Czytasz na własną odpowiedzialność
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elhemina Dracula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elhemina Dracula. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 lipca 2019
Od Elheminy Cd Macbeth
- Wyglądasz świetnie.- powiedziałam podchodząc do Macbetha. Szczerze mówiąc z początku go nie poznałam. Zmienił mu się nie tylko wygląd ale też i głos. Razem ruszyliśmy na spacer po królewskich ogrodach podziwiając kwiaty. Większość z nich, przynajmniej tych starszych zasadzili moi rodzice. Zawsze lubiłam tu przychodzić, bo w każdym krzewie wyczuwałam obecność matki. Macbeth opowiadał mi, jak cieszy się z faktu, że urodzą mu się dzieci ale wyczuwałam, że był przygnębiony.
- Macbeth co się stało?- zapytałam w końcu martwiąc się o niego. Nie chciałam żeby się smucił i byłam gotowa pocieszyć go w każdy sposób. W końcu byliśmy przyjaciółmi a przyjaciele starają się sobie pomagać.
<Macbeth?>
- Macbeth co się stało?- zapytałam w końcu martwiąc się o niego. Nie chciałam żeby się smucił i byłam gotowa pocieszyć go w każdy sposób. W końcu byliśmy przyjaciółmi a przyjaciele starają się sobie pomagać.
<Macbeth?>
Od Elheminy Cd Macbeth
- Opowiedz mi coś o sobie.- poprosił Macbeth a ja spojrzałam na niego nieco zdziwiona.
- Większość o mnie już na pewno wiesz. Może ty pierwszy coś opowiesz?- zapytałam spoglądając na niego a on zaczął opowiadać. Powiedział mi o swoim rodzinnym domu i rodzinie a także ojcu, który zgwałcił jego siostrę i ją zamordował. W sumie ja też wiedziałam o nim całkiem sporo, w końcu był synem jednego z władców ale mimo to nie sądziłam, że aż tak się przede mną otworzy.
- Teraz twoja kolej.- powiedział, kiedy zakończył swoją opowieść.
- Mojej historii dowiesz się jutro.- odparłam po czym wstałam z ławki i kuśtykając udałam się do swojej komnaty. Kolejnego dnia Macbeth czekał na mnie w królewskich ogrodach.
- Nie odpuszczę.- powiedział szarmancko podając mi ramię. Przeszliśmy się kawałek aż usiedliśmy na tej samej ławce co wczoraj.
- To, że jestem córką króla wiesz. Moją matką była królowa Elisabetha... Została zamordowana, kiedy miałam kilka miesięcy. Ojciec bardzo to przeżył... Ale jakoś się nam udało. Później zaczęły się próby znalezienia mi męża. Kandydatów było wielu, ale żaden jakoś nie sprawił, że przy nim moje serce zabiło mocniej. Do czasu aż poznałam Fosforusa Morgensterna. Szybko się zaręczyliśmy i mieliśmy wziąć ślub. Niestety mój narzeczony został zamordowany dzień przed naszym weselem.- powiedziałam spoglądając smutno w ziemię a z moich oczu powoli zaczęły wyciekać łzy.
<Macbeth?>
- Większość o mnie już na pewno wiesz. Może ty pierwszy coś opowiesz?- zapytałam spoglądając na niego a on zaczął opowiadać. Powiedział mi o swoim rodzinnym domu i rodzinie a także ojcu, który zgwałcił jego siostrę i ją zamordował. W sumie ja też wiedziałam o nim całkiem sporo, w końcu był synem jednego z władców ale mimo to nie sądziłam, że aż tak się przede mną otworzy.
- Teraz twoja kolej.- powiedział, kiedy zakończył swoją opowieść.
- Mojej historii dowiesz się jutro.- odparłam po czym wstałam z ławki i kuśtykając udałam się do swojej komnaty. Kolejnego dnia Macbeth czekał na mnie w królewskich ogrodach.
- Nie odpuszczę.- powiedział szarmancko podając mi ramię. Przeszliśmy się kawałek aż usiedliśmy na tej samej ławce co wczoraj.
- To, że jestem córką króla wiesz. Moją matką była królowa Elisabetha... Została zamordowana, kiedy miałam kilka miesięcy. Ojciec bardzo to przeżył... Ale jakoś się nam udało. Później zaczęły się próby znalezienia mi męża. Kandydatów było wielu, ale żaden jakoś nie sprawił, że przy nim moje serce zabiło mocniej. Do czasu aż poznałam Fosforusa Morgensterna. Szybko się zaręczyliśmy i mieliśmy wziąć ślub. Niestety mój narzeczony został zamordowany dzień przed naszym weselem.- powiedziałam spoglądając smutno w ziemię a z moich oczu powoli zaczęły wyciekać łzy.
<Macbeth?>
wtorek, 16 lipca 2019
Od Elheminy Nie dla mnie miłość
Bardzo cieszyłam się z ślubu mojego chrześniaka, ale był on też dla mnie powodem do smutku. Dlaczego? Otóż on, wkrótce już będzie miał piękną żonę, którą kocha a kto wie, być może i dzieci a mnie obie te chwile ominęły szerokim łukiem. Mój narzeczony, Fosforus Morgenstern został zamordowany dzień przed naszym ślubem, więc nawet nie miałam prawa nazywać się wdową po nim. Przez te kilkanaście lat co prawda było sporo kandydatów do mojej ręki, ale moje serce żadnego nie chciało zaakceptować. Dlatego też smutno mi się robiło patrząc na szczęście innych. Skończyłam pomagać na dzisiaj przy układaniu kwiatów i miałam wolne. Postanowiłam przejść się po królewskich ogrodach, gdzie nikogo zazwyczaj nie było. Mój spacer trwał już około godziny, gdy nagle moja noga wpadła w jakąś dziurę i przekrzywiła się a ja zaczęłam opadać ku ziemi na nieuchronne z nią spotkanie. Jakimś cudem jednak do niego nie doszło: dosłownie kilka centymetrów przed zderzeniem złapały mnie czyjeś ręce.
<Macbeth?>
<Macbeth?>
poniedziałek, 8 lipca 2019
Od Elheminy Cd Ver
Na zamku wciąż dzieją się ciekawe rzeczy. Chociażby ostatnia wiadomość o ślubie syna Mihnei. Niby nie spodziewałam się, że chłopak zdecyduje się na to w tak młodym wieku ale co się dziwić? Mężczyźni w naszej rodzinie tak już mają. Kiedy ciotka Lunaver wpadła niczym mała trąba powietrzna do mojej pracowni i poprosiła o pomoc przy układaniu bukietów na ślub nie myślałam wiele i szybko się zgodziłam. Na początku ruszyłam do królewskich ogrodów by nazbierać kwiatów. Jeśli jakieś o tej porze nie rosły po prostu używałam mojej magii. Wedle wskazówek ciotki przygotowałam bukiety dla druhen oraz panny młodej, przy bukietach do dekoracji sali, nieco jednak zaszalałam. O umówionej porze zaniosłam bukiety dla druhen do ogrodów, gdzie Ver, druhny i drużbowie ćwiczyli a na ławce siedział mocno podchmielony mój starszy brat. Przekazałam bukiety na ręce dziewczyn, które właściwie w większości były moimi bratanicami i podeszłam do ciotki.
- Ciociu bukiety na stoły są w mojej pracowni. Proponuję iść je obejrzeć.- powiedziałam na co ciotka skinęła głową i zebrała grupę do wymarszu.
- Ty nie. Siedzisz tutaj, nie będziesz mi się rozbijał po korytarzach.- warknęła ciotka do Sorciego i pomaszerowaliśmy do mojej pracowni.
- Oto bukiety.- powiedziałam, kiedy tam dotarliśmy, wskazując na komnatę dosłownie zawaloną stertami kwiatów.
<Aries?>

- Ciociu bukiety na stoły są w mojej pracowni. Proponuję iść je obejrzeć.- powiedziałam na co ciotka skinęła głową i zebrała grupę do wymarszu.
- Ty nie. Siedzisz tutaj, nie będziesz mi się rozbijał po korytarzach.- warknęła ciotka do Sorciego i pomaszerowaliśmy do mojej pracowni.
- Oto bukiety.- powiedziałam, kiedy tam dotarliśmy, wskazując na komnatę dosłownie zawaloną stertami kwiatów.
<Aries?>

Subskrybuj:
Posty (Atom)