Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyraz lojalności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyraz lojalności. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2019

Od Vlada Cd Iseult

- Nie wiem Iseult i bardzo Ci współczuję ale życzę Ci powodzenia w twojej misji.- powiedziałem po czym pożegnałem się z lwicą i wróciłem do przeglądania stosów dokumentów. W końcu udało mi się przebrnąć przez tę stertę dokumentów i ruszyłem do swojej komnaty żeby odpocząć. Po drodze do sypialni postanowiłem sprawdzić co dzieje się w Sali Balowej. Na uroczystym Balu Wielkanocnym miało pojawić się wielu dyplomatów więc powinie być idealny. Niestety w pomieszczeniu panował wielki rozgardiasz więc ulotniłem się stamtąd czym prędzej i wróciłem do zamartwiania się o wszystko: o rodzinę, królestwo, poddanych i całą masę różnych innych rzeczy. Muszę chyba w końcu znaleźć sobie kogoś, kto odciągałby moje myśli od tego wszystkiego.

Od Iseult Cd Vlada

Pokiwałam ze zrozumieniem głową.
- Nie o to chodziło w Czerwonym Kle. Mieliśmy być najemnikami, a nie lwami które zabijają dla przyjemności. Jak już powiedziałam to jest niezgodne z głównymi zasadami. - powiedziałam. Nikt z nas nie był psychopatą, czasami nawet zdarzało nam się zlecenia nie przyjąć.
- Pytanie tylko czemu nie dojść, że chcą zrujnować dobre imię zakonu, to jeszcze moje? - spytałam z cichym warknięciem. Nadal pamiętam te miesiące rzetelnej pracy, aby zdobyć szacunek nie tylko reszty zakonników ale i ludzi którzy nawet nie mieli nigdy związku z naszym stadem. Wielu trzęsło portami na sam mój przydomek. Z cichym westchnięciem pogładziłam materiał mojego płaszcza. Pamiętam dzień kiedy zyskałam przydomek, a przez to i specjalny płaszcz z jego inicjałami. Trochę się śmialiśmy, bo wielu myliło go z inicjałami zakonu. 

>Vlad?<

Od Vlada CD Iseult

- Jak widzę nie tylko ja się niepokoję.- mruknąłem po czym wziąłem dokumenty i włożyłem je do jednej z szuflad.
- Te lwy nie zachowują się jak prawdziwi najemnicy, bardziej jak łowcy głów urządzający polowania na co ciekawsze cele by włączyć je do swojej kolekcji. Ponoć ich przywódczyni, która notabene używa twojego przydomka, nosi płaszcz ze skóry zdartej z jednego z władców zza gór, który był jednym z lepszych królów, poddani go kochali.- powiedziałem po czym wzdychnąłem ciężko. Cała sytuacja mnie przytłaczała, bałem się o moich poddanych, wielu z nich mogło stać się celem tych rzeźników bo dawniej byli dość znacznymi osobami.
- Nie chcę żeby komuś stała się krzywda a oni... Po prostu nie tak wyobrażałem sobie ewentualnych następców twojego klanu. Ufam Ci i mam nadzieję, że wypełnisz to zadanie jak najlepiej będziesz mogła.
<Iseult?>

Od Iseult Cd Vlada

Słysząc nagłe wezwanie do króla nieco się zdziwiłam. Spojrzałam na moich uczniów i z cichym westchnięciem ich zostawiłam. Miałam cichą nadzieję, że nic nie przeskrobała. Chociaż muszę przyznać że tego co usłyszałam to kompletnie się nie spodziewałam. Dokładnie wysłuchałam co władca ma mi do powiedzenia.
- Chętnie przyjmę tą misję, a Mircza nie będzie mi przeszkadzał. - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Oby tylko nic mu się tam nie stało.
- A mogłabym się dowiedzieć co wiadomo na temat tego klanu? - spytałam. Chciałam wiedzieć czego mogę się spodziewać. O dziwo do mnie słuchy o odrodzeniu mojego zakonu nie doszły przez co trochę mnie to martwiło. Vlad podał mi wszystkie dokumenty które były na ten temat. Najpierw spojrzałam gdzie może się on znajdować, aby obrać jak najszybszą drogę. Kiedy jednak doszłam do tego co oni robią odłożyłam dokument aby go nie zgnieść.
- Przykazania zakonu nigdy by na to nie pozwoliły. - wyszeptałam machając ogonem ze złością. To co robiły te lwy miało się daleko od najemnictwa. Oni po prostu bawili się w morderców, w dodatku bardzo brutalnych.

>Vlad?< 

Od Vlada Wyraz lojalności

Siedziałem w swoim gabinecie jak niemal co dnia ślęcząc nad toną papierów. Moje dni były bardzo monotonne, polegały głównie na przeglądaniu tuzinów dokumentów, pisaniu tysięcy listów, spotkaniach i naradach z moimi doradcami, które były strasznie męczące z powodu obecności na nich byłych doradców ojca. Zazwyczaj lubiłem tą pracę ale nie zawsze, zwłaszcza w chwilach gdy informacje, które do mnie docierały były dość niepokojące. Westchnąłem ciężko i wstałem z krzesła po czym ruszyłem do drzwi i wyjrzałem do stojącego za nimi gwardzisty.
- Sprowadźcie proszę dowódcę skrytobójców Iseult.- powiedziałem po czym wróciłem do biurka. Po jakimś czasie do mojego gabinetu, wcześniej pukając weszła samica.
- Witaj Iseult. Siadaj.- powiedziałem po czym potarłem skronie.
- Widzisz nie lubię owijać w bawełnę więc pozwól, że nie będę tego robił i powiem Ci wszystko prosto z mostu. Ponoć za górami ktoś postanowił znów tchnąć życie w twój klan. Jednak nie wiem na ile to prawda a na ile nie, tym bardziej, że pogłoski o nim są co najmniej niepokojące. Mówi się o nim takie rzeczy jakich o Kle czerwieni nigdy nie mówiono. Chciałbym żebyś sprawdziła czy naprawdę klan się odrodził a jeśli tak to dlaczego jego członkowie zaczęli się dopuszczać takich okrucieństw. Możesz potraktować tę misję jako wyraz twojej lojalności dla zakonu. Jeśli nie będzie to prawdziwy zakon masz wolną rękę, możesz zrobić wszystko co uważasz za słuszne. Jeśli nie masz nic przeciwko chciałbym żebyś zabrała ze sobą Mirczę. Może przydać Ci się jego pomoc.- zakończyłem i spojrzałem na samicę.
<Iseult?>