Kiedy Vlad wyznał mi to, co czuje zakręciło mi się w głowie. Nigdy nie miałam pojęcia, że on czuje do mnie to samo co ja do niego. Byłam niezwykle szczęśliwa, ale ciągle miałam z tyłu głowy jego narzeczoną. Przecież był już zaręczony i to chyba jej należało się pierwszeństwo u jego boku? Kiedy jednak przede mną uklęknął i wyciągnął dłonie z pierścionkiem wszystkie myśli pierzchły a pozostała tylko jedna: "Kocham go, chcę być jego żoną". Nie namyślałam się więc długo co mam mu odpowiedzieć.
- Vlad... Oczywiście, że chcę zostać twoją żoną. I to jest najważniejsze, nie interesują mnie zaszczyty, ty jesteś najważniejszy.- powiedziałam po czym uklękłam obok niego i przytuliłam go mocno. Po chwili Vlad wsunął mi pierścionek na palec.
---time skip o kilka dni---
Po powrocie do Winterfell razem z Vladem ogłosiliśmy nasze zaręczyny. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, zwłaszcza rodzice. Następnego dnia postanowiliśmy wrócić do stolicy naszego państwa. W drogę powrotną wyruszyli z nami również moi rodzice i rodzeństwo a także całkiem spora świta.
<Vlad?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiat północy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiat północy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 lipca 2019
Od Vlada IV Cd Rose
Kiedy razem z Rose zerwałem kwiat on rozbłysł blaskiem, który na moment mnie oślepił. Kiedy w końcu mogłem widzieć normalnie spojrzałem na lwicę.
- Co... Co to było?- zapytałem spoglądając raz na nią, raz na różę, którą razem trzymaliśmy.
- Nie wiem... Chociaż... - Rose się zająknęła a ja podszedłem do niej, objąłem ją i delikatnie pocałowałem.
- Chyba jednak wiem co to było...- wyszeptałem jej do ucha po czym spojrzałem w piękne, niebieskie oczy.
- Rose ja Cię kocham, kocham Cię, tak bardzo, że aż mnie to boli...- powiedziałem na co ona spojrzała na mnie, tak jakbym powiedział coś, na co ona od dawna czekała.
- Vlad... Ja też Cię kocham...- odpowiedziała i przytuliła mnie mocno. W tym momencie mój świat zawirował i stanął na głowie. Drżącą dłonią sięgnąłem do kieszeni z której wydobyłem małe pudełeczko. Uklęknąłem przed lwicą i spojrzałem w jej oczy.
- Rose... Chciałbym, byś przyjęła ten pierścionek a razem z nim moje serce. Kocham Cię ponad życie i pragnę byś została moją żoną a któregoś dnia również królową Valahii.- powiedziałem lekko się przy tym jąkając. Emocje w moim wnętrzu dosłownie szalały.
<Rose?>
- Co... Co to było?- zapytałem spoglądając raz na nią, raz na różę, którą razem trzymaliśmy.
- Nie wiem... Chociaż... - Rose się zająknęła a ja podszedłem do niej, objąłem ją i delikatnie pocałowałem.- Chyba jednak wiem co to było...- wyszeptałem jej do ucha po czym spojrzałem w piękne, niebieskie oczy.
- Rose ja Cię kocham, kocham Cię, tak bardzo, że aż mnie to boli...- powiedziałem na co ona spojrzała na mnie, tak jakbym powiedział coś, na co ona od dawna czekała.
- Vlad... Ja też Cię kocham...- odpowiedziała i przytuliła mnie mocno. W tym momencie mój świat zawirował i stanął na głowie. Drżącą dłonią sięgnąłem do kieszeni z której wydobyłem małe pudełeczko. Uklęknąłem przed lwicą i spojrzałem w jej oczy.
- Rose... Chciałbym, byś przyjęła ten pierścionek a razem z nim moje serce. Kocham Cię ponad życie i pragnę byś została moją żoną a któregoś dnia również królową Valahii.- powiedziałem lekko się przy tym jąkając. Emocje w moim wnętrzu dosłownie szalały.
<Rose?>
Od Rose Cd Vlad IV
Wizyta Vlada i Lucjusza bardzo mnie cieszyła. Obaj byli moimi bliskimi przyjaciółmi, razem się wychowywaliśmy i zawsze lubiłam spędzać z nimi czas.
- Chodźcie, zaprowadzę was do mojego ojca.- powiedziałam i poprowadziłam lwy do gabinetu lorda północy.
-----time skip o dwa lata przez moją nieobecność-----
Kolejna wizyta Lucjusza i Vlada miała wkrótce się zakończyć. Miałam świadomość tego, że wkrótce Vlad wyjedzie i być może gdy znów przyjedzie na Północ będzie już kimś innym. Postanowiłam więc zabrać moich przyjaciół do groty, która skrywa jedną z największych tajemnic mojego domu. Kazałam Luckowi spakować farby a razem z Vladem zajęliśmy się prowiantem. Kiedy byliśmy gotowi wyruszyliśmy w stronę Lodowych Jaskiń. Po kilku godzinach dotarliśmy na miejsce.
- Strażnicy zajmą się końmi, my weźmy jedzenie i farby Lucjusza.- powiedziałam po czym wzięłam jedną z toreb. Strażnicy zabrali zwierzęta a my weszliśmy do jaskini. Poprowadziłam oba lwy lodowymi korytarzami aż dotarliśmy do wielkiej groty w której rosła niezwykła roślina.
- To Róża Północy. Rośnie jedynie w tej jaskini, nigdzie indziej jej nie ma. Chciałabym żebyście zabrali ze sobą część jej piękna ale niestety nie jest ona w stanie przetrwać poza tą jaskinią. Dlatego Lucek chciałabym, żebyś ją namalował. A ty Vlad chodź ze mną.- powiedziałam i chwyciłam Vlada za dłoń. Lucek rozsiadł się już w najlepszym miejscu i zaczął malować niezwykły kwiat.
- Vlad... W tej roślinie nie tylko to, że ma złote gałązki i liście czy różnobarwne kwiaty jest wyjątkowe... Jeśli bowiem jeden kwiat zostanie zerwany przez dwójkę kochających się osób to jeśli ich miłości pisane jest przetrwać on nigdy nie zwiędnie.- powiedziałam pokazując mu kwiaty.
- Chodź Rose...- powiedział lew po chwili i pociągnął mnie w stronę jednego z kwiatów. Kiedy koło niego się znaleźliśmy wyciągnął w jego stronę dłoń. Również ja to zrobiłam i razem zerwaliśmy jedną różę o krwistoczerwonym kwiecie.
<Vlad?>
- Chodźcie, zaprowadzę was do mojego ojca.- powiedziałam i poprowadziłam lwy do gabinetu lorda północy.
-----time skip o dwa lata przez moją nieobecność-----
Kolejna wizyta Lucjusza i Vlada miała wkrótce się zakończyć. Miałam świadomość tego, że wkrótce Vlad wyjedzie i być może gdy znów przyjedzie na Północ będzie już kimś innym. Postanowiłam więc zabrać moich przyjaciół do groty, która skrywa jedną z największych tajemnic mojego domu. Kazałam Luckowi spakować farby a razem z Vladem zajęliśmy się prowiantem. Kiedy byliśmy gotowi wyruszyliśmy w stronę Lodowych Jaskiń. Po kilku godzinach dotarliśmy na miejsce.
- Strażnicy zajmą się końmi, my weźmy jedzenie i farby Lucjusza.- powiedziałam po czym wzięłam jedną z toreb. Strażnicy zabrali zwierzęta a my weszliśmy do jaskini. Poprowadziłam oba lwy lodowymi korytarzami aż dotarliśmy do wielkiej groty w której rosła niezwykła roślina.
- To Róża Północy. Rośnie jedynie w tej jaskini, nigdzie indziej jej nie ma. Chciałabym żebyście zabrali ze sobą część jej piękna ale niestety nie jest ona w stanie przetrwać poza tą jaskinią. Dlatego Lucek chciałabym, żebyś ją namalował. A ty Vlad chodź ze mną.- powiedziałam i chwyciłam Vlada za dłoń. Lucek rozsiadł się już w najlepszym miejscu i zaczął malować niezwykły kwiat.- Vlad... W tej roślinie nie tylko to, że ma złote gałązki i liście czy różnobarwne kwiaty jest wyjątkowe... Jeśli bowiem jeden kwiat zostanie zerwany przez dwójkę kochających się osób to jeśli ich miłości pisane jest przetrwać on nigdy nie zwiędnie.- powiedziałam pokazując mu kwiaty.
- Chodź Rose...- powiedział lew po chwili i pociągnął mnie w stronę jednego z kwiatów. Kiedy koło niego się znaleźliśmy wyciągnął w jego stronę dłoń. Również ja to zrobiłam i razem zerwaliśmy jedną różę o krwistoczerwonym kwiecie.
<Vlad?>
piątek, 17 maja 2019
Od Vlada Cd Lucjusz
Pakowanie nie zajęło nam dużo czasu, w gruncie rzeczy to byliśmy gotowi już po dwudziestu minutach. Ojciec i dziadek podjęli decyzję, że pojedziemy konno i nie będziemy korzystać z teleportów. Droga była przez to znacznie dłuższa i bardziej uciążliwa ale dzięki temu mogliśmy zobaczyć większą część naszego królestwa. W sumie na końskich grzbietach spędziliśmy około dwóch tygodni. W końcu jednak dotarliśmy do stolicy namiestnictwa - Winterfell. Pierwszą osobą, która nas powitała na północy była adoptowana córka namiestników - Rose. Jako pierwszego przywitała Lucka, którego mocno przytuliła po czym skierowała się w moim kierunku i zarzuciła mi ręce na szyję.
- Tak się cieszę, że przyjechaliście.- powiedziała po czym cmoknęła mnie w policzek a ja zarumieniłem się lekko.
- Ciebie też miło wiedzieć Rose.- powiedziałem uśmiechając się do niej szeroko.
<Rose?>
- Tak się cieszę, że przyjechaliście.- powiedziała po czym cmoknęła mnie w policzek a ja zarumieniłem się lekko.
- Ciebie też miło wiedzieć Rose.- powiedziałem uśmiechając się do niej szeroko.
<Rose?>
niedziela, 12 maja 2019
Od Lucjusza Cd Vlada IV
Kiedy do mojego pokoju wszedł Vlad siedziałem na parapecie wpatrzony w niebo. Poszukiwałem jakiegoś natchnienia jednak kompletnie mi to dzisiaj nie szło. Dlatego trochę mnie ucieszyła wieść o zmianie naszego pobytu, może tam mnie coś złapie.
- Dzięki, że zabierasz mnie ze sobą. Zawsze to jakieś nowe doświadczenia. - powiedziałem z uśmiechem zeskakując z parapetu i podchodząc do łóżka.
- Jak myślisz będą tam mieli jakieś płótna i farby? - spytałem wyciągając wynoszoną i brudną od farby torbę na ramię. Wytrzepałem z niej stare zaschnięte już tubki z farbami i jakieś połamane pędzle. Rzadko malowałem poza zamkiem więc i torba rzadko była używana.
- Na spokojnie Lucek. Nie musisz brać swoich. - powiedział jak gdyby wiedział o co mi się rozchodzi. Spakowałem więc swoje ciuchy, tak aby mieć w czym chodzić i kilka swoich ulubionych pędzli. Jakoś zderzyłem się do nich przyzwyczaić. Po chwili szliśmy już do komnaty Vlada, aby zabrać też jego rzeczy i móc wyruszyć na północ. Ciekawiło mnie jak wygląda tamtejszy krajobraz i jak bardzo wszystko się różni od tego co mamy na co dzień.
>Vladzio?<
Y
- Dzięki, że zabierasz mnie ze sobą. Zawsze to jakieś nowe doświadczenia. - powiedziałem z uśmiechem zeskakując z parapetu i podchodząc do łóżka.
- Jak myślisz będą tam mieli jakieś płótna i farby? - spytałem wyciągając wynoszoną i brudną od farby torbę na ramię. Wytrzepałem z niej stare zaschnięte już tubki z farbami i jakieś połamane pędzle. Rzadko malowałem poza zamkiem więc i torba rzadko była używana.
- Na spokojnie Lucek. Nie musisz brać swoich. - powiedział jak gdyby wiedział o co mi się rozchodzi. Spakowałem więc swoje ciuchy, tak aby mieć w czym chodzić i kilka swoich ulubionych pędzli. Jakoś zderzyłem się do nich przyzwyczaić. Po chwili szliśmy już do komnaty Vlada, aby zabrać też jego rzeczy i móc wyruszyć na północ. Ciekawiło mnie jak wygląda tamtejszy krajobraz i jak bardzo wszystko się różni od tego co mamy na co dzień.
>Vladzio?<
Y
poniedziałek, 6 maja 2019
Od Vlada IV Kwiat północy
Brałem udział w kolejnej arcynudnej lekcji w wykonaniu pani profesor Americi Shindler. Niby powinienem się cieszyć bo nie musiałem grzebać z ojcem i dziadkiem w stertach papierów i dokumentów. Obaj uważali, że jest to zajęcie nudne i bardzo nużące więc zazwyczaj zwalniali mnie z obowiązku pomagania im. Mimo wszystko jednak o wiele bardziej wolałbym siedzieć w gabinecie dziadka przy układaniu papierów, słuchaniu wrednych dyplomatów, pisaniu tysięcy listów i uczeniu się milionów nazw państw, imion władców i stosunków panujących między naszymi państwami niż po raz już dziesiąty słuchać o rozmnażaniu bezpłciowym jednokomórkowców. Nie mam nic przeciwko biologii ani nauce w szkole jednak jako że ojciec zatrudnił dla nas najlepszą guwernantkę w królestwie gdy byliśmy dziećmi, to obecnie po przejściu przez ręce panny Leontiny Vaduvy, niewiele było rzeczy, których nie wiedzieliśmy. Moja dawna guwernantka, z którą notabene wciąż mam lekcje, bardzo przykładała wagę do odpowiedniej edukacji, była bardzo wymagająca i nie znała całego wachlarza słów takich jak: nie wiem, nie potrafię, nie chcę, nie dam rady, nie muszę oraz wielu innych, których również i ja już nie pamiętam. W tej chwili również dla mnie wszystko jest możliwe. Wracając jednak do tej jakże nudnej lekcji. Panna Shindler właśnie opowiadała nam o tym, jak rozpoznawać poszczególne rodzaje grzybów, co czyniła już trzeci raz, a trzeba przyznać że mówiła tak monotonnym i jednostajnym głosem, że większość uczniów była już właściwie bliska zaśnięcia, gdy do sali wszedł jeden z królewskich gwardzistów. Ukłonił się on nieco naszej nauczycielce po czym skierował swój wzrok na mnie.
- Książę Vlad jest proszony o natychmiastowe udanie się ze mną do gabinetu jego dziadka.- powiedział po czym spojrzał wyczekująco na naszą nauczycielkę, która niemal nie zauważyła jego wejścia i wciąż kontynuowała swój wykład.
- Niech idzie.- powiedziała pani Shindler po czym wróciła do opowiadania. Ja tymczasem wstałem z krzesła i niemal biegiem wyszedłem z klasy po czym razem z gwardzistą ruszyłem do gabinetu dziadka. Kiedy tam dotarłem jeszcze przed wejściem usłyszałem dobiegający z niego głośny śmiech kilku osób, wśród których były co najmniej dwie przedstawicielki płci pięknej. Kiedy wszedłem do środka moim oczom ukazali się mój dziadek, który siedział na swoim fotelu opierając nogi o biurko, czego nigdy nie robił, ojciec siedział na stoliku i dyndał sobie nogami przytulając do siebie moją matkę i Ajabu. Był to dla mnie dziwny widok, zwłaszcza, że nigdy nie widziałem ich w tak sielskiej i luźnej atmosferze.
- O Vlad. W końcu jesteś.- powiedział ojciec i uśmiechnął się lekko po czym zeskoczył ze stołu i podszedł do dziadka.
- Synu postanowiliśmy wysłać Cię na północ, do Neda i Rin Starków. Powinieneś spędzić tam nieco czasu by poznać swoje królewsko a poza tym spędziłbyś nieco czasu z Rose.- powiedział ojciec dość mocno akcentując ostatnie kilka słów.
- Dobrze, tylko, że bez Lucka nie jadę.- powiedziałem na co dziadek skinął głową i uśmiechnął się szeroko.
- Pewnie, że nie jedziesz. Lucek jedzie z tobą.- odpowiedział po czym spojrzał na mnie. Ja tymczasem ukłoniłem się i pobiegłem do komnaty brata.
- Lucek pakuj się. Rodzice wysyłają nas na północ żebyśmy się czegoś tam nauczyli.- powiedziałem i usiadłem na jego łóżku.
<Lucek?>
Jak możesz to opisz pakowanie się itd, ja wezmę podróż a później opko dostanie Rose
- Książę Vlad jest proszony o natychmiastowe udanie się ze mną do gabinetu jego dziadka.- powiedział po czym spojrzał wyczekująco na naszą nauczycielkę, która niemal nie zauważyła jego wejścia i wciąż kontynuowała swój wykład.
- Niech idzie.- powiedziała pani Shindler po czym wróciła do opowiadania. Ja tymczasem wstałem z krzesła i niemal biegiem wyszedłem z klasy po czym razem z gwardzistą ruszyłem do gabinetu dziadka. Kiedy tam dotarłem jeszcze przed wejściem usłyszałem dobiegający z niego głośny śmiech kilku osób, wśród których były co najmniej dwie przedstawicielki płci pięknej. Kiedy wszedłem do środka moim oczom ukazali się mój dziadek, który siedział na swoim fotelu opierając nogi o biurko, czego nigdy nie robił, ojciec siedział na stoliku i dyndał sobie nogami przytulając do siebie moją matkę i Ajabu. Był to dla mnie dziwny widok, zwłaszcza, że nigdy nie widziałem ich w tak sielskiej i luźnej atmosferze.
- O Vlad. W końcu jesteś.- powiedział ojciec i uśmiechnął się lekko po czym zeskoczył ze stołu i podszedł do dziadka.
- Synu postanowiliśmy wysłać Cię na północ, do Neda i Rin Starków. Powinieneś spędzić tam nieco czasu by poznać swoje królewsko a poza tym spędziłbyś nieco czasu z Rose.- powiedział ojciec dość mocno akcentując ostatnie kilka słów.
- Dobrze, tylko, że bez Lucka nie jadę.- powiedziałem na co dziadek skinął głową i uśmiechnął się szeroko.
- Pewnie, że nie jedziesz. Lucek jedzie z tobą.- odpowiedział po czym spojrzał na mnie. Ja tymczasem ukłoniłem się i pobiegłem do komnaty brata.
- Lucek pakuj się. Rodzice wysyłają nas na północ żebyśmy się czegoś tam nauczyli.- powiedziałem i usiadłem na jego łóżku.
<Lucek?>
Jak możesz to opisz pakowanie się itd, ja wezmę podróż a później opko dostanie Rose
Subskrybuj:
Posty (Atom)