Przywódczyni już po chwili leżała prawie martwa pod moją stopą.
- Błagam nie zabijaj, obiecuję że już nigdy.. - kiedy to mówiła coraz mocniej ściskałam jej krtań stopą, aż wreszcie usłyszałam głuchy trzask.
- Wybacz, ale jakoś Ci nie ufam. - powiedziałam patrząc w jej przerażone oczy. W myślach cały czas błogosławiła wszystkich, którzy tu polegną. Zasady zakonu były święte, a jedną z nich było błogosławieństwo dla każdego zabitego. Kiedy ta marna podróba mnie już zginęła zajęłam się wybijaniem reszty członków tego klanu. Przez to wszystko sama zaliczyłam parę ran, więcej jednak krwi na mnie pochodziło z ciał moich wrogów. Z ukrycia przyglądałam się jeszcze jak Mircza rozszarpywał jakąś lwice. Z tego co udało mi się wyłapać, była to jego biologiczna matka, cóż nie będę go o to osądzać. W momencie kiedy lew stanął w całej swojej okazałości pokryty w całości krwią, momentalnie zrobiło mi się jakoś cieplej. Pierwszy raz się tak czułam i byłam pewna, że wywołuje to ten właśnie lew. Zaczęłam powoli do niego podchodzić zrzucając z siebie pelerynę.
- Co ty na to, aby zapieczętować nasze zaręczyny? - wymruczałam przylegając do jego torsu. Spojrzałam w górę na jego pysk i uśmiechnęłam się zadziornie.
>Mircza?<
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iseult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iseult. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 maja 2019
niedziela, 28 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Widząc jak lew klęka, aż zaniemówiłam. Podejrzewałam, że może szykować coś podobnego. Jednak nie spodziewałam się, że zróbi to w takim momencie. Wyciągnęłam dłoń w jego stronę lekko kiwając głową na tak.
- To bedzie zaszczyt zostać twoją żoną. - powiedziałam kiedy ten zakładał mi pierścionek na palec. Był cudowny i kaponował się z moją peleryną, oraz czerwonymi oczami. Szczęśliwa rzuciłam mu się na szyję. Przez to wszystko kompletnie straciłam czujność i po chwili poczułam przeszywający ból w łopatce. Dojść szybko wyciągnęłam nóż, którym we mnie rzucono.
- No, no kogo my tu mamy. - usłyszałam nieprzyjemny głos jakiejś lwicy, a po chwili ukazała się i ona sama. Trzeba przyznać była bardzo podobna do mnie, jednak nie znałam jej. Już ją słysząc byłam gotowa na walkę, z tego co było zauważyłam Mircza też. Miałam nadzieję na ostatni romantyczny wieczór, ale to chyba dopiero jak wrócimy na zamek.
- Kim jesteś? - spytałam niezbyt się przejmując raną na plecach.
- Przywódcą klanu Kła Czerwieni. Widzę, że niegdyś tu należałaś. Teraz jednak, abyś dalej mogła nosić ten płaszcz musisz go zabić. - powiedziała wskazując nożem na mojego narzeczonego. Spojrzałam na pierścionek, który dopiero co dostałam i wybuchłam szalonym śmiechem.
- Wiedziałam, że to nie może być prawdziwe odrodzenie. - to mówiąc wyciągnęłam sztylety zza pasów na nogach i spojrzałam na lwice. W tym momencie stała się moim celem.
- Masz pecha bo trafiłaś na osobę, pod którą się podszywasz. - powiedziałam przebiegając obok niej. Przeciełam jej przy tym bok i szybko odskoczyłam w jakieś ukrycie. W otwartej walce nie wygram, jednak z ukrycia powinnam nie mieć problemów. Pytanie jak szybko zjawi się reszta klanu.
>Mircza?<
- To bedzie zaszczyt zostać twoją żoną. - powiedziałam kiedy ten zakładał mi pierścionek na palec. Był cudowny i kaponował się z moją peleryną, oraz czerwonymi oczami. Szczęśliwa rzuciłam mu się na szyję. Przez to wszystko kompletnie straciłam czujność i po chwili poczułam przeszywający ból w łopatce. Dojść szybko wyciągnęłam nóż, którym we mnie rzucono.
- No, no kogo my tu mamy. - usłyszałam nieprzyjemny głos jakiejś lwicy, a po chwili ukazała się i ona sama. Trzeba przyznać była bardzo podobna do mnie, jednak nie znałam jej. Już ją słysząc byłam gotowa na walkę, z tego co było zauważyłam Mircza też. Miałam nadzieję na ostatni romantyczny wieczór, ale to chyba dopiero jak wrócimy na zamek.
- Kim jesteś? - spytałam niezbyt się przejmując raną na plecach.
- Przywódcą klanu Kła Czerwieni. Widzę, że niegdyś tu należałaś. Teraz jednak, abyś dalej mogła nosić ten płaszcz musisz go zabić. - powiedziała wskazując nożem na mojego narzeczonego. Spojrzałam na pierścionek, który dopiero co dostałam i wybuchłam szalonym śmiechem.
- Wiedziałam, że to nie może być prawdziwe odrodzenie. - to mówiąc wyciągnęłam sztylety zza pasów na nogach i spojrzałam na lwice. W tym momencie stała się moim celem.
- Masz pecha bo trafiłaś na osobę, pod którą się podszywasz. - powiedziałam przebiegając obok niej. Przeciełam jej przy tym bok i szybko odskoczyłam w jakieś ukrycie. W otwartej walce nie wygram, jednak z ukrycia powinnam nie mieć problemów. Pytanie jak szybko zjawi się reszta klanu.
>Mircza?<
sobota, 27 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Odmówiłam z Mirczą co i jak, cieszyło mnie że mam przy boku akurat jego. Wszystko zależało od Lwów w tym przybytku. Coś mi jednak mówiło, że nie skończą oni dobrze. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w górach, aby odpocząć i się przespać. Wszak wyruszyliśmy wieczorem, a dobrze by było być wypoczętym, kiedy będziemy na miejscu. Jakoś to wszystko mocno mi się nie podobało. Cała akcja z tym odrodzeniem się zakonu mocno mi śmierdziała. Kiedy dotarliśmy do małej świątyni cicho westchnęłam.
- Z tego co mi wiadomo to ich siedziba. - powiedziałam. Siedzieliśmy w ukryciu za skałami, wszak nie wiadomo jak na nas zareagują. Chociaż w planach i tak mam najpierw porozmawiać z ich przywódczynią. Wszak muszę mieć pewność, że to jest tylko podszywanie się dla sławy. Chociaż i tak nie podoba mi się jego aktualnie działanie. Tak więc nie pozwolę aby to dalej funkcjonowało w taki sposób.
>Mircza?<
- Z tego co mi wiadomo to ich siedziba. - powiedziałam. Siedzieliśmy w ukryciu za skałami, wszak nie wiadomo jak na nas zareagują. Chociaż w planach i tak mam najpierw porozmawiać z ich przywódczynią. Wszak muszę mieć pewność, że to jest tylko podszywanie się dla sławy. Chociaż i tak nie podoba mi się jego aktualnie działanie. Tak więc nie pozwolę aby to dalej funkcjonowało w taki sposób.
>Mircza?<
czwartek, 25 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Spojrzałam na Mircze zaniepokojonym wzrokiem i cicho westchnęłam.
- Dojść dużo się wydarzyło, ale nie ma czasu na herbatkę i tłumaczenie. Mamy dojść ważną misję. Wychodzimy teraz, nie ma czasu na zwlekanie. - powiedziałam kiedy szliśmy w stronę mojej komnaty. Musiałam wsiąść porządną broń, a nie to co miałam przy sobie na co dzień.
- Dobra, za tobą nawet na koniec świata. - odpowiedział lew. Stojąc przed swoją komnatą mocno go pocałowałam. Po czym odrywając się od niego powiedziałam.
- Masz piętnaście minut kochanie. Widzimy się za bramą prowadzącą za góry. Po drodze wszystko ci wyjaśnię. - mówiąc to zniknęłam za drzwiami. W pomieszczeniu wyciągnęłam z szafy wszystko co należało do mojego starego stroju skrytobójczyni. W tym nawet trzy opaski na nogi, każda z jednym sztyletem. Był też pasek z nożami do rzucania i to sporą kolekcją. No i jak zwykle moja peleryna. Cicho westchnęłam i wyskoczyłam przez balkon. Bo dachach szło mi się jakoś szybciej, z oddali już widziałam Mircze idącego we wskazane miejsce. Jakoś cieszyło mnie, że mogę dzielić to brzemię z nim. Może będzie mnie w stanie uspokoić, gdybym wpadła w furię. Kiedy już oboje byliśmy gotowi ruszyliśmy w stronę nowo powstałego klanu. Szybko też wytłumaczyłam chłopakowi o co dokładnie chodzi no i czemu się tak tym zdenerwowałam.
>Mircza?<
- Dojść dużo się wydarzyło, ale nie ma czasu na herbatkę i tłumaczenie. Mamy dojść ważną misję. Wychodzimy teraz, nie ma czasu na zwlekanie. - powiedziałam kiedy szliśmy w stronę mojej komnaty. Musiałam wsiąść porządną broń, a nie to co miałam przy sobie na co dzień.
- Dobra, za tobą nawet na koniec świata. - odpowiedział lew. Stojąc przed swoją komnatą mocno go pocałowałam. Po czym odrywając się od niego powiedziałam.
- Masz piętnaście minut kochanie. Widzimy się za bramą prowadzącą za góry. Po drodze wszystko ci wyjaśnię. - mówiąc to zniknęłam za drzwiami. W pomieszczeniu wyciągnęłam z szafy wszystko co należało do mojego starego stroju skrytobójczyni. W tym nawet trzy opaski na nogi, każda z jednym sztyletem. Był też pasek z nożami do rzucania i to sporą kolekcją. No i jak zwykle moja peleryna. Cicho westchnęłam i wyskoczyłam przez balkon. Bo dachach szło mi się jakoś szybciej, z oddali już widziałam Mircze idącego we wskazane miejsce. Jakoś cieszyło mnie, że mogę dzielić to brzemię z nim. Może będzie mnie w stanie uspokoić, gdybym wpadła w furię. Kiedy już oboje byliśmy gotowi ruszyliśmy w stronę nowo powstałego klanu. Szybko też wytłumaczyłam chłopakowi o co dokładnie chodzi no i czemu się tak tym zdenerwowałam.
>Mircza?<
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Cicho westchnęłam widząc jak ten się wierci. Szybko się rozejrzałam czy moich nie ma w pobliżu i ruszyłam do Axela.
- Chyba trzeba wam pokazać o co w tym chodzi. - powiedziałam wyciągając dwa wbite noże w ścianę. Odrzuciłam je Mirczy i spojrzałam na niego porozumiewawczo. Stanęłam nieruchomo pod ścianą, przypomniały mi się czasy zakonne i to jak nam się nudziło.
- A teraz będę znikać. Muszę się im podstawić chyba. - powiedziałam po kilku perfekcyjnych rzutach lwa. Pocałowałam go delikatnie na porzegnanie i ruszyłam przed siebie. Koniec końców raz ktoś we mnie trafił nożem jednak na miejsce zbiórki wróciłam zwycięsko. Już chciałam powiedzieć co robili źle, kiedy przyszedł po mnie królewski gwardzista. Po spotkaniu z królem zaczęłam szukać Mirczy, aby opowiedzieć mu o naszej wspólnej misji. Byłam tym wszystkim dojść podenerwowana oraz zmartwioną.
>Mircza?<
- Chyba trzeba wam pokazać o co w tym chodzi. - powiedziałam wyciągając dwa wbite noże w ścianę. Odrzuciłam je Mirczy i spojrzałam na niego porozumiewawczo. Stanęłam nieruchomo pod ścianą, przypomniały mi się czasy zakonne i to jak nam się nudziło.
- A teraz będę znikać. Muszę się im podstawić chyba. - powiedziałam po kilku perfekcyjnych rzutach lwa. Pocałowałam go delikatnie na porzegnanie i ruszyłam przed siebie. Koniec końców raz ktoś we mnie trafił nożem jednak na miejsce zbiórki wróciłam zwycięsko. Już chciałam powiedzieć co robili źle, kiedy przyszedł po mnie królewski gwardzista. Po spotkaniu z królem zaczęłam szukać Mirczy, aby opowiedzieć mu o naszej wspólnej misji. Byłam tym wszystkim dojść podenerwowana oraz zmartwioną.
>Mircza?<
Od Iseult Cd Mirczy
Lekko się do niego uśmiechnęłam i położyłam na jego policzku rękę, aby go pogładzić. Chciałam go jakoś uspokoić.
- Ja aktualnie bawię się w żywy cel. Chociaż widzę, że ty też nie masz lekko.- to mówiąc kątem oka zauważyłam jednego z moich uczniów. Szybko się odsunęłam, a na moim miejscu wylądował tępy nóż. Cicho się zaśmiałam biorąc go do ręki. Dałam im takie narzędzia, którymi nawet jak trafią nie mają szansy zrobić mi krzywdy.
- Całkiem dobrze Leonard, jednak z twoim jasnym futrem chowanie się w cieniu nie do końca jest praktyczne. - krzyknęłam do niego już prosto na niego patrząc. Ten pokiwał ze zrozumieniem i zniknął w jednej z uliczek. Mircza na tą scenę tylko cicho się zaśmiał.
- Patrzcie jak to się robi. - krzyknął mocno mnie przytulając. Szczerze cieszyło mnie, że mimo bycia razem dalej widzę w nim osobę z którą się zaprzyjaźniłam.
- Teraz mnie czeka taka godzina. - odpowiedziałam ze śmiechem. Ciekawe czy pomyślą i zrobią grupową zasadzkę, bo tak to mnie nie złapią.
>Mircza?<
- Ja aktualnie bawię się w żywy cel. Chociaż widzę, że ty też nie masz lekko.- to mówiąc kątem oka zauważyłam jednego z moich uczniów. Szybko się odsunęłam, a na moim miejscu wylądował tępy nóż. Cicho się zaśmiałam biorąc go do ręki. Dałam im takie narzędzia, którymi nawet jak trafią nie mają szansy zrobić mi krzywdy.
- Całkiem dobrze Leonard, jednak z twoim jasnym futrem chowanie się w cieniu nie do końca jest praktyczne. - krzyknęłam do niego już prosto na niego patrząc. Ten pokiwał ze zrozumieniem i zniknął w jednej z uliczek. Mircza na tą scenę tylko cicho się zaśmiał.
- Patrzcie jak to się robi. - krzyknął mocno mnie przytulając. Szczerze cieszyło mnie, że mimo bycia razem dalej widzę w nim osobę z którą się zaprzyjaźniłam.
- Teraz mnie czeka taka godzina. - odpowiedziałam ze śmiechem. Ciekawe czy pomyślą i zrobią grupową zasadzkę, bo tak to mnie nie złapią.
>Mircza?<
Od Iseult Cd Yatsumura
Jej ton głosu brzmiał trochę niepewnie. Tak jakbym nie mówiła do końca prawdy. Nie chciałam jednak drążyć tego tematu, sama przecież wielu rzeczy o sobie i swoim życiu nie mówiłam. Czasami każdy woli zostawić coś tylko dla siebie, albo dla najbliższych.
- Masz rację, las o tej porze napawa spokojem. - stwierdziłam natomiast brnąc w to co powiedziała lwica.
- Chociaż ja sama preferuję jakieś wysokie miejsca, nie koniecznie ciche..- dodałam. Tak naprawdę żyłam zawsze ciągłymi ćwiczeniami przez co teraz trudno mi było bez nich wytrzymać. No chyba, że znalazłam sobie jakieś towarzystwo albo inną ciekawą rzecz do roboty. Rzadko kiedy jednak się leniłam i bez sensu siedziałam na dupie za przeproszeniem.
- Tak z ciekawości, jeśli pozwolisz, czemu wybrałaś takie stanowisko? - spytałam po chwili ciszy. Jak już była możliwość, to warto się dowiedzieć co do tego skłania innych. Będę chociaż wiedziała kogo gdzie można dać jak już będzie trzeba. Chociaż nie zmuszam do opowiadania swoich historii jak ktoś nie chce.
>Yatsumura?<
- Masz rację, las o tej porze napawa spokojem. - stwierdziłam natomiast brnąc w to co powiedziała lwica.
- Chociaż ja sama preferuję jakieś wysokie miejsca, nie koniecznie ciche..- dodałam. Tak naprawdę żyłam zawsze ciągłymi ćwiczeniami przez co teraz trudno mi było bez nich wytrzymać. No chyba, że znalazłam sobie jakieś towarzystwo albo inną ciekawą rzecz do roboty. Rzadko kiedy jednak się leniłam i bez sensu siedziałam na dupie za przeproszeniem.
- Tak z ciekawości, jeśli pozwolisz, czemu wybrałaś takie stanowisko? - spytałam po chwili ciszy. Jak już była możliwość, to warto się dowiedzieć co do tego skłania innych. Będę chociaż wiedziała kogo gdzie można dać jak już będzie trzeba. Chociaż nie zmuszam do opowiadania swoich historii jak ktoś nie chce.
>Yatsumura?<
sobota, 20 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Yatsumura
Akurat trafił mi się czas wolny od roboty, a Mircza zajęty. Tak więc musiałam sobie znaleźć coś innego do roboty. W celu poszukiwania zajęcia ruszyłam do lasu, a nóż znajdę tam coś interesującego, albo nawet i kogoś. Spacerując więc w ciszy natknęłam się na polankę gdzie odpoczywała jakaś lwica. W pobliżu czułam zapach jeszcze kogoś, jednak go nie znałam. Za to samica była skrutobojczynia, nie pamiętałam niestety jej imienia. Nie słyszałam o niej natomiast złego słowa, dlatego postanowiłam porozmawiać.
- Witaj, piękny dzień nieprawdaż.- zagadałam siadając obok niej. Lwica tylko lekko się wzdrygnela i odwróciła głowę w moją stronę.
- Wybacz nie chciałam cię przestraszyć, nie przywykłam do przypadkowego poznawania innych. - dodałam po chwili. Co prawda ta moc była idealna w moim zawodzie, ale czasem uciążliwa. Póki się nie odezwałam to mogłam iść za kimś, a on i tak by tego nie usłyszał. Poza lwami które wyczuwają obecność, chociaż to już nie jest słuch, a psychika. Przyjaźnie się do niej uśmiechnęłam, aby jej do siebie nie zrazić. Chociaż jeśli nie chce mojej obecności, może powiedzieć a sobie stąd pójdę.
>Yatsumura?<
- Witaj, piękny dzień nieprawdaż.- zagadałam siadając obok niej. Lwica tylko lekko się wzdrygnela i odwróciła głowę w moją stronę.
- Wybacz nie chciałam cię przestraszyć, nie przywykłam do przypadkowego poznawania innych. - dodałam po chwili. Co prawda ta moc była idealna w moim zawodzie, ale czasem uciążliwa. Póki się nie odezwałam to mogłam iść za kimś, a on i tak by tego nie usłyszał. Poza lwami które wyczuwają obecność, chociaż to już nie jest słuch, a psychika. Przyjaźnie się do niej uśmiechnęłam, aby jej do siebie nie zrazić. Chociaż jeśli nie chce mojej obecności, może powiedzieć a sobie stąd pójdę.
>Yatsumura?<
Od Iseult Cd Vlada
Pokiwałam ze zrozumieniem głową.
- Nie o to chodziło w Czerwonym Kle. Mieliśmy być najemnikami, a nie lwami które zabijają dla przyjemności. Jak już powiedziałam to jest niezgodne z głównymi zasadami. - powiedziałam. Nikt z nas nie był psychopatą, czasami nawet zdarzało nam się zlecenia nie przyjąć.
- Pytanie tylko czemu nie dojść, że chcą zrujnować dobre imię zakonu, to jeszcze moje? - spytałam z cichym warknięciem. Nadal pamiętam te miesiące rzetelnej pracy, aby zdobyć szacunek nie tylko reszty zakonników ale i ludzi którzy nawet nie mieli nigdy związku z naszym stadem. Wielu trzęsło portami na sam mój przydomek. Z cichym westchnięciem pogładziłam materiał mojego płaszcza. Pamiętam dzień kiedy zyskałam przydomek, a przez to i specjalny płaszcz z jego inicjałami. Trochę się śmialiśmy, bo wielu myliło go z inicjałami zakonu.
>Vlad?<
- Nie o to chodziło w Czerwonym Kle. Mieliśmy być najemnikami, a nie lwami które zabijają dla przyjemności. Jak już powiedziałam to jest niezgodne z głównymi zasadami. - powiedziałam. Nikt z nas nie był psychopatą, czasami nawet zdarzało nam się zlecenia nie przyjąć.
- Pytanie tylko czemu nie dojść, że chcą zrujnować dobre imię zakonu, to jeszcze moje? - spytałam z cichym warknięciem. Nadal pamiętam te miesiące rzetelnej pracy, aby zdobyć szacunek nie tylko reszty zakonników ale i ludzi którzy nawet nie mieli nigdy związku z naszym stadem. Wielu trzęsło portami na sam mój przydomek. Z cichym westchnięciem pogładziłam materiał mojego płaszcza. Pamiętam dzień kiedy zyskałam przydomek, a przez to i specjalny płaszcz z jego inicjałami. Trochę się śmialiśmy, bo wielu myliło go z inicjałami zakonu.
>Vlad?<
Od Iseult Cd Vlada
Słysząc nagłe wezwanie do króla nieco się zdziwiłam. Spojrzałam na moich uczniów i z cichym westchnięciem ich zostawiłam. Miałam cichą nadzieję, że nic nie przeskrobała. Chociaż muszę przyznać że tego co usłyszałam to kompletnie się nie spodziewałam. Dokładnie wysłuchałam co władca ma mi do powiedzenia.
- Chętnie przyjmę tą misję, a Mircza nie będzie mi przeszkadzał. - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Oby tylko nic mu się tam nie stało.
- A mogłabym się dowiedzieć co wiadomo na temat tego klanu? - spytałam. Chciałam wiedzieć czego mogę się spodziewać. O dziwo do mnie słuchy o odrodzeniu mojego zakonu nie doszły przez co trochę mnie to martwiło. Vlad podał mi wszystkie dokumenty które były na ten temat. Najpierw spojrzałam gdzie może się on znajdować, aby obrać jak najszybszą drogę. Kiedy jednak doszłam do tego co oni robią odłożyłam dokument aby go nie zgnieść.
- Przykazania zakonu nigdy by na to nie pozwoliły. - wyszeptałam machając ogonem ze złością. To co robiły te lwy miało się daleko od najemnictwa. Oni po prostu bawili się w morderców, w dodatku bardzo brutalnych.
>Vlad?<
- Chętnie przyjmę tą misję, a Mircza nie będzie mi przeszkadzał. - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Oby tylko nic mu się tam nie stało.
- A mogłabym się dowiedzieć co wiadomo na temat tego klanu? - spytałam. Chciałam wiedzieć czego mogę się spodziewać. O dziwo do mnie słuchy o odrodzeniu mojego zakonu nie doszły przez co trochę mnie to martwiło. Vlad podał mi wszystkie dokumenty które były na ten temat. Najpierw spojrzałam gdzie może się on znajdować, aby obrać jak najszybszą drogę. Kiedy jednak doszłam do tego co oni robią odłożyłam dokument aby go nie zgnieść.
- Przykazania zakonu nigdy by na to nie pozwoliły. - wyszeptałam machając ogonem ze złością. To co robiły te lwy miało się daleko od najemnictwa. Oni po prostu bawili się w morderców, w dodatku bardzo brutalnych.
>Vlad?<
piątek, 19 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Przyjęłam bukiet z uśmiechem i wręczyłam na jego poliku delikatnego całusa.
- Są piękna. - powiedziałam dziękując za bukiet. Potem się z nim porzegnałam i postanowiłam się przespać. Następnego dnia trzeba było zrobić szkolenie skrytobójców, a oni nawet ukryć się dobrze nie potrafili. Cicho westchnęłam kiedy już przed nimi stałam.
- Macie pół godziny na schowanie się, a potem godzinę aby mnie złapać. - tylko tyle powiedziałam przed odejściem. Nie chciało mi się bawić w tłumaczenie co jak im się uda, a co jak nie uda. Mają się nauczyć dla stanowiska, a nie kar i nagród. W czasie kiedy tamte niedojdy się chowały ja ruszyłam do Mirczy. Chciałam zobaczyć jak mu przebiega szkolenie gwardzistów. Kiedy jednak byłam już w okolicy zauważyłam stojące jak słup soli przerażone lwy. Po chwili sama poczułam paraliżujący strach. Chwilę mi zajęło aby wydostać się z tego paraliżu i zrozumieć, że jest to spowodowane najpewniej mocą mojego wybranka. Powoli podeszłam do gwardzistów.
- Wszystko dobrze? - spytał przejęty widzą mnie. Od razu też przestał używać tej aury trwogi. A ze mnie już na dobre odeszło to nieprzyjemne uczucie. Pokiwałam mu na potwierdzenie.
- Jakim cudem pani mogła się ruszyć? - spytał jeden z uczniów, który klęczał przez moc Mirczy. Spojrzałam na niego z lekką kpiną w oczach.
- Hańbą okryła bym siebie i swój zakon gdyby coś takiego przeszkodziło mi w dokończeniu misji. Pomyśl co z ciebie będzie za gwardzista, jeżeli w momencie paraliżującego strachu nie będziesz w stanie nic zrobić. Jak wtedy chcesz bronić ważne osoby? - powiedziałam. Z jednej strony ich wysmiałam. Jednak tak naprawdę dałam im delikatną lekcje.
>Mircza?<
- Są piękna. - powiedziałam dziękując za bukiet. Potem się z nim porzegnałam i postanowiłam się przespać. Następnego dnia trzeba było zrobić szkolenie skrytobójców, a oni nawet ukryć się dobrze nie potrafili. Cicho westchnęłam kiedy już przed nimi stałam.
- Macie pół godziny na schowanie się, a potem godzinę aby mnie złapać. - tylko tyle powiedziałam przed odejściem. Nie chciało mi się bawić w tłumaczenie co jak im się uda, a co jak nie uda. Mają się nauczyć dla stanowiska, a nie kar i nagród. W czasie kiedy tamte niedojdy się chowały ja ruszyłam do Mirczy. Chciałam zobaczyć jak mu przebiega szkolenie gwardzistów. Kiedy jednak byłam już w okolicy zauważyłam stojące jak słup soli przerażone lwy. Po chwili sama poczułam paraliżujący strach. Chwilę mi zajęło aby wydostać się z tego paraliżu i zrozumieć, że jest to spowodowane najpewniej mocą mojego wybranka. Powoli podeszłam do gwardzistów.
- Wszystko dobrze? - spytał przejęty widzą mnie. Od razu też przestał używać tej aury trwogi. A ze mnie już na dobre odeszło to nieprzyjemne uczucie. Pokiwałam mu na potwierdzenie.
- Jakim cudem pani mogła się ruszyć? - spytał jeden z uczniów, który klęczał przez moc Mirczy. Spojrzałam na niego z lekką kpiną w oczach.
- Hańbą okryła bym siebie i swój zakon gdyby coś takiego przeszkodziło mi w dokończeniu misji. Pomyśl co z ciebie będzie za gwardzista, jeżeli w momencie paraliżującego strachu nie będziesz w stanie nic zrobić. Jak wtedy chcesz bronić ważne osoby? - powiedziałam. Z jednej strony ich wysmiałam. Jednak tak naprawdę dałam im delikatną lekcje.
>Mircza?<
Od Iseult Cd Mirczy
Kiedy ten znowu mnie pocałował od razu oddałam mu pocałunek. Ten już po chwili go pogłębił. Nigdy nawet nie myślałam, że znajdę się w takiej sytuacji. W zakonie nie było miejsca na miłość czy rodzinę. Mieliśmy być dobrymi najemnikami, a nie zgraną rodziną. Im mniej uczuć w tobie, tym trudniej o poczucie winy czy zachwianie podczas misji. Jednak ten lew zdołał się w jakiś sposób dobrać do tych uczuć, które dawno temu porzuciłam.
- Naprawdę cię nie rozumiem. Aby z własnej woli uganiać się za mordercą. Tak naprawdę za kimś, kogo nawet nie znasz z imienia. - powiedziałam dysząc, kiedy ponownie przerwaliśmy pocałunek. Lekko się w niego wtuliłem, byłam już pewna tego, że chcę mu zaufać w stu procentach. Zauważyłam, że ta informacja lekko go zdziwiła, no w sumie kogo by nie zdziwiła. Przyjaźnisz się z kimś już od dłuższego czasu i nagle się dowiadujesz, że nie wiesz jak ten ktoś ma na imię.
- Sama nazwałam się Iseult. Imienia Sange nie używam, w pewnym sensie dla bezpieczeństwa. - powiedziałam cicho. Teraz wiedziałam ja i on, jednak ufałam mu, że nie wykorzysta tej informacji.
>Mircza?<
- Naprawdę cię nie rozumiem. Aby z własnej woli uganiać się za mordercą. Tak naprawdę za kimś, kogo nawet nie znasz z imienia. - powiedziałam dysząc, kiedy ponownie przerwaliśmy pocałunek. Lekko się w niego wtuliłem, byłam już pewna tego, że chcę mu zaufać w stu procentach. Zauważyłam, że ta informacja lekko go zdziwiła, no w sumie kogo by nie zdziwiła. Przyjaźnisz się z kimś już od dłuższego czasu i nagle się dowiadujesz, że nie wiesz jak ten ktoś ma na imię.
- Sama nazwałam się Iseult. Imienia Sange nie używam, w pewnym sensie dla bezpieczeństwa. - powiedziałam cicho. Teraz wiedziałam ja i on, jednak ufałam mu, że nie wykorzysta tej informacji.
>Mircza?<
czwartek, 18 kwietnia 2019
Od Iseult Cd Mirczy
Przez chwilę siedziałam w bezruchu wpatrzona w nicość. W mojej głowie powstały właśnie dwa obozy. Jeden nadal uważał, że Mircza zasługuje na kogoś z normalnej rodziny. Kogoś kto posiada kręgosłup moralny no i poczucie winy. Drugi natomiast chciał poczuć go znowu. Tak jakbym nie potrafiła bez tego lwa żyć. Nic nie mówiąc postanowiłam posłuchać tego drugiego obozu. Położyłam łapę na poliku mężczyzny i złączyłam nasze usta, samą mnie dziwiło że posunęłam się do tego. Ten jednak oddał pocałunek przez co się lekko uspokoiłam. Byłam już pewna, że nie wyjdę na głupią. Po dłuższej chwili oderwałam się od Mirczy z braku powietrza. Chociaż nie tylko ja teraz ciężej oddychałam.
- A miał być ktoś godny. - powiedziałam nawiązując do słów, które wypowiedziałam parę tygodni temu. Mimo to jednak cieszył mnie taki obrót spraw. Chyba za bardzo go polubiłam, aby król nie miał mi tego za złe.
>Mircza?<
- A miał być ktoś godny. - powiedziałam nawiązując do słów, które wypowiedziałam parę tygodni temu. Mimo to jednak cieszył mnie taki obrót spraw. Chyba za bardzo go polubiłam, aby król nie miał mi tego za złe.
>Mircza?<
Od Iseult Cd Mirczy
Już od dłuższego czasu normą stało się codzienne spotkanie z księciem. Naprawdę uważałam, że nie jestem najlepszą dla niego kandydatka na znajomości. Jednak bez niego czułabym, że coś straciłam. Słysząc pukanie do drzwi balkonowych instynktownie złapałam sztylet i ruszyłam otworzyć. Przywitał mnie jednak piękny bukiet moich ukochanych kwiatów i przyjaciel.
- Niech będzie, tylko daj mi dosłownie chwilę. - powiedziałam biorąc kwiaty i zamykając drzwi przed jego nosem z chytrym uśmiechem. Bukiet włożyłam do wazonu z wodą i lekko ułożyłam, aby się ładnie prezentował. Po tym ruszyłam do szafki gdzie leżały trzy podobne do siebie noże. Były robione specjalnie na zamówienie i w dodatku sama zaplątałam na nich kolorowe sznury. Miałam nadzieję, że spodobają się temu gwardziście. Wyszłam z pokoju zarzucając na siebie teatralnie płaszcz. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Masz czas do wschodu słońca, za każdą minutę spóźnienia będzie kara. - powiedziałam. - A tak poza tym to wszystkiego najlepszego. Starzejesz się chłopie. - powiedziałam z cichym śmiechem podając mu noże do rzucania. W jego oczach widziałam szczenięcą radość. Cieszyło mnie, że mu się spodobały. Lew po chwili schował je za pas.
- Isu wiesz, że nie musiałaś? - spytał mnie swoim rozradowany głosem. Zamachałam na to lekko ogonem, lubiłam widzieć go szczęśliwego.
- Na twoje nieszczęście chciałam. - odpowiedziałam przeskakując przez barierkę balkonu. - To gdzie mnie książę chce porwać? - spytałam szeptem skacząc na jednej nodze na nierównej powierzchni. Chociaż dla skrytobójcy takie manewry to żadna sztuka.
>Mircza?<
- Niech będzie, tylko daj mi dosłownie chwilę. - powiedziałam biorąc kwiaty i zamykając drzwi przed jego nosem z chytrym uśmiechem. Bukiet włożyłam do wazonu z wodą i lekko ułożyłam, aby się ładnie prezentował. Po tym ruszyłam do szafki gdzie leżały trzy podobne do siebie noże. Były robione specjalnie na zamówienie i w dodatku sama zaplątałam na nich kolorowe sznury. Miałam nadzieję, że spodobają się temu gwardziście. Wyszłam z pokoju zarzucając na siebie teatralnie płaszcz. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Masz czas do wschodu słońca, za każdą minutę spóźnienia będzie kara. - powiedziałam. - A tak poza tym to wszystkiego najlepszego. Starzejesz się chłopie. - powiedziałam z cichym śmiechem podając mu noże do rzucania. W jego oczach widziałam szczenięcą radość. Cieszyło mnie, że mu się spodobały. Lew po chwili schował je za pas.
- Isu wiesz, że nie musiałaś? - spytał mnie swoim rozradowany głosem. Zamachałam na to lekko ogonem, lubiłam widzieć go szczęśliwego.
- Na twoje nieszczęście chciałam. - odpowiedziałam przeskakując przez barierkę balkonu. - To gdzie mnie książę chce porwać? - spytałam szeptem skacząc na jednej nodze na nierównej powierzchni. Chociaż dla skrytobójcy takie manewry to żadna sztuka.
>Mircza?<
Od Iseult Cd Mirczy
Na jego ostatnie słowa wybuchłam dojść głośnym śmiechem. Szczerze nie uważałam się za dobrą partie na dziewczynę, a tym bardziej żonę. Dobrze wiedziałam, że brak mi kręgosłupa moralnego. Wiele Lwów straciło życie z mojej ręki i jakoś nie zwracałam uwagi na jego wiek, płeć czy pochodzenie. Dostałam rozkaz od Mistrza zakonu to go realizowałam najlepiej jak mogłam.
- Wiesz co, znajdziesz sobie kogoś bardziej wartego i godnego twojej uwagi. A nie morderce bez kręgosłupa moralnego - powiedziałam nadal jednak trzymając jego ramię. Trudno mi stwierdzić czy chłopak sobie żartuje, czy jest może w tym ziarnko prawda. - Mimo to, darmowym obiadem i to z księciem tylko głupi by odmówił. - dodałam lekko machając ogonem. Mimo wszystko naprawdę lubiłam z nim przebywać, jakoś zdążyłam mu zaufać. Dalej jednak nie potrafiłam powiedzieć mu rzeczy ostatecznej. Chociaż czułam, że czas ten nadchodzi i to wielkimi krokami. Nadal po prostu się zastanawiałam, czy mówiąc to dobrze postąpię. Wszak będzie pierwszą osoba, która to imię pozna z moich ust.
>Mircza?<
- Wiesz co, znajdziesz sobie kogoś bardziej wartego i godnego twojej uwagi. A nie morderce bez kręgosłupa moralnego - powiedziałam nadal jednak trzymając jego ramię. Trudno mi stwierdzić czy chłopak sobie żartuje, czy jest może w tym ziarnko prawda. - Mimo to, darmowym obiadem i to z księciem tylko głupi by odmówił. - dodałam lekko machając ogonem. Mimo wszystko naprawdę lubiłam z nim przebywać, jakoś zdążyłam mu zaufać. Dalej jednak nie potrafiłam powiedzieć mu rzeczy ostatecznej. Chociaż czułam, że czas ten nadchodzi i to wielkimi krokami. Nadal po prostu się zastanawiałam, czy mówiąc to dobrze postąpię. Wszak będzie pierwszą osoba, która to imię pozna z moich ust.
>Mircza?<
środa, 17 kwietnia 2019
Od Iseult Tylko obiad?
Znudzona siedziałam na dachu jednej gospody w mieście z założonym kapturem. Nadal pamiętałam zapach krwi moich pobratymców. Nie mieliśmy wtedy szans, zapewne nawet moja córka nie uszła się z życiem. Tak naprawdę uciekłam tylko dzięki szczęściu i przypadkowi. Nigdy nie byłam dobra w otwartej walce, wszak byłam wyszkolona do zabijania z ukrycia, szybko i skutecznie. Obserwując teren zauważyłam spacerującego Mircze. W sumie ciekawe czy udałoby mi się podejść kogoś kogo znam. Bezszelestnie więc ruszyłam za nim trzymając sztylet w ręce. W ciemnej uliczce szybko podcięłam mu nogi przykładając sztylet do szyi. Po chwili jednak zostałam przerzucona przez jego ramię i przyszpilona do ziemi.
- Kto cię tak damy nauczył traktować co? - spytałam z lekkim uśmiechem na pyszczku. Ten spojrzał na mnie lekko skołowany jednak po chwili sam się zaczął śmiać.
- Ciebie Iseult do reszty powaliło? Mogłem ci przecież coś zrobić. - powiedział lew swoim opiekuńczym, ale zarazem pouczającym tonem.
- I mówisz to osobie, która przyłożyła ci sztylet do szyi. Rozsądnie. - powiedziałam powoli wstając przy jego pomocy. Sama nie wiem czemu, ale jakoś polubiłam tego osobnika. Może na pierwszy rzut oka nie przykuwał jednak skrywał w sobie wiele ciekawych rzeczy. Z lekkim uśmiechem schowałam sztylet do pochwy, po czym ponownie spojrzałam na Mircze.
> Mirczuś? <
- Kto cię tak damy nauczył traktować co? - spytałam z lekkim uśmiechem na pyszczku. Ten spojrzał na mnie lekko skołowany jednak po chwili sam się zaczął śmiać.
- Ciebie Iseult do reszty powaliło? Mogłem ci przecież coś zrobić. - powiedział lew swoim opiekuńczym, ale zarazem pouczającym tonem.
- I mówisz to osobie, która przyłożyła ci sztylet do szyi. Rozsądnie. - powiedziałam powoli wstając przy jego pomocy. Sama nie wiem czemu, ale jakoś polubiłam tego osobnika. Może na pierwszy rzut oka nie przykuwał jednak skrywał w sobie wiele ciekawych rzeczy. Z lekkim uśmiechem schowałam sztylet do pochwy, po czym ponownie spojrzałam na Mircze.
> Mirczuś? <
Subskrybuj:
Posty (Atom)