Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsza cukiernia na świecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najlepsza cukiernia na świecie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2019

Od Asagiri CD Aries

Niezmiernie się cieszyłam, że Aries uważała mój pomysł za genialny. Sama tego nie pociągnęłabym, potrzebowałam kogoś, kto mi w tym pomoże. Umiem piec, ale raczej nie wyrobię z codziennym pieczeniem wszystkiego, co sobie ktoś zażyczy.
-Wiesz, ten pomysł z cukiernią wcale nie jest taki zły - powiedziała Aries kiedy skończyłam przerzucać skrzynki. Odwróciłam się do niej i uśmiechnęłam się szeroko, a w moich oczach błysnęła iskierka triumfu.
- W takim razie zakładamy swoją własną cukiernię? - zapytałam retorycznie, ponieważ moje pytanie raczej nie potrzebowało odpowiedzi. Lwica uśmiechnęła się do mnie i pokiwała twierdząco głową - Więc super, teraz trzeba jedynie pójść i kogoś o tym powiadomić. A także wymyślić nazwę i tonę innych rzeczy - dodałam i pomimo deszczu, pociągnęłam Aries za nadgarstek w stronę zamku. Musiałam się pospieszyć, nie chciałam znowu zmoknąć jakbym co najmniej wpadła do jakiegoś zbiornika wodnego.
Znalazłyśmy się w zamku szybciej, niżbym się spodziewała, więc od razu mogłam podejść do kogoś z wyżej postawionych i poinformować ich o założeniu cukierni. Akurat mijałam ojca, który jak zwykle był zawalony dokumentami, tym razem pewnie związanymi ze ślubem mojego brata. Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem.
- Ojcze, z Aries zakładamy cukiernię! - powiedziałam idąc przez parę sekund obok niego. Byłam pewna, że zaakceptuje moją decyzję, więc zbytnio się tym nie martwiłam.
- Super, bawcie się dobrze - odwrócił się do mnie i uśmiechnął serdecznie, co ja odwzajemniłam. Po tym wróciłam do Aries i spojrzałam na nią z triumfem w oczach.

<Arieeeees?>

środa, 3 lipca 2019

Od Aries CD. Asagiri

-Jesteś genialna Aries. Załóżmy swoją własną, najlepszą cukiernię na świecie!- powiedziała entuzjastycznie Asagiri. Walnęłam mentalnego Face Palma. Cholera, Aries, po co się w ogóle odzywałaś.
-Piłaś coś?- zaczęłam wąchać nosem wokoło jej szyji, w poszukiwaniu zapachu alkoholu. Niestety, jedyna wyczuwalna woń, to woń wilgoci deszczu. Rozpadało się bardziej. Lekko podskoczyłam, wystraszona hukiem pioruna.
-Nie, dlaczego?- zaśmiała się.
-Asi, przecież to nie wyjdzie.- spojrzałam na nią jak na dziecko. W sumie nie wiem czemu,w końcu, obie miałyśmy tyle samo lat.
-Nie marudź tylko chodź.- powiedziała i pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę pałacowego ogrodu. Zasłaniałam się rękami jak tylko mogłam, byleby nie zmoknąć. Co i tak niewiele dało. Spojrzałam na nią karcącym wzrokiem za to, że karze mi stać na takiej ulewie. Jednak myśl o cukierni cały czas krążyła w mojej głowie. Była to naprawdę kusząca propozycja. W mojej głowie pojawił się obraz szczęśliwych dzieci, które latają po całym zamku z ciasteczkami przeróżnej maści. W zamyśleniu stałam jeszcze chwilę, aż wyrwał mnie z niego huk. Jednak nie był to skutek burzy, a jedynie przerzucanie skrzynek.
-Siadaj.- pokazała palcem na jedną z nich Asagiri. Usiadłam, gdyż stała ona pod drzewem i liczyłam na to, że chociaż nie będzie padało mi na głowę.
-Wiesz, ten pomysł z cukiernią wcale nie jest taki zły.- przyznałam.

<Asagiri? Przepraszam za długość i jakość>

poniedziałek, 20 maja 2019

Od Asagiri "Najlepsza cukiernia na świecie''

Dni deszczowe są takimi dniami, kiedy mam ochotę jednocześnie siedzieć na dachu i wsłuchiwać się w odgłos kropel, a jednocześnie siedzieć wygodnie pod kołdrą, trwając w ciepłym świetle świec, którymi rozjaśniałam komnatę. To aż zabawne, że coś tak prostego jak deszcz może wywoływać u mnie tak mieszane uczucia.
Nie chcąc jednak bezczynnie siedzieć przez cały dzień, wyszłam z komnaty, odrzucając na bok poduszkę, która jeszcze chwilę temu znajdowała się w moich ramionach, a ja wdychałam jej zapach, jakby był czymś najcudowniejszym na świecie. Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam przechadzać się jak gdyby nigdy nic po korytarzach. Krążyłam bez celu, jakby nie mogąc znaleźć dla siebie zajęcia. Kiedy minęłam kolejny z wielu zakrętów, zobaczyłam Aries, która zdawała się być tak samo znudzona jak ja. Znałam ją, bo czasami widziałam ją w towarzystwie wujka Mirczy i jego narzeczonej Iseult. Spędzała czas z moim rodzeństwem, więc w tym ze mną, ale nie powiem, abyśmy były jakoś niesamowicie związane. Mimo wszystko podeszłam, bo dlaczego miałabym minąć ją  udawać, że jej nie widzę?
- Witaj Aries, wyglądasz jakbyś nie wiedziała co ze sobą począć - zaczęłam tę niezwykłą rozmowę, stając naprzeciwko rówieśniczki i uśmiechając się lekko, co ona prawie od razu odwzajemniła.
- Wyrocznia się znalazła - odpowiedziała, przewracając żartobliwie oczami.
- Więc chyba jesteśmy w tym we dwie. Zazwyczaj w czasie deszczu i nudy siedzę wygodnie pod pierzynką i pocieszam się słodkimi rzeczami do jedzenia, ale dzisiaj nie miałam ani ochoty siedzieć w łóżku, ani nie mogłam po prosić o coś słodkiego. Ostatnio usłyszałam, że nie powinnam tyle jeść, pfffff - mruknęłam niezadowolona.
- Gdybyś miała swoją własną cukiernię to pewnie nie byłoby takich problemów - Aries zaśmiała się krótko, a swoją wypowiedzią jakby otworzyła mi pewną szufladkę w umyśle. Mimo, że zapewne to była luźna sugestia, a może nawet żart to był on genialny.
- Jesteś genialna Aries. Załóżmy swoją własną, najlepszą cukiernię na świecie!

<Aries? tO jEsT gEnIaLnE XD>