Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ucieczka przed obowiązkami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ucieczka przed obowiązkami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

Od Vlada Cd Izaya

- Chciałbym to wiedzieć...- mruknąłem cicho po czym spojrzałem po raz już któryś z kolei przez okno. Jakiś czas później dotarliśmy do zamku mojego przyszłego teścia. Śmieszyła mnie nieco ta sytuacja bo mój teść był młodszy ode mnie... Mimo wszystko jednak Królestwo Węgierskie było dość potężnym państwem a Justyna była jedynym dzieckiem Osváta więc po ślubie z nią królestwo jej ojca w wypadku jego śmierci stawało się częścią Valahii. Był to jeden z dwóch powodów, przez które zgodziłem się na to małżeństwo. Drugim była groźba wojny, której wolałem nie prowadzić o ile mogłem jej uniknąć. A że przy okazji musiałem się ożenić z kimś kto jest strasznie wredny i kto mnie nie kocha, ba nawet nie lubi to już tylko taki mały szczegół. Po dotarciu ma miejsce Izaya poszedł pobuszować po zamku a ja na spotkanie z przyszłym teściem. Kilka godzin rozmowy zakończyło się tym, że poślubię Justynę, po śmierci Osváta Węgry staną się moją własnością, ale Justyna nie będzie mieć do nich żadnych praw. W wypadku gdyby mnie zdradziła miała zostać stracona, na co nalegał jej ojciec.
- Wierz mi Vlad, będziesz chciał się jej pozbyć najszybciej jak to będzie możliwe. Przerabiałem to samo z jej matką. Mam nadzieję że zostaniesz na balu wydanym na twoją cześć.- powiedział po czym odszedł w swoją stronę samiec. Ja tymczasem ruszyłem do przydzielonej mi komnaty, przed nią zaś dostrzegłem czekającego wnuka.
- Dowiedziałeś się czegoś ciekawego?- zapytałem spoglądając na niego uważnie.
<Izaya?>

Od Izay CD Vlada III

Podczas drogi cały czas patrzałem przez okno, nie czułem potrzeby patrzeć na dziadka podczas naszej rozmowy. Jego tętna i ton głosu zdradzały i tak wystarczająco.
- Coś mi mówi, że nie za bardzo ci się podoba pomysł tego ślubu. - powiedziałem na chwilę odwracając się w jego stronę i lekko podniosłem brew. W tych czas większość ślubów była spowodowana polityką, co najmniej w wyższych sferach. Jednak nie każdy się nimi cieszył, mi by to było nawet obojętne. Tak czy siak nie potrafiłem pokochać naprawdę, chyba rzeczywiście miałem serce z kamienia i za grosz uczuć.
- Justyna jest wredną lwicą. - tylko tyle powiedział król nadal patrząc przez okno. Pokiwałem ze zrozumieniem głową. Widać nie chciał o tym zbytnio rozmawiać, więc porzuciłem temat jego przyszłej żony.
- A na czym ma polegać ta współpraca? - spytałem znowu wracają wzrokiem na mijane obrazy za oknem. Byłem ciekawy jakie plany mają władcy wobec królestw. Tak więc zaryzykowałem pytaniem, zawsze dziadek może nie odpowiadać.

> Vlad? <

sobota, 25 maja 2019

Od Vlada III Cd Izaya

- Nie, z tego co wiem król Osvát Szilágyi de Horogszeg bardziej lubi swoją ludzką postać więc wszyscy się w niej znajdziemy.- powiedziałem po czym wszedłem do powozu a Izaya za mną.
- Chwila... Czy on przypadkiem nie ma córki?- zapytał Izaya przyglądając mi się bacznie.
- A myślałem, że nie słuchałeś co do Ciebie mówiłem.- mruknąłem uśmiechając się po czym potarmosiłem jego czuprynę.
- Słyszałem więcej niż mógłbyś się spodziewać.- odparł chłopak uśmiechając się łobuzersko.
- I oni chcą żebyś był wojownikiem? Kiedy tylko wrócimy do zamku wybiję to twojemu ojcu z głowy. Za nic nie pozwolę zmarnować takiego talentu.- powiedziałem uśmiechając się szeroko.
- Po co w ogóle jedziemy na dwór władcy Węgier?- zapytał po jakimś czasie mój wnuk. Westchnąłem ciężko po czym spojrzałem za okno.
- Musimy ustalić warunki naszej przyszłej współpracy... i mojego ślubu.- powiedziałem opuszczając głowę.
<Izaya?>

Od Izay CD Vlad III

Na pytanie dziadka odnośnie treningów pokiwałem twierdząco głową. Natomiast wyjazd bardzo mnie zaciekawił.
- Z wielką chęcią. Zawsze to nowe osoby i miejsca do poznania. - powiedziałem z wielką ochotą. Przy dziadku i tak nie miałem co jej ukrywać. Za dobrze mnie znał, oj o wiele za dobrze. Jednak jemu ufałem czasem bardziej niż rodzicą. A w kwestii rodziców, zauważyłem obydwóch zbliżających w naszą stronę.
- Izaya zadajesz sobie sprawę, że nie odchodzi się jak ktoś coś mówi. - usłyszałem szorstki ton matki, kiedy była już kawałek od nas. Spojrzałem błagalnie na dziadka. Niech mi ktoś powie czemu to mnie upatrzyli na Wojownika, kompletnie nie mam drygu do walki tak ciężkim narzędziem. Po drugie o wiele bardziej lubiłem rozmawiać z innymi, aniżeli się z nimi tłuc. Co prawda umiałem posługiwać się wszelkiej maści nożami jednak nie po to aby iść na wojnę. Wolałem robić coś samemu, bez rozkazów nade mną. A najlepiej związanego z rozmowami, dlatego tak bardzo ciągnęło mnie na tą wyprawę delegacyjną. Vlad wszysto wyjaśnił Mirczy i Iseult, a ci po chwili kręcenia nosami zgodzili się abym pojechał. Dwa dni później spotkałem się z dziadkiem na dziedzińcu gotowy do drogi. Rodzice oczywiście nie zamierzali dać mi spokoju i przez czas jaki jeszcze byłem na zamku dojść mocno przycisnęli mnie w kwestii treningów.
- Moja ludzka forma nie będzie problemem? - spytałem dziadka. Wolałem wiedzieć czy mogę sobie na nią pozwolić, wszak nie chce ich urazić swoją postawą.

>Dziadku?<

Od Vlada III Cd Izaya

- Można powiedzieć, że tak.- odparłem spoglądając na wnuka. Mircza i Iseult stwierdzili, że na siłę zrobią go wojownikiem ale ja sam nie byłem pewien czy do młodego to pasuje.
- Znowu ojciec próbuje nauczyć Cię walczyć?- zapytałem na co Izaya skinął głową. Nie miałem pojęcia dlaczego mój syn aż tak się uparł żeby jego chłopak został wojownikiem. Moyses poszedł w jego ślady, Ezechiel postanowił zostać nekromantą, Sephora wspominała coś o zostaniu nauczycielką a Rachela skłania się ku pracy tłumacza więc nie mogłem zrozumieć dlaczego i Izaya nie mógł pójść swoją drogą.
- Wiesz co młody? Wpadłem na pewien pomysł. Za dwa dni wyjeżdżam w podróż dyplomatyczną. Może chciałbyś się zabrać?- zaproponowałem spoglądając na niego.
<Izaya?>

Od Izay "Ucieczka przed obowiązkami"

Trzymałem właśnie w ręce dojść ciężki miecz, a przede mną stał ćwiczebny manekin. Za nim natomiast stał mój ojciec. Byłem już zmęczony tym treningiem przez co po prostu upuściłem narzędzie na ziemię, a to wydało cichy lecz nieprzyjemny huk.
- Izaya powinieneś ćwiczyć, aby zostać wojownikiem. - powiedział Mircza. Spojrzałem na niego z delikatnym mordem w oczach.
- Ojcze kiedy wreszcie zrozumiecie, że nie zamierzam nim być. - powiedziałem spokojnie patrząc w jego oczy. Jego tętno delikatnie przyspieszyło. Najwidoczniej lekko denerwowało go, że nadal się opieram tej jego decyzji. Postanowiłem wyjść z sali treningowej pomimo tego, że coś do mnie jeszcze mówił. Ruszyłem w stronę ogrodu z nadzieją, że będą tam lwy do poobserwowania. A może i nawet do pogadania z nimi. Jedynym minusem był fakt, że cały czas słyszałem to cholerne tętno osób dookoła mnie. Kiedy już byłem w ogrodzie w tłumie krzaków wypatrzyłem parę służących no i dziadka.
- Witaj Vlad, też uciekasz od obowiązków? - spytałem zachodząc go od tyłu i lekko się uśmiechając. Ten lekko podskoczył, najpewniej dlatego że się mnie nie spodziewał. Wszak już od dawna o tej porze codziennie trenowałem z ojcem. Po chwili jednak starszy lew, a zarazem król obrócił się w moją stronę.


> Dziadku? <