Niezmiernie się cieszyłam, że Aries uważała mój pomysł za genialny. Sama tego nie pociągnęłabym, potrzebowałam kogoś, kto mi w tym pomoże. Umiem piec, ale raczej nie wyrobię z codziennym pieczeniem wszystkiego, co sobie ktoś zażyczy.
-Wiesz, ten pomysł z cukiernią wcale nie jest taki zły - powiedziała Aries kiedy skończyłam przerzucać skrzynki. Odwróciłam się do niej i uśmiechnęłam się szeroko, a w moich oczach błysnęła iskierka triumfu.
- W takim razie zakładamy swoją własną cukiernię? - zapytałam retorycznie, ponieważ moje pytanie raczej nie potrzebowało odpowiedzi. Lwica uśmiechnęła się do mnie i pokiwała twierdząco głową - Więc super, teraz trzeba jedynie pójść i kogoś o tym powiadomić. A także wymyślić nazwę i tonę innych rzeczy - dodałam i pomimo deszczu, pociągnęłam Aries za nadgarstek w stronę zamku. Musiałam się pospieszyć, nie chciałam znowu zmoknąć jakbym co najmniej wpadła do jakiegoś zbiornika wodnego.
Znalazłyśmy się w zamku szybciej, niżbym się spodziewała, więc od razu mogłam podejść do kogoś z wyżej postawionych i poinformować ich o założeniu cukierni. Akurat mijałam ojca, który jak zwykle był zawalony dokumentami, tym razem pewnie związanymi ze ślubem mojego brata. Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem.
- Ojcze, z Aries zakładamy cukiernię! - powiedziałam idąc przez parę sekund obok niego. Byłam pewna, że zaakceptuje moją decyzję, więc zbytnio się tym nie martwiłam.
- Super, bawcie się dobrze - odwrócił się do mnie i uśmiechnął serdecznie, co ja odwzajemniłam. Po tym wróciłam do Aries i spojrzałam na nią z triumfem w oczach.
<Arieeeees?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsza cukiernia na świecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsza cukiernia na świecie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 lipca 2019
środa, 3 lipca 2019
Od Aries CD. Asagiri
-Jesteś genialna Aries. Załóżmy swoją własną, najlepszą cukiernię na świecie!- powiedziała entuzjastycznie Asagiri. Walnęłam mentalnego Face Palma. Cholera, Aries, po co się w ogóle odzywałaś.
<Asagiri? Przepraszam za długość i jakość>
-Piłaś coś?- zaczęłam wąchać nosem wokoło jej szyji, w poszukiwaniu zapachu alkoholu. Niestety, jedyna wyczuwalna woń, to woń wilgoci deszczu. Rozpadało się bardziej. Lekko podskoczyłam, wystraszona hukiem pioruna.
-Nie, dlaczego?- zaśmiała się.
-Asi, przecież to nie wyjdzie.- spojrzałam na nią jak na dziecko. W sumie nie wiem czemu,w końcu, obie miałyśmy tyle samo lat.
-Nie marudź tylko chodź.- powiedziała i pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę pałacowego ogrodu. Zasłaniałam się rękami jak tylko mogłam, byleby nie zmoknąć. Co i tak niewiele dało. Spojrzałam na nią karcącym wzrokiem za to, że karze mi stać na takiej ulewie. Jednak myśl o cukierni cały czas krążyła w mojej głowie. Była to naprawdę kusząca propozycja. W mojej głowie pojawił się obraz szczęśliwych dzieci, które latają po całym zamku z ciasteczkami przeróżnej maści. W zamyśleniu stałam jeszcze chwilę, aż wyrwał mnie z niego huk. Jednak nie był to skutek burzy, a jedynie przerzucanie skrzynek.
-Siadaj.- pokazała palcem na jedną z nich Asagiri. Usiadłam, gdyż stała ona pod drzewem i liczyłam na to, że chociaż nie będzie padało mi na głowę.
-Wiesz, ten pomysł z cukiernią wcale nie jest taki zły.- przyznałam.
-Nie, dlaczego?- zaśmiała się.
-Asi, przecież to nie wyjdzie.- spojrzałam na nią jak na dziecko. W sumie nie wiem czemu,w końcu, obie miałyśmy tyle samo lat.
-Nie marudź tylko chodź.- powiedziała i pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę pałacowego ogrodu. Zasłaniałam się rękami jak tylko mogłam, byleby nie zmoknąć. Co i tak niewiele dało. Spojrzałam na nią karcącym wzrokiem za to, że karze mi stać na takiej ulewie. Jednak myśl o cukierni cały czas krążyła w mojej głowie. Była to naprawdę kusząca propozycja. W mojej głowie pojawił się obraz szczęśliwych dzieci, które latają po całym zamku z ciasteczkami przeróżnej maści. W zamyśleniu stałam jeszcze chwilę, aż wyrwał mnie z niego huk. Jednak nie był to skutek burzy, a jedynie przerzucanie skrzynek.
-Siadaj.- pokazała palcem na jedną z nich Asagiri. Usiadłam, gdyż stała ona pod drzewem i liczyłam na to, że chociaż nie będzie padało mi na głowę.
-Wiesz, ten pomysł z cukiernią wcale nie jest taki zły.- przyznałam.
<Asagiri? Przepraszam za długość i jakość>
poniedziałek, 20 maja 2019
Od Asagiri "Najlepsza cukiernia na świecie''
Dni deszczowe są takimi dniami, kiedy mam ochotę jednocześnie siedzieć na dachu i wsłuchiwać się w odgłos kropel, a jednocześnie siedzieć wygodnie pod kołdrą, trwając w ciepłym świetle świec, którymi rozjaśniałam komnatę. To aż zabawne, że coś tak prostego jak deszcz może wywoływać u mnie tak mieszane uczucia.
Nie chcąc jednak bezczynnie siedzieć przez cały dzień, wyszłam z komnaty, odrzucając na bok poduszkę, która jeszcze chwilę temu znajdowała się w moich ramionach, a ja wdychałam jej zapach, jakby był czymś najcudowniejszym na świecie. Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam przechadzać się jak gdyby nigdy nic po korytarzach. Krążyłam bez celu, jakby nie mogąc znaleźć dla siebie zajęcia. Kiedy minęłam kolejny z wielu zakrętów, zobaczyłam Aries, która zdawała się być tak samo znudzona jak ja. Znałam ją, bo czasami widziałam ją w towarzystwie wujka Mirczy i jego narzeczonej Iseult. Spędzała czas z moim rodzeństwem, więc w tym ze mną, ale nie powiem, abyśmy były jakoś niesamowicie związane. Mimo wszystko podeszłam, bo dlaczego miałabym minąć ją udawać, że jej nie widzę?
- Witaj Aries, wyglądasz jakbyś nie wiedziała co ze sobą począć - zaczęłam tę niezwykłą rozmowę, stając naprzeciwko rówieśniczki i uśmiechając się lekko, co ona prawie od razu odwzajemniła.
- Wyrocznia się znalazła - odpowiedziała, przewracając żartobliwie oczami.
- Więc chyba jesteśmy w tym we dwie. Zazwyczaj w czasie deszczu i nudy siedzę wygodnie pod pierzynką i pocieszam się słodkimi rzeczami do jedzenia, ale dzisiaj nie miałam ani ochoty siedzieć w łóżku, ani nie mogłam po prosić o coś słodkiego. Ostatnio usłyszałam, że nie powinnam tyle jeść, pfffff - mruknęłam niezadowolona.
- Gdybyś miała swoją własną cukiernię to pewnie nie byłoby takich problemów - Aries zaśmiała się krótko, a swoją wypowiedzią jakby otworzyła mi pewną szufladkę w umyśle. Mimo, że zapewne to była luźna sugestia, a może nawet żart to był on genialny.
- Jesteś genialna Aries. Załóżmy swoją własną, najlepszą cukiernię na świecie!
<Aries? tO jEsT gEnIaLnE XD>
Nie chcąc jednak bezczynnie siedzieć przez cały dzień, wyszłam z komnaty, odrzucając na bok poduszkę, która jeszcze chwilę temu znajdowała się w moich ramionach, a ja wdychałam jej zapach, jakby był czymś najcudowniejszym na świecie. Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam przechadzać się jak gdyby nigdy nic po korytarzach. Krążyłam bez celu, jakby nie mogąc znaleźć dla siebie zajęcia. Kiedy minęłam kolejny z wielu zakrętów, zobaczyłam Aries, która zdawała się być tak samo znudzona jak ja. Znałam ją, bo czasami widziałam ją w towarzystwie wujka Mirczy i jego narzeczonej Iseult. Spędzała czas z moim rodzeństwem, więc w tym ze mną, ale nie powiem, abyśmy były jakoś niesamowicie związane. Mimo wszystko podeszłam, bo dlaczego miałabym minąć ją udawać, że jej nie widzę?
- Witaj Aries, wyglądasz jakbyś nie wiedziała co ze sobą począć - zaczęłam tę niezwykłą rozmowę, stając naprzeciwko rówieśniczki i uśmiechając się lekko, co ona prawie od razu odwzajemniła.
- Wyrocznia się znalazła - odpowiedziała, przewracając żartobliwie oczami.
- Więc chyba jesteśmy w tym we dwie. Zazwyczaj w czasie deszczu i nudy siedzę wygodnie pod pierzynką i pocieszam się słodkimi rzeczami do jedzenia, ale dzisiaj nie miałam ani ochoty siedzieć w łóżku, ani nie mogłam po prosić o coś słodkiego. Ostatnio usłyszałam, że nie powinnam tyle jeść, pfffff - mruknęłam niezadowolona.
- Gdybyś miała swoją własną cukiernię to pewnie nie byłoby takich problemów - Aries zaśmiała się krótko, a swoją wypowiedzią jakby otworzyła mi pewną szufladkę w umyśle. Mimo, że zapewne to była luźna sugestia, a może nawet żart to był on genialny.
- Jesteś genialna Aries. Załóżmy swoją własną, najlepszą cukiernię na świecie!
<Aries? tO jEsT gEnIaLnE XD>
Subskrybuj:
Posty (Atom)