Mój ślub zbliżał się wielkimi krokami. Mimo tego wciąż miałem wiele obowiązków. Dziadek ani myślał zwalniać mnie z roboty papierkowej, mimo że sam siedział w kuchni. Któregoś jednak dnia zaraz po obudzeniu się zostałem wezwany do jego gabinetu. Zdziwiło mnie to nieco ale pośpiesznie ubrałem się i pobiegłem w stronę zachodniego skrzydła. Kiedy tam dotarłem zapukałem do drzwi a kiedy usłyszałem zaproszenie wszedłem do środka. Ojciec stał obok dziadka, który czytał jakiś list.
- Vlad będziesz musiał iść po Annabell.- powiedział starszy z mężczyzn spoglądając na mnie.
- Dlaczego? Co się stało? - zapytałem podchodząc bliżej biurka.
- Jej rodzice nie żyją. Mieli wypadek podczas przejażdżki w górach. Ich powóz wpadł w przepaść. Wczoraj ich pogrzebali.- wyjaśnił dziadek. Skinąłem głową i poszedłem po Annabell. Kiedy wróciliśmy mój ojciec wszystko jej wyjaśnił.
- Trzeba będzie mianować namiestnika.- powiedział król kiedy już miałem wyprowadzić narzeczoną z jego gabinetu.
- Ale jak to? Przecież to ja jestem dziedziczką Malavii.- lwica momentalnie się zatrzymała i spojrzała na Vlada III.
- Nie jesteś Annabell. Zgodnie z treścią porozumienia zawartego między twoim ojcem a mną dwa lata temu straciłaś wszelkie prawa do Malavii. Twój ojciec był moim lennikiem a po jego śmierci ziemia, którą zarządzał wraca do Valahii. Teraz ja mam prawo mianować Namiestnika, który będzie nią zarządzał. Od dziś jesteś już tylko zwykłą dziewczynką, która ma poślubić przyszłego króla. Vlad ma prawo zerwać z tobą zaręczyny i w takim wypadku dostaniesz oczywiście jako odszkodowanie dom na obrzeżach królestwa w jednym z namiestnictw oraz pieniądze za które będziesz mogła nająć służbę i przeżyć przez pięć lat. Jeśli jednak to ty zdecydujesz się zerwać zaręczyny dostaniesz pieniądze, które wystarczą na rok.- powiedział dziadek patrząc w oczy Annabell. Jeszcze kilka chwil temu młoda lwica patrzyła na niego hardo, teraz jednak jej mina już nie była tak pewna jak wcześniej.
<Annabell?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciężar obowiązku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciężar obowiązku. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 lipca 2019
Od Annabell Cd Vlad
Nie podobało mi się zbytnio to, że będę musiała tańczyć na tym weselu, ale nie miałam wyboru. Taniec szedł mi nawet dobrze, jednak ciągle czułam, że coś robie źle, że coś jest nie tak. Po pierwszej godzinie tańca mieliśmy małą przerwa, żeby się napić. Cały czas myślałam o tym co robie źle, ale nic takiego nie zauważyłam. Próbowałam skupić się na tańcu, jednak ciągle o tym myślałam. Przez to raz nawet prawie upadłam.Po skończonym treningu poszłam razem z Vladem na obiad. Połowy rodziny królewskiej nie było na obiedzie, gdyż nadal trwały przygotowania do ślubu. Nie miałam zbytnio apetytu, mimo to jak najszybciej wszystko zjadłam i szybkim krokiem powędrowałam do Estery. Napotkałam ją dopiero w ogrodzie rozmawiającą z jakimś dziwnie znajomym mi mężczyzną. Gdy Estera zauważyła moją obecność szybko pożegnałam się z nim i podeszła do mnie.
- Mamo, kto to był? - zagadnęłam z zaciekawieniem.
- To był Macbeth mój przyjaciel. Słyszałam, że będziesz tańczyła na weselu. Gratulacje - oznajmiła Esta uśmiechając się promiennie.
- Tak, średnio mi się to podoba, ale nie miałam wyboru - rozmawiałyśmy ze sobą dobrą godzinę, po czym wróciłyśmy do pałacu.
Vlad?
- Mamo, kto to był? - zagadnęłam z zaciekawieniem.
- To był Macbeth mój przyjaciel. Słyszałam, że będziesz tańczyła na weselu. Gratulacje - oznajmiła Esta uśmiechając się promiennie.
- Tak, średnio mi się to podoba, ale nie miałam wyboru - rozmawiałyśmy ze sobą dobrą godzinę, po czym wróciłyśmy do pałacu.
Vlad?
niedziela, 14 lipca 2019
Od Vlada IV Cd Annabell
Ślub zbliżał się wielkimi krokami a ja miałem na głowie całe mnóstwo różnych obowiązków. Najnowszym z nich, przydzielonym mi przez ciotkę Lunaver i wuja Sorciego, było znalezienie Annabell i przyprowadzenie jej do jednej z wielu sal w których odbywały się lekcje tańca. Dość szybko udało mi się to zrobić, Annabell siedziała w bibliotece.
- Proszono mnie bym przyprowadził Cię na lekcję tańca.- powiedziałem po czym podałem jej dłoń: do ramienia mi niestety nie sięgała i poprowadziłem na lekcję. Na miejscu już czekali na nas wujek z ciotką a także wszyscy drużbowie, druhny, mój kuzyn Johann i Rose z którą mieliśmy ćwiczyć nasz pierwszy taniec na weselu.
- No kochani bierzemy się do roboty. Vlad idź do Rose, każdy podchodzi do partnerki, z którą już ćwiczył.- zarządziła ciotka Ver ustawiając nas tak jak podczas wcześniejszych ćwiczeń.
- Przepraszam, chciałabym zapytać po co ja jestem tutaj potrzebna?- zapytała Annabell spoglądając raz na Lunaver a raz na Sorciego.
- Skarbie, jesteś narzeczoną Vlada, co prawda to jeszcze nie twój dzień, ale musisz się prezentować nienagannie cały czas. Podczas wesela twoim partnerem będzie Johann, więc teraz bierzcie się za trenowanie.- powiedziała ciotka po czym podeszła do Sorciego i podała mu dłoń.
- Vlad pamiętaj o ramie.- rzucił jeszcze wujek po czym zaczęliśmy ćwiczyć.
<Annabell?>
- Proszono mnie bym przyprowadził Cię na lekcję tańca.- powiedziałem po czym podałem jej dłoń: do ramienia mi niestety nie sięgała i poprowadziłem na lekcję. Na miejscu już czekali na nas wujek z ciotką a także wszyscy drużbowie, druhny, mój kuzyn Johann i Rose z którą mieliśmy ćwiczyć nasz pierwszy taniec na weselu.
- No kochani bierzemy się do roboty. Vlad idź do Rose, każdy podchodzi do partnerki, z którą już ćwiczył.- zarządziła ciotka Ver ustawiając nas tak jak podczas wcześniejszych ćwiczeń.
- Przepraszam, chciałabym zapytać po co ja jestem tutaj potrzebna?- zapytała Annabell spoglądając raz na Lunaver a raz na Sorciego.
- Skarbie, jesteś narzeczoną Vlada, co prawda to jeszcze nie twój dzień, ale musisz się prezentować nienagannie cały czas. Podczas wesela twoim partnerem będzie Johann, więc teraz bierzcie się za trenowanie.- powiedziała ciotka po czym podeszła do Sorciego i podała mu dłoń.
- Vlad pamiętaj o ramie.- rzucił jeszcze wujek po czym zaczęliśmy ćwiczyć.
<Annabell?>
poniedziałek, 8 lipca 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
Moje pierwsza lekcja w Valahii była nawet ciekawa. Na moje szczęście pamiętałam jak się czyta i piszę. Był tylko jeden problem, gdyż język Malavii, a Valahii trochę się różnił, więc nie wiedziałam jak napisać niektóre słowa. Ucieszyłam się, gdy nauczycielka ogłosiła koniec lekcji. Miałam jeszcze czas do obiadu, więc pognałam do biblioteki. Miło była posiedzieć w ciszy i spokoju, a w tym czasie poczytać książkę. Gdy nadeszła pora obiadowa odłożyłam książkę i wyszłam na korytarz zauważyłam już Vlada idącego po mnie.
- Chodźmy już na obiad - odezwał się Vlad, po czym razem ruszyliśmy do jadalni. Gdy już zasiadłam przy tym całym królewskim stole wzrokiem zaczełam szukać Estery. Jej nigdzie nie było. Muszę przyznać, że dziwnie czułam się będąc niedaleko samego władcy.
*time skip do czasów obecnych*
Czytałam spokojnie książkę w bibliotece, gdy nagle spostrzegłam Vlada idącego w moim kierunku. Wyglądał na dziwnie zadowolonego.
Vlad?
- Chodźmy już na obiad - odezwał się Vlad, po czym razem ruszyliśmy do jadalni. Gdy już zasiadłam przy tym całym królewskim stole wzrokiem zaczełam szukać Estery. Jej nigdzie nie było. Muszę przyznać, że dziwnie czułam się będąc niedaleko samego władcy.
*time skip do czasów obecnych*
Czytałam spokojnie książkę w bibliotece, gdy nagle spostrzegłam Vlada idącego w moim kierunku. Wyglądał na dziwnie zadowolonego.
Vlad?
niedziela, 7 lipca 2019
Od Vlada IV Cd Anabell
Życie potrafi dać w kość i zawsze sypie się na głowę wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Niestety ale w moim przypadku zdarzało się to dość często i jeśli jedna rzecz się posypała zaraz ciągnęła za sobą dziesięć innych. Nie ma to jak być drugą osobą w kolejce do tronu i niesamowitym pechowcem za razem. Ale mniejsza z moim pechem, który zaczął mnie ostatnio prześladować. Razem z ojcem i dziadkiem siedziałem nad stertą dokumentów państwowych. Nieco dziwiło mnie to, że obaj pozwalają mi im pomagać ale uznałem, że to część mojej edukacji na władcę.
- Powinniśmy porozmawiać o Annabell.- powiedział w którymś momencie dziadek a ja i ojciec momentalnie się wyprostowaliśmy.
- Mieszka w Valahii już od dwóch lat i myślę, że powinna zacząć uczyć się tak jak reszta dzieci w naszej rodzinie. Obecnie właściwie nic nie robi, siedzi cały czas z Esterą albo chodzi po zamku bez celu.- dziadek spojrzał na mojego ojca a on skinął głową.
- Vlad jutro zaprowadzisz swoją narzeczoną na lekcje.- powiedział ojciec po czym wróciliśmy do pracy. W sumie bardzo szybko potrafiliśmy rozwiązać nasze problemy. Następnego dnia poszedłem do pokoju Annabell by odprowadzić ją na lekcje.
- Witaj Annabell. Przyszedłem odprowadzić Cię na zajęcia.- powiedziałem po czym podałem jej ramię i zaprowadziłem do szkoły.
- Po południu przyjdę po Ciebie na obiad. Dziadek chce byś zjadła dzisiaj przy królewskim stole.- powiedziałem po czym pożegnałem się z nią i ruszyłem do swoich zajęć.
<Annabell?>
- Powinniśmy porozmawiać o Annabell.- powiedział w którymś momencie dziadek a ja i ojciec momentalnie się wyprostowaliśmy.
- Mieszka w Valahii już od dwóch lat i myślę, że powinna zacząć uczyć się tak jak reszta dzieci w naszej rodzinie. Obecnie właściwie nic nie robi, siedzi cały czas z Esterą albo chodzi po zamku bez celu.- dziadek spojrzał na mojego ojca a on skinął głową.
- Vlad jutro zaprowadzisz swoją narzeczoną na lekcje.- powiedział ojciec po czym wróciliśmy do pracy. W sumie bardzo szybko potrafiliśmy rozwiązać nasze problemy. Następnego dnia poszedłem do pokoju Annabell by odprowadzić ją na lekcje.
- Witaj Annabell. Przyszedłem odprowadzić Cię na zajęcia.- powiedziałem po czym podałem jej ramię i zaprowadziłem do szkoły.
- Po południu przyjdę po Ciebie na obiad. Dziadek chce byś zjadła dzisiaj przy królewskim stole.- powiedziałem po czym pożegnałem się z nią i ruszyłem do swoich zajęć.
<Annabell?>
niedziela, 16 czerwca 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
- Zgubiłam mój naszyjnik od mamy... Pomożesz mi go szukać? On ma taki srebrny księżyc do którego jest przyczepiona taki niebieski kamień z wzorkami - podniosłam głowę znad ziemi i uśmiechnęłam się do Vlada.
- No dobrze, jak go znajdę to ci go przyniosę - odpowiedział Błąd po czym odszedł w swoją stronę.
*kilka godzin później*
Zamyślona siedziałam w mojej komnacie, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę wejść - wstałam i powoli podeszłam do drzwi. W progu stał Vlad z moim naszyjnikiem.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od niego naszyjnik i wpuściłam do komnaty.
* rok później *
Był ranek. Leżałam na łóżku i rozmyślałam, bo jak to zwykle nie miałam co robić. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybko wstałam i otworzyłam komuś temu drzwi. Ujrzałam Vlada lekko uśmiechającego się w moją stronę.
Vlad?
- No dobrze, jak go znajdę to ci go przyniosę - odpowiedział Błąd po czym odszedł w swoją stronę.
*kilka godzin później*
Zamyślona siedziałam w mojej komnacie, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę wejść - wstałam i powoli podeszłam do drzwi. W progu stał Vlad z moim naszyjnikiem.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od niego naszyjnik i wpuściłam do komnaty.
* rok później *
Był ranek. Leżałam na łóżku i rozmyślałam, bo jak to zwykle nie miałam co robić. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybko wstałam i otworzyłam komuś temu drzwi. Ujrzałam Vlada lekko uśmiechającego się w moją stronę.
Vlad?
niedziela, 12 maja 2019
Od Vlada IV Cd Anabell
Całą noc myślałem o tym co stało się podczas wizyty władcy Malavii w naszym królestwie. Byłem zły, że nic o tym nie wiedziałem i cały czas zastanawiałem się co było przyczyną tej sytuacji. Anabell została już w zamku by uczyć się naszych zwyczajów. Po zakończonej ceremonii dwie służące zabrały ją do przydzielonej jej komnaty a ja poszedłem do siebie. Następnego ranka postanowiłem pójść do jej komnaty i zabrać lwicę na śniadanie. Zapukałem do jej drzwi, które błyskawicznie się otworzyły.
- Przyszedłem zaprowadzić Cię do jadalni na śniadanie.- powiedziałem po czym ruszyłem przodem aby wskazać jej drogę do jadalni. Kiedy tam dotarłem podeszły do nas dwie służące, jedna z nich zaprowadziła mnie do królewskiego stołu a druga Anabell do oddzielnego stolika przy którym siedziała już jakaś inna lwica. Na śniadanie była znowu owsianka z jakimiś niezidentyfikowanymi owocami, którą jednak dostała jedynie młodsza część osób przebywających w jadalni, dorośli dostali coś zupełnie innego. Z utęsknieniem patrzyłem na mojego dziadka i rodziców jedzących omlet z warzywami i szynką. Ja niestety musiałem zadowolić się moją niezbyt ciekawie wyglądającą papką. Po skończonym posiłku, do którego dostaliśmy jeszcze bułeczki cynamonowe ruszyłem na lekcje. Po drodze jednak spotkałem Anabell, która chodziła po korytarzu tak jakby czegoś szukała.
- Szukasz czegoś?- zapytałem podchodząc do niej.
<Anabell?>
- Przyszedłem zaprowadzić Cię do jadalni na śniadanie.- powiedziałem po czym ruszyłem przodem aby wskazać jej drogę do jadalni. Kiedy tam dotarłem podeszły do nas dwie służące, jedna z nich zaprowadziła mnie do królewskiego stołu a druga Anabell do oddzielnego stolika przy którym siedziała już jakaś inna lwica. Na śniadanie była znowu owsianka z jakimiś niezidentyfikowanymi owocami, którą jednak dostała jedynie młodsza część osób przebywających w jadalni, dorośli dostali coś zupełnie innego. Z utęsknieniem patrzyłem na mojego dziadka i rodziców jedzących omlet z warzywami i szynką. Ja niestety musiałem zadowolić się moją niezbyt ciekawie wyglądającą papką. Po skończonym posiłku, do którego dostaliśmy jeszcze bułeczki cynamonowe ruszyłem na lekcje. Po drodze jednak spotkałem Anabell, która chodziła po korytarzu tak jakby czegoś szukała.
- Szukasz czegoś?- zapytałem podchodząc do niej.
<Anabell?>
wtorek, 7 maja 2019
Od Anabell CD Vlad IV
Kątem oka spojrzałam na twarz mojej matki i próbowałam z niej odczytać uczucia lwicy. Trudno było określić jej humor. Z jednej strony była uśmiechnięta, ale z drugiej co chwilę uśmiech z jej twarzy znikał i na jego miejsce pojawiała się poważniejasza mina. Skierował mój wzrok przed siebie, a dokładnie na mego ojca, który nie wiem czemu nie, był już królem Malavii. Nagle poczułam, że moja matka ciągnie mnie za rękę, więc obróciłam się i poszłam w jej kierunku. Gdy już doszłyśmy na dziedziniec, przed powóz z końmi, zatrzymałyśmy się.
- Poradzisz sobie, oni zapewnią ci wszystko co jest potrzebne. Ja teraz będę musiała wrócić z twoim tatą do domu. Żegnaj Anabell. - te słowa wypowiedziała moja mama pod koniec naszego pożegnania.
- Żegnaj Alice, moja matko - uśmiechnęłam się do mamy i taty, którzy wsiadali już do wozu. Po paru minutach konie ruszyły.
- Poradzisz sobie, oni zapewnią ci wszystko co jest potrzebne. Ja teraz będę musiała wrócić z twoim tatą do domu. Żegnaj Anabell. - te słowa wypowiedziała moja mama pod koniec naszego pożegnania.
- Żegnaj Alice, moja matko - uśmiechnęłam się do mamy i taty, którzy wsiadali już do wozu. Po paru minutach konie ruszyły.
* Następnego dnia *
Obudziłam się w komnacie, którą przydzieliły mi dwie służące. Rozciągnęłam się i z chęcią wstałam z łóżka. Powędrowałam do łazienki, żeby zaliczyć poranną toaletę. Ubrałam się, uczesałam i wykonałam inne takie podstawowe rzeczy . Po tym wszystkim otworzyłam okno, gdyż chłodnego powietrza nigdy nie za dużo. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybkim krokiem podeszłam do klamki i na nią nacisnęłam pociągając do siebie. W wejściu zobaczyłam Vlada.
<Vlad IV?>
piątek, 3 maja 2019
Od Vlada IV Cd Lucjusz
- Dzięki za pocieszanie.- powiedziałem po czym lekko go szturchnąłem. Po chwili obaj ruszyliśmy do jego komnaty - on malować a ja pozować.
~~Time skip o tydzień~~
Tydzień minął jak z bicza strzelił i na zamku pojawił się król Malavii wraz z moją narzeczoną, z którą jak na razie wymieniłem raptem trzy zdania. Przygotowana została wspaniała ceremonia, której szczegółów jednak nie poznałem. W ustalonym wcześniej dniu wszyscy zebrali się w Sali Królewskiej i oczekiwali na to co się stanie. Ja i mój ojciec i matka zajmowaliśmy miejsca nieopodal tronu dziadka. W którymś momencie na podwyższenie wszedł wujek Sorci i uciszył wszystkich.
- Poddani mojego ojca, króla Vlada III Palownika Draculi! Dziś zebraliśmy się w szczególnym celu. Nasz umiłowany król postanowił otoczyć swą opieką królestwo Malavii a król tego kraju postanowił złożyć mu hołd lenny.- powiedział po czym odsunął się na swoje miejsce. W tym właśnie momencie do sali wszedł ojciec mojej narzeczonej. Miał on na sobie znacznie skromniejsze ubranie niż gdy go odwiedzaliśmy jednak tą samą koronę, za nim zaś szła jego żona i córka. Podszedł powoli do tronu mojego dziadka po czym zdjął koronę z głowy, uklęknął przed moim dziadkiem i złożył koronę u jego stóp po czym niemal padł na ziemię. Jego żona patrzyła na to ze zgrozą jednak już po chwili i ona klęczała podobnie jak jej córka.
- Ziemie króla Octaviusa od dziś są wyłączną własnością króla Vlada, ma on prawo dysponować nimi wedle swojego rozporządzenia i zamysłu, król Octavius będzie zaś wspierał swojego suwerena radą oraz wojskiem w zamian za opiekę i ochronę Valahii.- wujek odczytał oficjalny dokument pokazując wszystkim pieczęć Malavii i Valahii.
- Król Octavius otrzymuje w lenno swoje dawne królestwo Malavię, które od tej chwili przemienia się w księstwo Malavii a sam król będzie się odtąd tytułował księciem Malavii. Jego córka, zaręczona z najstarszym synem dziedzica tronu Mihnei, Vladem IV pozostanie na dworze króla Vlada by nauczyć się obyczajów w państwie jej przyszłego męża i stać się dla niego godną małżonką. Po śmierci księcia Octaviusa jego lenno wróci do korony niezależnie od tego czy będzie miał on męskich potomków a jego wysokość Vlad III lub jego następca na królewskim tronie zadecydują czy obdarować lennem któregoś z synów księcia lub innego arystokratę.- wujek kontynuował a wśród mieszkańców królestwa rozległy się wiwaty. W tym momencie z tronu wstał dziadek, do którego podeszło dwóch służących i podniósł z kolan mojego przyszłego teścia po czym zdjął z jego ramion królewski płaszcz po czym nałożył książęcy a także na jego głowę włożył książęcy diadem.
- Niech żyje król!- zaczęli krzyczeć poddani z Octaviusem na czele, jednakże ani jego żona, ani córka nie wyglądały na zadowolone. Po skończonej ceremonii podszedłem do dziadka.
- Dziadku dlaczego król Octavius został twoim wasalem i przestał być królem? - zapytałem spoglądając na niego.
- Bo tego chciał. Chciał zostać moim wasalem a żeby mogło się tak stać musi on mieć tytuł mniej szlachetny niż ja a więc musiałby być księciem albo ja musiałbym być cesarzem. Do cesarza mi daleko, więc Octavius został księciem. - odparł dziadek po czym poszedł w kierunku mojego ojca.
- Dziadku dlaczego król Octavius został twoim wasalem i przestał być królem? - zapytałem spoglądając na niego.
- Bo tego chciał. Chciał zostać moim wasalem a żeby mogło się tak stać musi on mieć tytuł mniej szlachetny niż ja a więc musiałby być księciem albo ja musiałbym być cesarzem. Do cesarza mi daleko, więc Octavius został księciem. - odparł dziadek po czym poszedł w kierunku mojego ojca.
<Annabell?>
Od Lucjusza Cd Vlada IV
Razem z matką wyczekiwałem powrotu brata, ojca oraz dziadka. Chociaż z całej trójki najbardziej tęskniłem za Vladziem. Widząc jak wychodzi z powozu od razu wyczułem, że coś jest nie tak. Wolałem jednak z wypytywaniem poczekać, aż będziemy w samotności. Po niedługim czasie siedzieliśmy w komnacie mojego najstarszego brata. Od razu usiadłem obok niego na łóżku i mocno go przytuliłem.
- Z reguły to ty mi pomagasz. - powiedziałem z cichym śmiechem. - Co się tam takiego wydarzyło? - spytałem niepewnie. Tak naprawdę nie zmuszałem go do opowiadania. Chciałem jednak jakoś go pocieszyć, bo widziałem że coś go trapi.
- Zaręczyłem. Zaręczyłem się z kimś kogo zupełnie nie znam i nie żywię do niego żadnych uczuć, uważam ją jedynie za dziecko. Nie wiem co mam zrobić, bo przecież zrobiłem to dla dobra państwa ale i tak czuję się z tym źle i dziwnie. - powiedział prawie niesłyszalnie. Sam nie wiedziałem, co bym zrobił w takiej sytuacji.
- Jesteś przyszłym królem, a to wiąże się z wieloma rzeczami. Czasem dla dobra państwa czasem trzeba. Jednak nikt cię chyba nie zmusza abyś robił z nią królowa czy miał potomków. No i ja zawsze będę, aby wysłuchać zażaleń. - powiedziałem przytulając go do siebie. Cieszyłem się, że tak daleko mi do tronu, chociaż najpewniej i tak bym się go zrzekł. Nie nadawałbym się do rządzenia państwem, czy innych ważnych i odpowiedzialnych zajęć. Nie z moimi problemami i brakiem pewności siebie.
>Vladzio?<
- Z reguły to ty mi pomagasz. - powiedziałem z cichym śmiechem. - Co się tam takiego wydarzyło? - spytałem niepewnie. Tak naprawdę nie zmuszałem go do opowiadania. Chciałem jednak jakoś go pocieszyć, bo widziałem że coś go trapi.
- Zaręczyłem. Zaręczyłem się z kimś kogo zupełnie nie znam i nie żywię do niego żadnych uczuć, uważam ją jedynie za dziecko. Nie wiem co mam zrobić, bo przecież zrobiłem to dla dobra państwa ale i tak czuję się z tym źle i dziwnie. - powiedział prawie niesłyszalnie. Sam nie wiedziałem, co bym zrobił w takiej sytuacji.
- Jesteś przyszłym królem, a to wiąże się z wieloma rzeczami. Czasem dla dobra państwa czasem trzeba. Jednak nikt cię chyba nie zmusza abyś robił z nią królowa czy miał potomków. No i ja zawsze będę, aby wysłuchać zażaleń. - powiedziałem przytulając go do siebie. Cieszyłem się, że tak daleko mi do tronu, chociaż najpewniej i tak bym się go zrzekł. Nie nadawałbym się do rządzenia państwem, czy innych ważnych i odpowiedzialnych zajęć. Nie z moimi problemami i brakiem pewności siebie.
>Vladzio?<
Od Vlada IV Cd Annabell
- Nie.- powiedział mój dziadek po czym spojrzał na mnie dyskretnie a ja podszedłem do niego powoli. Gdy znalazłem się już obok niego położył mi dłoń na ramieniu i uśmiechnął się.
- Musimy już wracać przygotować uroczystość...- dodał wyjaśniając swoje wcześniejsze słowo.
- Octaviusie oczekuję Cię na moim zamku, za tydzień.- powiedział dziadek po czym skinął głową i ruszył w stronę wyjścia. Po jakiejś chwili, nie przeciągając zbytnio pożegnania, wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Po kilku godzinach wreszcie byliśmy w naszym zamku. Na dziedzińcu nie czekało na nas zbyt dużo osób, jedynie moja matka i Lucjusz, reszta rodzeństwa była nieobecna ze względu na ważne obowiązki. Dorośli ruszyli w stronę gabinetu dziadka a ja i Lucek poszliśmy do mojej komnaty.
<Lucek?>
- Musimy już wracać przygotować uroczystość...- dodał wyjaśniając swoje wcześniejsze słowo.
- Octaviusie oczekuję Cię na moim zamku, za tydzień.- powiedział dziadek po czym skinął głową i ruszył w stronę wyjścia. Po jakiejś chwili, nie przeciągając zbytnio pożegnania, wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Po kilku godzinach wreszcie byliśmy w naszym zamku. Na dziedzińcu nie czekało na nas zbyt dużo osób, jedynie moja matka i Lucjusz, reszta rodzeństwa była nieobecna ze względu na ważne obowiązki. Dorośli ruszyli w stronę gabinetu dziadka a ja i Lucek poszliśmy do mojej komnaty.
<Lucek?>
Od Annabell Cd Vlad IV
- Witaj Vladzie, to dla mnie zaszczyt poznać kogoś takiego jak ty - delikatnie uśmiechnęłam się w stronę lwa. Mój ton trochę spoważniał, tak samo jak wyraz twarzy. Kątem oka spojrzałam na mojego ojca, który jeszcze o czymś tam rozmawiał z ojcem Vlada.
- Przed wyjazdem proponuje rozluźnić nogi na spacerze po tutejszym lesie. Annabell świetnie zna te okolicę, nie powinniście się zgubić - podszedłem mój tata, który z miłym wzrokiem spojrzał raz na Vlada i raz na mnie. Lubiłam spacery, ale stresowałam bym się iść z nowo poznanym Vladem, który w dodatku zapewne dobrze nie zna tych okolic, więc mógł by się zgubić w tym lesie.
- Więc, Vladzie pozwól, że pokarzę ci las rosnący koło naszego pałacu już od wieków. Droga nie będzie długa, ale też nie za krótka.
<Vlad?>
- Przed wyjazdem proponuje rozluźnić nogi na spacerze po tutejszym lesie. Annabell świetnie zna te okolicę, nie powinniście się zgubić - podszedłem mój tata, który z miłym wzrokiem spojrzał raz na Vlada i raz na mnie. Lubiłam spacery, ale stresowałam bym się iść z nowo poznanym Vladem, który w dodatku zapewne dobrze nie zna tych okolic, więc mógł by się zgubić w tym lesie.
- Więc, Vladzie pozwól, że pokarzę ci las rosnący koło naszego pałacu już od wieków. Droga nie będzie długa, ale też nie za krótka.
<Vlad?>
czwartek, 2 maja 2019
Od Vlada IV Cd Anabell
Po zakończonej części rozmów król Octavius zarządził przerwę, podczas której wszyscy, z wyjątkiem mnie i mojej przyszłej narzeczonej usiedli przy stole. Po jakimś czasie mała lwica ruszyła w stronę stołu i zgarnęła z niego jedno ciastko, co spotkało się z burą od jej matki. Po jakimś czasie rozmowa przeniosła się z powrotem do sali obrad, z tym, że królowa i jej córka zostały z niej wyproszone. Zapewne teraz miał się odbyć ostatni etap rozmów. Kiedy tylko panie opuściły pomieszczenie król usiadł i spojrzał na mojego dziadka.
- Vlad postawmy sprawę jasno. Anabell jest w tej chwili moim jedynym dzieckiem i prawdopodobnie już nim pozostanie. Ja i Alicja straciliśmy całkiem sporo potomków a po ostatniej ciąży i wypadku moja żona nie może mieć więcej dzieci, tak samo i ja. Kiedy twój wnuk poślubi moją córkę połączymy nasze kraje unią a gdy ja umrę Malavia stanie się częścią Valahii. W przypadku gdybym umarł przed ich ślubem to i tak nastąpi, wraz z ogłoszeniem zaręczyn ty, twój syn i wnuk staniecie się oficjalnymi i jedynymi spadkobiercami mojego królestwa.- powiedział spoglądając to na dziadka, to na mojego ojca czy mnie samego.
- Dziadku... Jeśli taka jest twoja wola to uczynię to z radością.- powiedziałem podchodząc do dziadka, który skinął głową po czym złożył swój podpis na umowie ślubnej, co uczynił również mój ojciec, ja oraz król Malavii. Po wszystkim ruszyliśmy na spotkanie królowej i jej córki. Okazało się, że siedziały w salonie. Podszedłem powoli do młodszej lwicy i pochyliłem się po czym pocałowałem ją w dłoń.
- Księżniczko Anabello, miło mi cię poznać, moja narzeczono...- powiedziałem siląc się na miły ton a zarazem próbując mówić głośno i wyraźnie, mimo że głos strasznie mi się trząsł.
<Anabell?>
- Vlad postawmy sprawę jasno. Anabell jest w tej chwili moim jedynym dzieckiem i prawdopodobnie już nim pozostanie. Ja i Alicja straciliśmy całkiem sporo potomków a po ostatniej ciąży i wypadku moja żona nie może mieć więcej dzieci, tak samo i ja. Kiedy twój wnuk poślubi moją córkę połączymy nasze kraje unią a gdy ja umrę Malavia stanie się częścią Valahii. W przypadku gdybym umarł przed ich ślubem to i tak nastąpi, wraz z ogłoszeniem zaręczyn ty, twój syn i wnuk staniecie się oficjalnymi i jedynymi spadkobiercami mojego królestwa.- powiedział spoglądając to na dziadka, to na mojego ojca czy mnie samego.
- Dziadku... Jeśli taka jest twoja wola to uczynię to z radością.- powiedziałem podchodząc do dziadka, który skinął głową po czym złożył swój podpis na umowie ślubnej, co uczynił również mój ojciec, ja oraz król Malavii. Po wszystkim ruszyliśmy na spotkanie królowej i jej córki. Okazało się, że siedziały w salonie. Podszedłem powoli do młodszej lwicy i pochyliłem się po czym pocałowałem ją w dłoń.
- Księżniczko Anabello, miło mi cię poznać, moja narzeczono...- powiedziałem siląc się na miły ton a zarazem próbując mówić głośno i wyraźnie, mimo że głos strasznie mi się trząsł.
<Anabell?>
środa, 1 maja 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
Siedziałam za moją mamą i przyglądałam się mojemu ojcowi, który rozmawiał z innymi panami. Moją uwagę przykuł lewek, który stał za jednym z tych panów. Wtedy przypomniałam sobie o tym jak tata mówił mi o jakimś sojuszu i tym, że będę musiała poślubić lwa imieniem Vlad. Pomyślałam, że to właśnie on może być tym Vladem. Po pewnej chwili dorośli zaczęli zmierzać w stronę saloniku królewskiego zapewne, żeby wypić herbatę lub kawę. Gdy wszyscy byliśmy już na miejscu, służące postawiły na stoliku herbatę i talerz z ciastkami. Mama położyła mnie na pufie, po czym wraz z tatą i panami usiadła do stołu. Na pufie, która stała obok mojej, usiadł ten lew, którego już wcześniej miałam okazję zobaczyć. Chciałam się do niego odezwać, ale się onieśmieliłam. Po sytuacji z wczoraj, gdzie to chłopcy z dziedzińca zabronili mi się z nimi bawić, więc osobników o płci przeciwnej zaczęłam uważać za niemiłych. Po kilku minutach gapienia się na dorosłych, wstałam z pufy i poszłam po ciastko. Mama oczywiście zwróciła mi uwagę, że to tak nie ładnie, ale jako iż zdążyłam odgryźć już jego kawałek, to jeszcze nie ładniej byłoby odstawić je na miejsce. Wróciłam na pufę i zaczęłam zajadać się ciastkiem.
<Vlad IV?>
<Vlad IV?>
wtorek, 30 kwietnia 2019
Od Vlada IV Ciężar obowiązku
Ojciec i dziadek wyjeżdżali w jakąś misję dyplomatyczną i zabierali mnie ze sobą, tak samo jak wujka Mirczę i Sorciego. Nie uważałem żeby było to rozsądne ale ponoć sytuacja tego wymagała. Niestety ojciec nie chciał pozwolić żeby Lucjusz z nami pojechał więc teraz siedziałem sobie cichutko jak mysz pod miotłą w rogu powozu przyglądając się jak wujek Sorci i ojciec grają w szachy. Ciężko było stwierdzić, który wygrywał, obaj właściwie wykonywali bardzo podobne ruchy i mieli identyczną ilość pionków na szachownicy. Niestety wujek Mircza jechał na koniu wśród strażników a dziadek wyglądał jakby strasznie się czymś martwił więc wolałem zostawić go w spokoju. W końcu wyciągnąłem spod siedzenia jedną z książek i zacząłem czytać. Tak mnie ona pochłonęła, że dopiero gdy powóz się zatrzymał przed jakimś zamkiem. Dziadek wysiadł pierwszy, za nim mój ojciec i wujek Sorci a na samym końcu ja. Jak się okazało dziadek zawierał jakiś sojusz z władcą tego kraju, wiec przez kilka następnych dni głownie siedziałem z nimi na rozmowach słuchając jak to się dogadują. W końcu stanęło na tym, że kiedyś będę musiał poślubić córkę owego króla a jeśli nie będzie on miał żadnych innych potomków jego królestwo po jego śmierci stanie się częścią Valahii, pod panowaniem dziadka Vlada, mojego ojca lub moim. Nie uśmiechało mi się to zbytnio ale cóż zrobić? Jestem księciem, drugim w kolejce do tronu więc spoczywa na mnie ciężar tego obowiązku.
<Anabell?>
<Anabell?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)