mirczy, aby opowiedzieć mu o naszej wspólnej misji. Byłam tym wszystkim dojść podenerwowana oraz zmartwioną.
>Mircza?<
Od Mirczy Cd Iseult
Uśmiechnąłem się po czym spojrzałem na moich rekrutów. Najwyraźniej nigdzie im się nie spieszyło.
- Dobra skoro jeszcze się stąd nie wynieśliście to wracajcie z powrotem do treningu. Axel do mnie.- krzyknąłem po czym spojrzałem na przyszłych gwardzistów. Wspomniany wcześniej lew podszedł do mnie i spojrzał na mnie błagalnie.
- Cóż może teraz poćwiczymy twoją umiejętność zamiany w słup soli kiedy jest to potrzebne Axel?- zapytałem po czym nakazałem mu ustawić się pod ścianą.
- Co zamierzasz zrobić? - zapytała Iseult przyglądając mi się ciekawie.
- Uczę ich bezwzględnego posłuszeństwa, zaufania do mnie i przede wszystkim nie ruszania się niezależnie od sytuacji.- powiedziałem po czym rzuciłem pierwszy sztylet, który wbił się tuż obok nogi Axela, który przesunął się nieznacznie.
- Axel nie ruszaj się.- mruknąłem po czym wyrzuciłem kolejny. I tym razem samiec się przesunął.
- I jak ja mam ich wyszkolić?- zapytałem kręcąc głową.
<Iseult?>
- Dobra skoro jeszcze się stąd nie wynieśliście to wracajcie z powrotem do treningu. Axel do mnie.- krzyknąłem po czym spojrzałem na przyszłych gwardzistów. Wspomniany wcześniej lew podszedł do mnie i spojrzał na mnie błagalnie.
- Cóż może teraz poćwiczymy twoją umiejętność zamiany w słup soli kiedy jest to potrzebne Axel?- zapytałem po czym nakazałem mu ustawić się pod ścianą.
- Co zamierzasz zrobić? - zapytała Iseult przyglądając mi się ciekawie.
- Uczę ich bezwzględnego posłuszeństwa, zaufania do mnie i przede wszystkim nie ruszania się niezależnie od sytuacji.- powiedziałem po czym rzuciłem pierwszy sztylet, który wbił się tuż obok nogi Axela, który przesunął się nieznacznie.
- Axel nie ruszaj się.- mruknąłem po czym wyrzuciłem kolejny. I tym razem samiec się przesunął.
- I jak ja mam ich wyszkolić?- zapytałem kręcąc głową.
<Iseult?>
Od Iseult Cd Mirczy
Lekko się do niego uśmiechnęłam i położyłam na jego policzku rękę, aby go pogładzić. Chciałam go jakoś uspokoić.
- Ja aktualnie bawię się w żywy cel. Chociaż widzę, że ty też nie masz lekko.- to mówiąc kątem oka zauważyłam jednego z moich uczniów. Szybko się odsunęłam, a na moim miejscu wylądował tępy nóż. Cicho się zaśmiałam biorąc go do ręki. Dałam im takie narzędzia, którymi nawet jak trafią nie mają szansy zrobić mi krzywdy.
- Całkiem dobrze Leonard, jednak z twoim jasnym futrem chowanie się w cieniu nie do końca jest praktyczne. - krzyknęłam do niego już prosto na niego patrząc. Ten pokiwał ze zrozumieniem i zniknął w jednej z uliczek. Mircza na tą scenę tylko cicho się zaśmiał.
- Patrzcie jak to się robi. - krzyknął mocno mnie przytulając. Szczerze cieszyło mnie, że mimo bycia razem dalej widzę w nim osobę z którą się zaprzyjaźniłam.
- Teraz mnie czeka taka godzina. - odpowiedziałam ze śmiechem. Ciekawe czy pomyślą i zrobią grupową zasadzkę, bo tak to mnie nie złapią.
>Mircza?<
- Ja aktualnie bawię się w żywy cel. Chociaż widzę, że ty też nie masz lekko.- to mówiąc kątem oka zauważyłam jednego z moich uczniów. Szybko się odsunęłam, a na moim miejscu wylądował tępy nóż. Cicho się zaśmiałam biorąc go do ręki. Dałam im takie narzędzia, którymi nawet jak trafią nie mają szansy zrobić mi krzywdy.
- Całkiem dobrze Leonard, jednak z twoim jasnym futrem chowanie się w cieniu nie do końca jest praktyczne. - krzyknęłam do niego już prosto na niego patrząc. Ten pokiwał ze zrozumieniem i zniknął w jednej z uliczek. Mircza na tą scenę tylko cicho się zaśmiał.
- Patrzcie jak to się robi. - krzyknął mocno mnie przytulając. Szczerze cieszyło mnie, że mimo bycia razem dalej widzę w nim osobę z którą się zaprzyjaźniłam.
- Teraz mnie czeka taka godzina. - odpowiedziałam ze śmiechem. Ciekawe czy pomyślą i zrobią grupową zasadzkę, bo tak to mnie nie złapią.
>Mircza?<
Od Mirczy CD Iseult
Trening z nowymi gwardzistami okazał się wielką klapą. Wiedziałem, że nie są w stanie działać pod presją ale nie miałem pojęcia że jest aż tak tragicznie. Żaden z nowych nie potrafił wykonać nawet jednego kroku pod wpływem mojej mocy co było okolicznością bardzo frustrującą. Owszem moi najlepsi gwardziści również mieli problemy z działaniem pod jej wpływem ale potrafili wykonać niektóre działania i nie zmieniali się za każdym razem w słup soli dzięki czemu miałem pewność, że w sytuacjach stresowych i wywołujących lęk będą w stanie działać tak jak należy. Zdenerwowany postanowiłem zakończyć trening.
- Idźcie do domów.- warknąłem po czym odwróciłem się i stanąłem przed Iseult.
- Cześć skarbie. Co u Ciebie?- zapytałem podchodząc do niej.
<Iseult?>
piątek, 19 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Przyjęłam bukiet z uśmiechem i wręczyłam na jego poliku delikatnego całusa.
- Są piękna. - powiedziałam dziękując za bukiet. Potem się z nim porzegnałam i postanowiłam się przespać. Następnego dnia trzeba było zrobić szkolenie skrytobójców, a oni nawet ukryć się dobrze nie potrafili. Cicho westchnęłam kiedy już przed nimi stałam.
- Macie pół godziny na schowanie się, a potem godzinę aby mnie złapać. - tylko tyle powiedziałam przed odejściem. Nie chciało mi się bawić w tłumaczenie co jak im się uda, a co jak nie uda. Mają się nauczyć dla stanowiska, a nie kar i nagród. W czasie kiedy tamte niedojdy się chowały ja ruszyłam do Mirczy. Chciałam zobaczyć jak mu przebiega szkolenie gwardzistów. Kiedy jednak byłam już w okolicy zauważyłam stojące jak słup soli przerażone lwy. Po chwili sama poczułam paraliżujący strach. Chwilę mi zajęło aby wydostać się z tego paraliżu i zrozumieć, że jest to spowodowane najpewniej mocą mojego wybranka. Powoli podeszłam do gwardzistów.
- Wszystko dobrze? - spytał przejęty widzą mnie. Od razu też przestał używać tej aury trwogi. A ze mnie już na dobre odeszło to nieprzyjemne uczucie. Pokiwałam mu na potwierdzenie.
- Jakim cudem pani mogła się ruszyć? - spytał jeden z uczniów, który klęczał przez moc Mirczy. Spojrzałam na niego z lekką kpiną w oczach.
- Hańbą okryła bym siebie i swój zakon gdyby coś takiego przeszkodziło mi w dokończeniu misji. Pomyśl co z ciebie będzie za gwardzista, jeżeli w momencie paraliżującego strachu nie będziesz w stanie nic zrobić. Jak wtedy chcesz bronić ważne osoby? - powiedziałam. Z jednej strony ich wysmiałam. Jednak tak naprawdę dałam im delikatną lekcje.
>Mircza?<
- Są piękna. - powiedziałam dziękując za bukiet. Potem się z nim porzegnałam i postanowiłam się przespać. Następnego dnia trzeba było zrobić szkolenie skrytobójców, a oni nawet ukryć się dobrze nie potrafili. Cicho westchnęłam kiedy już przed nimi stałam.
- Macie pół godziny na schowanie się, a potem godzinę aby mnie złapać. - tylko tyle powiedziałam przed odejściem. Nie chciało mi się bawić w tłumaczenie co jak im się uda, a co jak nie uda. Mają się nauczyć dla stanowiska, a nie kar i nagród. W czasie kiedy tamte niedojdy się chowały ja ruszyłam do Mirczy. Chciałam zobaczyć jak mu przebiega szkolenie gwardzistów. Kiedy jednak byłam już w okolicy zauważyłam stojące jak słup soli przerażone lwy. Po chwili sama poczułam paraliżujący strach. Chwilę mi zajęło aby wydostać się z tego paraliżu i zrozumieć, że jest to spowodowane najpewniej mocą mojego wybranka. Powoli podeszłam do gwardzistów.
- Wszystko dobrze? - spytał przejęty widzą mnie. Od razu też przestał używać tej aury trwogi. A ze mnie już na dobre odeszło to nieprzyjemne uczucie. Pokiwałam mu na potwierdzenie.
- Jakim cudem pani mogła się ruszyć? - spytał jeden z uczniów, który klęczał przez moc Mirczy. Spojrzałam na niego z lekką kpiną w oczach.
- Hańbą okryła bym siebie i swój zakon gdyby coś takiego przeszkodziło mi w dokończeniu misji. Pomyśl co z ciebie będzie za gwardzista, jeżeli w momencie paraliżującego strachu nie będziesz w stanie nic zrobić. Jak wtedy chcesz bronić ważne osoby? - powiedziałam. Z jednej strony ich wysmiałam. Jednak tak naprawdę dałam im delikatną lekcje.
>Mircza?<
Od Mirczy Cd Iseult
- Dziękuję, że postanowiłaś zdradzić mi swój sekret i obiecuję, że nigdy nie zawiodę twojego zaufania.- powiedziałem po czym uśmiechnąłem się lekko.
- Nigdy nie będę próbował naciskać na Ciebie żebyś zdradziła mi szczegóły ze swojej przeszłości. To twoja decyzja i jedynie ty możesz zadecydować co i kiedy mi powiesz jeśli będziesz miała ochotę mi powiedzieć.- dodałem po czym elegancko zmieniliśmy temat. Rano odprowadziłem Iseult lub jak kto woli Sange do jej pokoju po czym poszedłem do siebie żeby przespać jeszcze godzinkę lub dwie przed kolejnym dniem pracy. Kolejnego wieczoru postanowiłem znowu spotkać się z Iseult. Ponownie więc wszedłem po bluszczu na jej balkon.
- Cześć Iseult, kwiaty dla Ciebie.- powiedziałem wręczając jej bukiet.
<Iseult?>
- Nigdy nie będę próbował naciskać na Ciebie żebyś zdradziła mi szczegóły ze swojej przeszłości. To twoja decyzja i jedynie ty możesz zadecydować co i kiedy mi powiesz jeśli będziesz miała ochotę mi powiedzieć.- dodałem po czym elegancko zmieniliśmy temat. Rano odprowadziłem Iseult lub jak kto woli Sange do jej pokoju po czym poszedłem do siebie żeby przespać jeszcze godzinkę lub dwie przed kolejnym dniem pracy. Kolejnego wieczoru postanowiłem znowu spotkać się z Iseult. Ponownie więc wszedłem po bluszczu na jej balkon.
- Cześć Iseult, kwiaty dla Ciebie.- powiedziałem wręczając jej bukiet.
<Iseult?>
Od Iseult Cd Mirczy
Kiedy ten znowu mnie pocałował od razu oddałam mu pocałunek. Ten już po chwili go pogłębił. Nigdy nawet nie myślałam, że znajdę się w takiej sytuacji. W zakonie nie było miejsca na miłość czy rodzinę. Mieliśmy być dobrymi najemnikami, a nie zgraną rodziną. Im mniej uczuć w tobie, tym trudniej o poczucie winy czy zachwianie podczas misji. Jednak ten lew zdołał się w jakiś sposób dobrać do tych uczuć, które dawno temu porzuciłam.
- Naprawdę cię nie rozumiem. Aby z własnej woli uganiać się za mordercą. Tak naprawdę za kimś, kogo nawet nie znasz z imienia. - powiedziałam dysząc, kiedy ponownie przerwaliśmy pocałunek. Lekko się w niego wtuliłem, byłam już pewna tego, że chcę mu zaufać w stu procentach. Zauważyłam, że ta informacja lekko go zdziwiła, no w sumie kogo by nie zdziwiła. Przyjaźnisz się z kimś już od dłuższego czasu i nagle się dowiadujesz, że nie wiesz jak ten ktoś ma na imię.
- Sama nazwałam się Iseult. Imienia Sange nie używam, w pewnym sensie dla bezpieczeństwa. - powiedziałam cicho. Teraz wiedziałam ja i on, jednak ufałam mu, że nie wykorzysta tej informacji.
>Mircza?<
- Naprawdę cię nie rozumiem. Aby z własnej woli uganiać się za mordercą. Tak naprawdę za kimś, kogo nawet nie znasz z imienia. - powiedziałam dysząc, kiedy ponownie przerwaliśmy pocałunek. Lekko się w niego wtuliłem, byłam już pewna tego, że chcę mu zaufać w stu procentach. Zauważyłam, że ta informacja lekko go zdziwiła, no w sumie kogo by nie zdziwiła. Przyjaźnisz się z kimś już od dłuższego czasu i nagle się dowiadujesz, że nie wiesz jak ten ktoś ma na imię.
- Sama nazwałam się Iseult. Imienia Sange nie używam, w pewnym sensie dla bezpieczeństwa. - powiedziałam cicho. Teraz wiedziałam ja i on, jednak ufałam mu, że nie wykorzysta tej informacji.
>Mircza?<
czwartek, 18 kwietnia 2019
Od Mirczy Cd Iseult
W momencie, kiedy lwica mnie pocałowała momentalnie przypomniałem sobie jej słowa o kimś wartym i godnym mojej uwagi. Mój umysł momentalnie zaczął się z tego śmiać. Bo tak na prawdę czy jest ktoś, kto nie byłby godny poślubić bękarta? Albo raczej czy jakaś "porządna" dziewczyna zwróciłaby uwagę na bękarta? Bo kim jestem? Jedynie bękartem, którego ojciec miał na tyle dużo honoru, że oficjalnie uznał go za prawdziwego syna.
- Mówiłaś, że nie powinienem zawracać sobie tobą głowy. Myślę, że chyba Cię nie posłucham. Nie ma innej, która byłaby aż tak godna mojego zainteresowania. Tak na prawdę jestem nikim, królewskim bękartem, którego ojciec był po prostu przyzwoity. I cóż... Chyba nie dam Ci spokoju.- powiedziałem kiedy się od siebie oderwaliśmy po czym po prostu ją pocałowałem, ale tym razem znacznie intensywniej niż wcześniej.
<Iseult?>
- Mówiłaś, że nie powinienem zawracać sobie tobą głowy. Myślę, że chyba Cię nie posłucham. Nie ma innej, która byłaby aż tak godna mojego zainteresowania. Tak na prawdę jestem nikim, królewskim bękartem, którego ojciec był po prostu przyzwoity. I cóż... Chyba nie dam Ci spokoju.- powiedziałem kiedy się od siebie oderwaliśmy po czym po prostu ją pocałowałem, ale tym razem znacznie intensywniej niż wcześniej.
<Iseult?>
Od Iseult Cd Mirczy
Przez chwilę siedziałam w bezruchu wpatrzona w nicość. W mojej głowie powstały właśnie dwa obozy. Jeden nadal uważał, że Mircza zasługuje na kogoś z normalnej rodziny. Kogoś kto posiada kręgosłup moralny no i poczucie winy. Drugi natomiast chciał poczuć go znowu. Tak jakbym nie potrafiła bez tego lwa żyć. Nic nie mówiąc postanowiłam posłuchać tego drugiego obozu. Położyłam łapę na poliku mężczyzny i złączyłam nasze usta, samą mnie dziwiło że posunęłam się do tego. Ten jednak oddał pocałunek przez co się lekko uspokoiłam. Byłam już pewna, że nie wyjdę na głupią. Po dłuższej chwili oderwałam się od Mirczy z braku powietrza. Chociaż nie tylko ja teraz ciężej oddychałam.
- A miał być ktoś godny. - powiedziałam nawiązując do słów, które wypowiedziałam parę tygodni temu. Mimo to jednak cieszył mnie taki obrót spraw. Chyba za bardzo go polubiłam, aby król nie miał mi tego za złe.
>Mircza?<
- A miał być ktoś godny. - powiedziałam nawiązując do słów, które wypowiedziałam parę tygodni temu. Mimo to jednak cieszył mnie taki obrót spraw. Chyba za bardzo go polubiłam, aby król nie miał mi tego za złe.
>Mircza?<
Od Mirczy Cd Iseult
- Na razie niech zostanie to moją słodką tajemnicą.- powiedziałem po czym ruszyłem przed siebie prowadząc Iseult przez plątaninę korytarzy, nie tylko tych głównych ale i również ściśle tajnych, o których wiedziała na prawdę garstka osób. W końcu dotarliśmy na dach jednej z wierz, gdzie czekał na nas zastawiony stolik.
- Mam nadzieję, że nie obrazisz się za jeden talerz, ale tylko tyle udało mi się wytargować w kuchni. Zapraszam do stołu.- powiedziałem po czym odsunąłem jej krzesło by mogła na nim usiąść. Po chwili zaczęliśmy razem jeść spaghetti i rozmawiać na różne tematy. W którymś momencie jednak oboje złapaliśmy za jedną nitkę makaronu i przypadkowo nasze usta złączyły się w pocałunku. Muszę szczerze przyznać, że mi się to bardzo podobało.
<Iseult?>
- Mam nadzieję, że nie obrazisz się za jeden talerz, ale tylko tyle udało mi się wytargować w kuchni. Zapraszam do stołu.- powiedziałem po czym odsunąłem jej krzesło by mogła na nim usiąść. Po chwili zaczęliśmy razem jeść spaghetti i rozmawiać na różne tematy. W którymś momencie jednak oboje złapaliśmy za jedną nitkę makaronu i przypadkowo nasze usta złączyły się w pocałunku. Muszę szczerze przyznać, że mi się to bardzo podobało.
<Iseult?>
Od Iseult Cd Mirczy
Już od dłuższego czasu normą stało się codzienne spotkanie z księciem. Naprawdę uważałam, że nie jestem najlepszą dla niego kandydatka na znajomości. Jednak bez niego czułabym, że coś straciłam. Słysząc pukanie do drzwi balkonowych instynktownie złapałam sztylet i ruszyłam otworzyć. Przywitał mnie jednak piękny bukiet moich ukochanych kwiatów i przyjaciel.
- Niech będzie, tylko daj mi dosłownie chwilę. - powiedziałam biorąc kwiaty i zamykając drzwi przed jego nosem z chytrym uśmiechem. Bukiet włożyłam do wazonu z wodą i lekko ułożyłam, aby się ładnie prezentował. Po tym ruszyłam do szafki gdzie leżały trzy podobne do siebie noże. Były robione specjalnie na zamówienie i w dodatku sama zaplątałam na nich kolorowe sznury. Miałam nadzieję, że spodobają się temu gwardziście. Wyszłam z pokoju zarzucając na siebie teatralnie płaszcz. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Masz czas do wschodu słońca, za każdą minutę spóźnienia będzie kara. - powiedziałam. - A tak poza tym to wszystkiego najlepszego. Starzejesz się chłopie. - powiedziałam z cichym śmiechem podając mu noże do rzucania. W jego oczach widziałam szczenięcą radość. Cieszyło mnie, że mu się spodobały. Lew po chwili schował je za pas.
- Isu wiesz, że nie musiałaś? - spytał mnie swoim rozradowany głosem. Zamachałam na to lekko ogonem, lubiłam widzieć go szczęśliwego.
- Na twoje nieszczęście chciałam. - odpowiedziałam przeskakując przez barierkę balkonu. - To gdzie mnie książę chce porwać? - spytałam szeptem skacząc na jednej nodze na nierównej powierzchni. Chociaż dla skrytobójcy takie manewry to żadna sztuka.
>Mircza?<
- Niech będzie, tylko daj mi dosłownie chwilę. - powiedziałam biorąc kwiaty i zamykając drzwi przed jego nosem z chytrym uśmiechem. Bukiet włożyłam do wazonu z wodą i lekko ułożyłam, aby się ładnie prezentował. Po tym ruszyłam do szafki gdzie leżały trzy podobne do siebie noże. Były robione specjalnie na zamówienie i w dodatku sama zaplątałam na nich kolorowe sznury. Miałam nadzieję, że spodobają się temu gwardziście. Wyszłam z pokoju zarzucając na siebie teatralnie płaszcz. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Masz czas do wschodu słońca, za każdą minutę spóźnienia będzie kara. - powiedziałam. - A tak poza tym to wszystkiego najlepszego. Starzejesz się chłopie. - powiedziałam z cichym śmiechem podając mu noże do rzucania. W jego oczach widziałam szczenięcą radość. Cieszyło mnie, że mu się spodobały. Lew po chwili schował je za pas.
- Isu wiesz, że nie musiałaś? - spytał mnie swoim rozradowany głosem. Zamachałam na to lekko ogonem, lubiłam widzieć go szczęśliwego.
- Na twoje nieszczęście chciałam. - odpowiedziałam przeskakując przez barierkę balkonu. - To gdzie mnie książę chce porwać? - spytałam szeptem skacząc na jednej nodze na nierównej powierzchni. Chociaż dla skrytobójcy takie manewry to żadna sztuka.
>Mircza?<
Od Mirczy Cd Iseult
Obiad zjedliśmy w jednej z lepszych gospód w zbudowanym u podnóża zamku mieście. Co prawda większość mieszkańców zamku zazwyczaj jadło posiłki w jadalni razem z rodziną królewską. Ojciec upierał się żebym też to robił i zazwyczaj byłem posłusznym synem ale raz na jakiś czas zdarzało mi się urwać. Kolejne tygodnie wyglądały podobnie: razem z Iseult wymykaliśmy się razem z zamku tuż przed obiadem by cieszyć się swoim towarzystwem na dachu gospody, gdzie gospodarz znalazł dla nas miejsce. Niestety zazwyczaj były to nasze jedyne spotkania podczas dnia: ja jako dowódca gwardii musiałem bez przerwy czuwać nad bezpieczeństwem ojca i rodziny a Iseult szkoliła skrytobójców. Tego wieczoru jednak miałem inne plany. Od razu po skończonej służbie i wyznaczeniu wart ruszyłem do ogrodu i nazbierałem bukiet maków i niezapominajek po czym ruszyłem w stronę pokoju samicy, jednak postanowiłem wejść przez inne drzwi - balkonowe. Wspiąłem się więc po porastającym ścianę zamku bluszczu i wszedłem na balkon dziewczyny po czym zapukałem do jej drzwi. Kiedy otworzyła wyciągnąłem kwiaty przed siebie.
- Czy dałaby się pani porwać? Obiecuję zwrot w jednym kawałku przed wskazaną przez panią godziną.- zapytałem uśmiechając się lekko.
<Iseult?>
- Czy dałaby się pani porwać? Obiecuję zwrot w jednym kawałku przed wskazaną przez panią godziną.- zapytałem uśmiechając się lekko.
<Iseult?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)