Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drugie życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drugie życie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2019

Od Vlada III Cd Vados

Pielęgniarka podała malucha Vados a ja wstałem z zajmowanego przez siebie krzesła i ruszyłem w stronę pomieszczenia, gdzie złożono ciałka dzieci lwicy. Wszyscy błyskawicznie zeszli mi z drogi i pokazali lewki. Było ich pięć, wszystkie maleńkie i kruche. Podszedłem do nich powoli i położyłem na nich swoje ręce po czym zacząłem gromadzić swoją moc.
- Locuiesc.- wyszeptałem a dwójka z młodych ocknęła się i zaczęła popłakiwać. Najwyraźniej pozostała trójka rzeczywiście urodziła się zbyt wcześnie i nie była zdolna do życia. Wziąłem dwójkę młodych na ręce po czym ruszyłem z powrotem na salę gdzie była ich matka.
- Tej dwójce też się udało...- wyszeptałem podając maluchy Vados po czym znowu usiadłem przy jej łóżku.
- Potrzebujesz czegoś?
<Vados?>

niedziela, 5 maja 2019

Od Vados CD Vlada III

- Przykro mi.. - to były słowa, które zapadły mi w pamięci.
Ale czemu mu było przykro? Rozejrzałam się po pomieszczeniu, przed oczyma tańczyły mi czarne plany. Moje ciało było niczym z ołowiu, nie mogłam się ruszyć.. Ból był rozprzestrzeniony na większą ilość mięśni.
- Co się.. - szepnęłam, aby po chwili momentalnie unieść się przy wpływie adrenaliny- Moje..
- Leż..- Vlad docisnął mnie lekko do posłania- Musisz się uspokoić Vados.. Oddychaj.
- Bardzo mi przykro.. - Usłyszałam głos jednej z lwic- Tylko jedno lwiątko przeżyło, reszcie się nie udało. Były za słabe..
- J-Jak to.. - Mój głos się podłamał.
Miałam wrażenie, że słyszałam dźwięk gdyby coś pękało.. Dlaczego to się stało? Przecież postępowałam należycie, żeby ochronić swoje potomstwo. O Bogini, dlaczego odebrałaś mi moje dzieci, czym zawiniłam. Obraziłam Cię.? Zamknęłam pysk, chcąc jakkolwiek unormować oddech. Wszystko wokół mnie straciło sens.
- Vados.. - usłyszałam znowu, po chwili ktoś przesłonił mi pole widzenia. To była ta lwica w ramionach trzymała małą istotę..- Twój syn, podała mi go.

<Vlad?>

Od Vlada III Cd Vados

Dosłownie po kilku minutach po przyniesieniu Vados do infirmerii zostałem z niej wyproszony. No cóż życie już tak ma, że nie zawsze możemy być tam gdzie być może jesteśmy potrzebni.
- Zawiadomcie mnie, kiedy będzie wiadomo już co się dzieje.- powiedziałem po czym ruszyłem do swojego gabinetu. Tam jednak nie mogłem się na niczym skupić więc wróciłem pod infirmerię oczekiwać na dalszy rozwój wydarzeń. Przez dłuższy czas zza drzwi dobiegały krzyki a mnie momentalnie przypomniał się poród najpierw mojej żony a później synowej. Zdawało mi się to dziwne, tym bardziej, że lekarz mówił, że poród Vados powinien nastąpić dopiero za jakiś czas. Po kilku godzinach wreszcie wpuszczono mnie do infirmerii i zaprowadzono do lwicy po czym wyjaśniono sytuację.
- Przykro mi Vados...- powiedziałem chwytając ją lekko za dłoń.
<Vados?>

Od Vados CD Vlada III

- Od dzisiaj to twoja komnata. Jeśli będziesz chciała coś zmienić w wystroju daj znać.
- Dziękuję za twoją szczodrość..- skłoniłam się na tyle ile mogłam- Od razu dam Ci znać, postaram się też nie sprawiać dużych kłopotów.
- Nie wyglądasz na taką- machnął ogonem na dwie strony- Nie krępuj się.
Uśmiechnęłam się do niego ciepło, otworzyłam pyszczek żeby coś odpowiedzieć, jednak jedyny dźwięk który usłyszałam to mój jęk. Skurcze.. Bardzo mocne. Skuliłam się, łapiąc chaotyczne wdechy, w duchu błagałam swoją boginie aby moim lwiątkom nic nie było..
- Vados?- Usłyszałam głos władcy, kiedy uniosłam łeb nasze spojrzenia się spotkały, można powiedzieć, że poczułam coś w rodzaju ulgi.- Co się dzieje?
- S-Skurcze.. Boli mnie brzuch.. - wydukałam. Moje łapy drżały, nie mogłam zrobić kroku w przód..
- Lecimy- Vlad III wziął mnie nagle na ręce i wybiegł ze mną z komnaty.
Zdezorientowana owinęłam dłonie wokół jego karku, jego bliskość dodawała mi otuchy, mimo że znam go jakieś kilkanaście minut. Zanim się obejrzałam samiec zaprowadził mnie do punktu medycznego, tam przejęły mnie lwice. O ironio.. ledwo wyszłam a już tutaj trafiłam.. Szybko przeniesiono mnie na miękkie posłanie. W moich oczach czaił się strach, tak bardzo bałam się tego wszystkiego...
- My się wszystkim zajmiemy wasza wysokość- odpowiedziała jednak i wypchnęła władcę za drzwi.


Vlad?

wtorek, 30 kwietnia 2019

Od Vlada III Cd Vados

Kiedy usłyszałem głos lwicy zostawiłem lekarza i ruszyłem w jej kierunku.
- Miło mi Cię poznać Vados. Jestem Vlad, władca Valahii, państwa zajmującego dolinę Bucurie. Jeśli chcesz możesz u nas zostać.- powiedziałem po czym spojrzałem na lwicę, która patrzyła na mnie zdziwiona, niemal z otwartym pyskiem. Nie mogąc wypowiedzieć nawet słowa lwica jedynie skinęła głową po czym spojrzała na lekarza stojącego w drzwiach.
- Nic Ci nie jest, byłaś jedynie osłabiona i głodna, kilka dni odpoczynku, dobrego jedzenia i spokoju powinno Ci pomóc. Jeśli wasza wysokość ma już przygotowaną dla Ciebie komnatę możesz się już tam przenieść.- powiedział po czym ukłonił się i odszedł.
- W takim razie pozwól, że cię odprowadzę. Komnata już na ciebie czeka.- powiedziałem po czym podałem jej ramię. Lwica je przyjęła i ruszyliśmy w stronę jej pokoju.
- Od dzisiaj to twoja komnata. Jeśli będziesz chciała coś zmienić w wystroju daj znać.
<Vados?>

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Od Vados CD Vlada

- Zaprowadzę cię do infirmerii, lekarze sprawdzą czy nic ci nie jest, później ktoś przyniesie ci obiad. Potrzebujesz czegoś jeszcze?- zapytał, spoglądając na mnie.
- Um.. Nie, chyba nie- Rozejrzałam się wokół, ten cały teren był inny, różnił się wieloma aspektami od tych, których znałam czy widziałam. -D-Dziękuję za pomoc- skinęłam, zwieszając lekko łeb.
- Nie masz za co- samiec zrównał się ze mną. Można powiedzieć, że eskortował mnie bezpośrednio do medyków..
Zanim się zorientowałam już byłam w ich łapach, szybko zaczęli mnie oglądać i dokładnie badać. Moja ciąża została zauważona niemal momentalnie, po stwierdzeniu który to tydzień i czy wszystko dobrze tam przebiegało dostałam wodę oraz coś do przekąszenia. Zalało mnie szczęście, kiedy smak mięsa odbiło się o moje podniebienie. Nie miałam zamiaru dbać o maniery, na pewno i tak nikt nie zwracał na mnie uwagi. Wgryzłam się w ten ogromny kawałek, chcąc zjeść jak najszybciej i jak najwięcej. Po kilku długich chwilach, nie zostało już nic. Przerzuciłam się na drugi bok mrucząc zadowolona z otrzymanego posiłku. Tego od wielu dni było mi trzeba.. Nawet nie musiałam czekać ma reakcje mojego organizmu. Moje powieki od razu zrobiły się ciężkie i nieprzyjemne. To było tylko kwestia czasu, zanim to nie zapadłam w sen.

*Kilka godzin później*

- Co z nią?- usłyszałam, przez co moje ucho wyraźnie się poruszyło.
- Jej organizm był dosyć mocno osłabiony, ale wszystkim się zajęliśmy- odpowiedział drugi głos- Tylko teraz potrzebuje dużo odpoczynku.. Spodziewa się lwiątek.
- Mówiła może jak się nazywa, czy skąd pochodzi?
- Nie.. jeszcze..
- Na imię mi Vados- podniosłam łeb, otwierając tym samym ślepia- Jestem samotnikiem, który wędruje w poszukiwaniu schronienia.

< Vlad? >

Od Vlada CD Vados

Postanowiłem przejść się po moim królestwie, od dawna tego nie robiłem. Zarządzanie nim aktualnie polegało głównie na siedzeniu z zamku, wysłuchiwaniu tysięcy skarg, później myśleniu jak zaradzić na kłopoty, odsyłaniu tysięcy delegatów, których wysłali królowie państw ościennych w jednym z trzech celów: żeby zaproponować mi poślubienie jednej z królewskich córek, zaproponować to samo któremuś z moich synów lub propozycje poślubienia mojej córki. Ciekawe prawda? Tak jakby wszystko, cała administracja kraju, kręciła się tylko i wyłącznie wokół odpowiednich mariaży. Wszystko to potrafiło bardzo mocno przytłoczyć. System teleportów znajdujących się na terenie całego królestwa bardzo ułatwiał i przyspieszał podróże a ja chciałem znaleźć się jak najdalej od zamku więc postanowiłem z niego skorzystać. Już po kilku chwilach znalazłem się przy granicy i ruszyłem nad jedno z jezior. Niesamowicie się zdziwiłem, kiedy dostrzegłem tam jakąś lwicę. Mimowolnie wyszczerzyłem kły i wyszedłem z ukrywających mnie krzaków. Gdy tylko jednak przyjrzałem się jej dokładnie momentalnie przyjąłem bardziej neutralną pozę.
- Co tu robisz?- zapytałem spoglądając na nią.
- Chciałam tylko odpocząć.- powiedziała cicho wciąż się kuląc. Nie wyglądała najlepiej, miałem wrażenie, że nie jadła już jakiś czas.
- Chodź ze mną. Znam miejsce gdzie ci pomogą. Będziesz mogła odpocząć i coś zjeść.- powiedziałem po czym ruszyłem w drogę powrotną do teleportu. Lwica spojrzała na mnie nieufnie po czym powoli ruszyła za mną. Po jakiejś chwili dotarliśmy do teleportu, który przeniósł nas do zamku.
- Zaprowadzę cię do infirmerii, lekarze sprawdzą czy nic ci nie jest, później ktoś przyniesie ci obiad. Potrzebujesz czegoś jeszcze?- zapytałem spoglądając na nią.
<Vados?>

Od Vados

Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, przemierzyłam już tyle kilometrów w poszukiwaniu wody oraz jedzenia. Miałam wrażenie że słabnę z każdym dniem, sprawa ze schronieniem również nie była najlepsza. Wszystkie jaskinie, które spotkałam na swej drodze były zamieszkane, albo nie nadawały się do pozostania ma dłużej niż kilka dni. Przysiadłam na chwile chcąc złapać oddech, czułam się ociężale i niepewnie. Niedługo przypadał dzień w którym moje pociechy przyjdą na świat. Z jednej strony bardzo się cieszyłam i nie mogłam się już doczekać by móc je utulić i wprowadzić w otaczający nas świat. Z drugiej zaś nie miałam jak ich obronić, byłam sama.. Lwiątka mogą nie przetrwać pierwszych kilku dni, zarówno ja jak i one musimy jeść. Myśl o nich dodawała mi sił, czym prędzej podniosłam się i ruszyłam przed siebie. Zazieleniony teren cieszył oko, postanowiłam go zwiedzić i przyjrzeć się mu z bliska. Ledwo przekroczyłam „próg” a usłyszałam szum wody, czyżby to..?
- Dzięki Ci o Eshano..- spojrzałam w górę- Znowu mnie uratowałaś.
Pobiegłam momentalnie w do przodu, rozglądając się na boki. Tak jak myślałam.. moim oczom ukazało się małe jezioro. W powietrzu unosiła się delikatna bryza, oraz.. Wtedy też zamarłam, poczułam innego lwa. Samca.. Zanim zareagowałam usłyszałam warknięcie, dobiegające z zarośli. Obróciłam się w ich kierunku z przerażeniem. Nieznajomy wynurzył się z zarośli szczerząc kły, jedyne co mogłam zrobić to skulić się i podwinąć pod siebie ogon. Miałam nadzieje, że mnie zostawi.. albo chociaż da szansę uciec. Chociaż sądząc po jego posturze.. i wzroście.. Mogę pożegnać się z życiem.
Vlad?