- Hmm...- mruknąłem zamyślając się na chwilę. W sumie nie było we mnie nic ciekawego.
- Urodziłem się już po dotarciu stada mojego ojca do doliny. Moją matką była królowa Elisabetha, która jednak zdecydowała się oddać mnie i moich dwóch braci pod opiekę innym lwicą, które udawały, że byliśmy ich dziećmi. Pół roku później nasza matka i najmłodszy brat zostali zamordowani podczas wojny. Kiedy miałem rok ojciec dowiedział się, że ja, Sorci i Oliver jesteśmy synami jego i Elisabethy po czym uczynił mnie oficjalnym następcą tronu. Teraz jestem dodatkowo dowódcą wojowników, mam całkiem sporą kolekcję blizn i uwielbiam mititei z mamałygą.- powiedziałem i spojrzałem na lwicę, która przygotowywała narzędzia do szycia.
- Zazwyczaj nie mam pecha. Coś ostatnio się przypałętał.- dodałem i zaśmiałem się lekko.
<Ajabu?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypadki chodzą po ludziach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypadki chodzą po ludziach. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 kwietnia 2019
wtorek, 23 kwietnia 2019
Od Ajabu CD Mihnei
- A co by było jeśli by mnie nie zaakceptowała tak szybko? - spytałam niepewnie.
- Cóż... Najpewniej nie spuszczała by z ciebie oczu przy mnie. Bywa zazdrosna... Więc o ciebie przez jakiś czas by na pewno była.
Odetchnęlam z lekką ulgą, przynajmniej nie musiałam się martwić, że Kali może mieć złe nastawienie.
- Muszę cię teraz nieco zmartwić... - wstałam i wzięłam do ręki igłe.
- Dlaczego? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- Rany są już dobrze zasklepione więc muszę je zszyć - przeciągnęłam nitkę przez ucho igły.
Mihnea zaśmiał się tylko.
- Rób to śmiało. Tyle razy mnie zszywano, że nie stanowi to dla mnie większego problemu.
Popatrzyłam na niego zdziwiona po czym wzięłam się do pracy.
- Niewiele o tobie wiem... Wiem, że jesteś księciem, Kali to twoja narzeczona, masz strasznego pecha... - zaśmiałam się. - Opowiesz mi coś więcej o sobie?
Mihnea?
- Cóż... Najpewniej nie spuszczała by z ciebie oczu przy mnie. Bywa zazdrosna... Więc o ciebie przez jakiś czas by na pewno była.
Odetchnęlam z lekką ulgą, przynajmniej nie musiałam się martwić, że Kali może mieć złe nastawienie.
- Muszę cię teraz nieco zmartwić... - wstałam i wzięłam do ręki igłe.
- Dlaczego? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- Rany są już dobrze zasklepione więc muszę je zszyć - przeciągnęłam nitkę przez ucho igły.
Mihnea zaśmiał się tylko.
- Rób to śmiało. Tyle razy mnie zszywano, że nie stanowi to dla mnie większego problemu.
Popatrzyłam na niego zdziwiona po czym wzięłam się do pracy.
- Niewiele o tobie wiem... Wiem, że jesteś księciem, Kali to twoja narzeczona, masz strasznego pecha... - zaśmiałam się. - Opowiesz mi coś więcej o sobie?
Mihnea?
Od Mihnei Cd Ajabu
- Zgadzam się z tobą w stu procentach. Co prawda nie będziesz królową, tylko królewską małżonką ale i tak będziesz występować na oficjalnych uroczystościach u mego boku.- powiedziałem i mimo bólu wyszczerzyłem się szeroko.
- Przestań się szczerzyć bo będzie Cię jeszcze bardziej boleć.- mruknęła Ajabu śmiejąc się i poprawiając moje opatrunki.
- Dla miłości warto jest trochę pocierpieć a cierpienia takie są znacznie słodsze.- odparłem po czym wyciągnąłem się na łóżku. Skoro nie wolno mi było wychodzić z infirmerii mogłem przecież pobyt tam potraktować jak wakacje.
- Coś mi się zdaje, że ty i Kalinda się polubicie. Za szybko Cię zaakceptowała żeby tak nie było.
<Ajabu?>
- Przestań się szczerzyć bo będzie Cię jeszcze bardziej boleć.- mruknęła Ajabu śmiejąc się i poprawiając moje opatrunki.
- Dla miłości warto jest trochę pocierpieć a cierpienia takie są znacznie słodsze.- odparłem po czym wyciągnąłem się na łóżku. Skoro nie wolno mi było wychodzić z infirmerii mogłem przecież pobyt tam potraktować jak wakacje.
- Coś mi się zdaje, że ty i Kalinda się polubicie. Za szybko Cię zaakceptowała żeby tak nie było.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
Uśmiechnęłam się lekko patrząc w bok. Rumieniec na mojej twarzy był coraz bardziej widoczny.
- Ręce mi drętwieją... - powiedział Mihnei.
Zaśmiałam się cicho i spojrzalam na mężczyznę.
- Tak... Zostane twoją żoną... I możesz przestać się uśmiechać? Bo mimo wszystko ciągle masz poranioną twarz.
Nieco popuścił z uśmiechem. Wyjął z pudełeczka pierścionek i wziął mnie delikatne za rękę. Na palec serdeczny założył mi pierścionek. Nieśmiało pocałowałam go w policzek. On jednak po chwili pocałował mnie namiętnie w usta. Szybko jednak się od niego oderwałam z nieco zmieszaną minął.
- Wcześniej wydawałaś się mniej nieśmiała...
- Bo tak... Tak reaguje w pracy. Muszę być bardziej śmiała przy działaniu.
Mihnea?
- Ręce mi drętwieją... - powiedział Mihnei.
Zaśmiałam się cicho i spojrzalam na mężczyznę.
- Tak... Zostane twoją żoną... I możesz przestać się uśmiechać? Bo mimo wszystko ciągle masz poranioną twarz.
Nieco popuścił z uśmiechem. Wyjął z pudełeczka pierścionek i wziął mnie delikatne za rękę. Na palec serdeczny założył mi pierścionek. Nieśmiało pocałowałam go w policzek. On jednak po chwili pocałował mnie namiętnie w usta. Szybko jednak się od niego oderwałam z nieco zmieszaną minął.
- Wcześniej wydawałaś się mniej nieśmiała...
- Bo tak... Tak reaguje w pracy. Muszę być bardziej śmiała przy działaniu.
Mihnea?
Od Mihnei Cd Ajabu
- Widzisz... Nie chcę kręcić bo wiem, że to słabo wygląda ale muszę to powiedzieć. Kalindzie oświadczyłem się dopiero po roku naszej znajomości. Teraz... to wszystko wymknęło mi się z rąk ale tak. Chcę żebyś za mnie wyszła i jeśli Kalinda i ty pragniecie żebym w jednym dniu poślubił was obie to ja nie mam nic przeciwko.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się. W tym właśnie momencie do sali znowu weszła Kalinda, która włożyła mi w dłoń małe pudełeczko po czym cmoknęła mnie delikatnie w policzek i wyszła.- Wiem, że to może być trudne, ale na prawdę chcę żebyś za mnie wyszła. Więc... czy zostaniesz moją żoną?- zapytałem po czym otworzyłem pudełeczko ukazując pierścionek.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
Z osłupieniem patrzyłam a to na Kali, a to na Mihneę. Działo się to tak szybko, że powoli wydawało mi się, że to tylko jakiś sen albo omamy. Lwica spojrzała na mnie z uśmiechem.
- To ja wam nie będę przeszkadzać. Porozmawiajcie sobie, na spokojnie - ominęła mnie wychodząc z infirmerii.
Na chwilę zapadła niezręczn cisza, jednak Mihnea przerwał ją wskazując żebym usiadła obok niego na łóżku. Zrobiłam to posłsusznie. Kiedy jednak usiadłam, wzrok wbiłam w podłogę. On uśmiechnął się lekko.
- Więc co mi powiesz? Także ci się podobam?
Zwlekał chwilę z odpowiedzią. Wzięłam głęboki oddech.
- Tak... Jednak czuje, że to trochę dziwne...
- Dlaczego?
- Nie znamy się zbyt długo. I to przyszło tak nagle... Ale nie wyczówam, żeby to było coś fałszywego czy słabego - westchnęłam cicho.
- A chciała byś tego ślubu?... - spytał niepewnie.
Pokiwałam twierdząco głową.
- A ty?... - spojrzałam w jego oczy.
Mihnei?
- To ja wam nie będę przeszkadzać. Porozmawiajcie sobie, na spokojnie - ominęła mnie wychodząc z infirmerii.
Na chwilę zapadła niezręczn cisza, jednak Mihnea przerwał ją wskazując żebym usiadła obok niego na łóżku. Zrobiłam to posłsusznie. Kiedy jednak usiadłam, wzrok wbiłam w podłogę. On uśmiechnął się lekko.
- Więc co mi powiesz? Także ci się podobam?
Zwlekał chwilę z odpowiedzią. Wzięłam głęboki oddech.
- Tak... Jednak czuje, że to trochę dziwne...
- Dlaczego?
- Nie znamy się zbyt długo. I to przyszło tak nagle... Ale nie wyczówam, żeby to było coś fałszywego czy słabego - westchnęłam cicho.
- A chciała byś tego ślubu?... - spytał niepewnie.
Pokiwałam twierdząco głową.
- A ty?... - spojrzałam w jego oczy.
Mihnei?
Od Mihneai Cd Ajabu
Kiedy Kalinda przyciągnęła za sobą Ajabu byłem zdziwiony.
- Czy Ajabu ci się podoba?- zapytała a wtedy moja szczęka dosłownie opadła.
- Zakładam, że tak. A wiesz dobrze jak nie lubię nie wierności więc nawet nie próbuj zaprzeczać jeśli tak jest.- dodała uśmiechając się szeroko. Na pierwszy rzut oka widać było, że polubiła Ajabu mimo, że znała ją dopiero kilka chwil.
- Zgoda Kali. Tak masz rację Ajabu mi się podoba i nic na to nie poradzę.
- Tyle chciałam wiedzieć. Ja nie mam nic przeciwko żebyście się zeszli nie jestem zazdrosna a jeśli się pospieszycie to może jeszcze nie będzie trzeba urządzać dwóch wesel.- powiedziała Kali szczerząc się od ucha do ucha. Nie znałem jej od tej strony, zawsze wydawała się być o mnie strasznie zazdrosna.
<Ajabu?>
- Czy Ajabu ci się podoba?- zapytała a wtedy moja szczęka dosłownie opadła.
- Zakładam, że tak. A wiesz dobrze jak nie lubię nie wierności więc nawet nie próbuj zaprzeczać jeśli tak jest.- dodała uśmiechając się szeroko. Na pierwszy rzut oka widać było, że polubiła Ajabu mimo, że znała ją dopiero kilka chwil.
- Zgoda Kali. Tak masz rację Ajabu mi się podoba i nic na to nie poradzę.
- Tyle chciałam wiedzieć. Ja nie mam nic przeciwko żebyście się zeszli nie jestem zazdrosna a jeśli się pospieszycie to może jeszcze nie będzie trzeba urządzać dwóch wesel.- powiedziała Kali szczerząc się od ucha do ucha. Nie znałem jej od tej strony, zawsze wydawała się być o mnie strasznie zazdrosna.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
Głos uwiązł mi w gardle. Patrzyłam z otwartymi ustami na Kalinde, zastanawiając się czy donrze usłyszałam to co powiedziała.
- Coś ci się musiało przewidzieć - zaśmiałam się nerwowo, czując krople potu na czole. - Nie jestem nim zainteresowana.
Ona jednak tylko umiosła brew patrząc na mnie poważnie.
- Nie kłam. To widać na pierwszy rzut oka. Jeśli obawiasz się tego, że to ja nie mówię prawdy to masz złe mniemanie o mnie. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu.
Poczułam jak moje policzki zaczynają mnie piec.
- W porządku... Zauroczył mnie, ale nic więcej. Znamy się niedługo więc wątpie żeby coś z tego póki co było.
Lwica słuchała mnie uważnie po czym, bez uprzedzenia, zaciągneła mnie z powrotem do infirmerii. Stanęła przed łóżkiem na, którym leżał Mihnei i wskazała na mnie.
- Czy Ajabu ci się podoba? - spytała patrząc na swojego narzeczonego.
Stałam się cała czerwona.
Mihnei?
- Coś ci się musiało przewidzieć - zaśmiałam się nerwowo, czując krople potu na czole. - Nie jestem nim zainteresowana.
Ona jednak tylko umiosła brew patrząc na mnie poważnie.
- Nie kłam. To widać na pierwszy rzut oka. Jeśli obawiasz się tego, że to ja nie mówię prawdy to masz złe mniemanie o mnie. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu.
Poczułam jak moje policzki zaczynają mnie piec.
- W porządku... Zauroczył mnie, ale nic więcej. Znamy się niedługo więc wątpie żeby coś z tego póki co było.
Lwica słuchała mnie uważnie po czym, bez uprzedzenia, zaciągneła mnie z powrotem do infirmerii. Stanęła przed łóżkiem na, którym leżał Mihnei i wskazała na mnie.
- Czy Ajabu ci się podoba? - spytała patrząc na swojego narzeczonego.
Stałam się cała czerwona.
Mihnei?
Od Mihnei Cd Ajabu
Niestety nie wypuszczono mnie z infirmerii, Ajabu nie chciała nawet słyszeć o tym, żeby mnie wypuścić. Po południu pojawiła się Kalinda, która na samym początku ochrzaniła mnie za włażenie na drabinę bez kogoś, kto będzie ją trzymał a potem wyszła z mojej sali żeby porozmawiać z Ajabu. Co ciekawe moja narzeczona nawet nie próbowała się kryć z tym co mówi.
- Ajabu słuchaj. Jestem Kalinda, narzeczona Mihnei. Widzę, że jesteś bardzo porządną osobą ale widzę też jak na niego patrzysz, widzę te iskierki w oczach. Wiem, że Ci się podoba i wiem, że ty jemu również. Nie mam nic przeciwko temu żebyście się związali.
<Ajabu?>
- Ajabu słuchaj. Jestem Kalinda, narzeczona Mihnei. Widzę, że jesteś bardzo porządną osobą ale widzę też jak na niego patrzysz, widzę te iskierki w oczach. Wiem, że Ci się podoba i wiem, że ty jemu również. Nie mam nic przeciwko temu żebyście się związali.
<Ajabu?>
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Od Ajabu CD Mihnei
Także się uśmiechnęłam.
- Akurat tutaj masz racje. Wygląda na to że nie masz nic złamanego... - poruszałam jeszcze jego nogami przez chwilę. - Tak. Żadnych złamań. Jednak masz dość mocno pocharataną twarz. Sądze, że albo na nią upadłeś albo dostałeś drabiną czy bannerem podczas upadku. Więc radziła bym ci się tak nie uśmiechać, bo tylko sprawiasz sobie większy ból.
Usiadłam obok niego na krawędzi łóżka zdejmując z ran liście. Kiedy skończyłam to robić wzięłam kawałek szmatki i starłam resztki maści.
- Rany poprzysychały, na twoje szczęście większość jest niegroźna... Jednak widzę, że jest parę bardzo głębokich.... - wzięłam jego twarz w ręce i zaczęłam oglądać.
Niekoniecznie z powodu dokładniejszego zbadania ran. Miał gładką skórę, którą przyjemnie się gładziło.
- Coś jest nie tak z ranami, że tak długo je oglądasz? - cicho się zaśmiał.
Jak opażona zabrałam ręce.
- Nie... Musiałam... Tylko się upewnić jakich ziół użyć - wstałam spalając buraka i wybierając zioła.
Mihnea?
- Akurat tutaj masz racje. Wygląda na to że nie masz nic złamanego... - poruszałam jeszcze jego nogami przez chwilę. - Tak. Żadnych złamań. Jednak masz dość mocno pocharataną twarz. Sądze, że albo na nią upadłeś albo dostałeś drabiną czy bannerem podczas upadku. Więc radziła bym ci się tak nie uśmiechać, bo tylko sprawiasz sobie większy ból.
Usiadłam obok niego na krawędzi łóżka zdejmując z ran liście. Kiedy skończyłam to robić wzięłam kawałek szmatki i starłam resztki maści.
- Rany poprzysychały, na twoje szczęście większość jest niegroźna... Jednak widzę, że jest parę bardzo głębokich.... - wzięłam jego twarz w ręce i zaczęłam oglądać.
Niekoniecznie z powodu dokładniejszego zbadania ran. Miał gładką skórę, którą przyjemnie się gładziło.
- Coś jest nie tak z ranami, że tak długo je oglądasz? - cicho się zaśmiał.
Jak opażona zabrałam ręce.
- Nie... Musiałam... Tylko się upewnić jakich ziół użyć - wstałam spalając buraka i wybierając zioła.
Mihnea?
Od Mihnei Cd Ajabu
Leżenie pod stertą różnych, ciężkich rzeczy nie jest przyjemne. Tak samo jak upadek z kilku metrów. Kiedy się obudziłem widziałem wokół siebie jedynie biało-niebieskie ściany i po kilku sekundach umysłowego zaćmienia zorientowałem się, że jestem w infirmerii. Ruszyłem delikatnie głową i, dzięki niech będą Hastinowi, moja szyja była w najlepszym porządku i każdy ruch nie powodował dotkliwego bólu, którego się spodziewałem. Przy łóżku dostrzegłem krzątającą się Ajabu. Uśmiechnąłem się lekko co natychmiastowo spowodowało ukłucie bólu. Czyli mam uszkodzoną twarz. Pięknie, niestety tak kończy się pomaganie innym, którzy nie uważają na to co robią. Wtedy lwica odwróciła się do mnie.
- Jak się czujesz?- zapytała poprawiając moje opatrunki.
- Jak ktoś, kto spadł z kilkumetrowej drabiny i został przygnieciony przez trzy bannery, dwie drabiny i ponad dwustu kilowego lwa. Ale nie mam co narzekać, jeszcze tragedii nie ma.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się szeroko.
<Ajabu?>
- Jak się czujesz?- zapytała poprawiając moje opatrunki.
- Jak ktoś, kto spadł z kilkumetrowej drabiny i został przygnieciony przez trzy bannery, dwie drabiny i ponad dwustu kilowego lwa. Ale nie mam co narzekać, jeszcze tragedii nie ma.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się szeroko.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
Kiedy pocałował mnie w dłoń, poczułam jak moje policzki oblewają się gorącem. Odprowadziłam go wzrokiem do drzwi i przez chwilę stałam nieruchomo. Szybko się otrząsnęłam i postaralam się skupić na sprzątaniu, jednak moje myśli wciąż gdzieś odlatywały... W pewnym momencie ktoś wbiegł do infirmerii ciągnąć mnie za rękę.
- Co się stało?... - zdziwona starałam się powstrzymać ciągnącą mnie osobę.
- Nie ma czasu... Wypadek... Drabiny... Bannery...
Zanim zdążyłam odpowiedzieć zaciągnął mnie do Sali Balowej. Leżała tam góra z przewróconych drabin i bannerów, które musiały spać. Spod tej kupy rzeczy kogoś wyciągano. Ku mojemu zdziwieniu był to Mihnei.
- Pielęgniarka! W końcu. Opatrz teraz księcia a ja pobiegnę po nosze! - krzyknął ktoś wymijając mnie.
Zaraz... Księcia? Przez chwilę stałam patrząc na nieprzytomnego mężczyznę.
- Na co czekasz? Do roboty! - ponownie ktoś krzyknął.
- Ja... Nic nie zrobię bez moich rzeczy... Wszystko czego potrzebuje jest w infirmerii.
Kilka osób pokręciło głowami ze złości, na szczęście pezyniesiono już nosze i ułożono na nich księcia. Szybko przeniesiono go do sali i kazano mi się nim dobrze zająć. Szybko wzięłam się do pracy oglądając go uważnie. Najbardziej oczywiście ucierpiała jego głowa... Znowu. Zdjęłam z niego wcześniej nałożone przeze mnie bandaże, które i tak zostały poprzerywane. Obmyłam jego twarz i zaczęłam rozrabiać maść na rany które pojawiły się na jego twarzy. Kiedy skończyłam, pokryłam rany obficie maścią na którą położyłam liście, dla lepszego przyswojenia. Zaczęłam poruszac lekko jego rękami, sprawdzając czy nie ma złamań.
Mihnea?
- Co się stało?... - zdziwona starałam się powstrzymać ciągnącą mnie osobę.
- Nie ma czasu... Wypadek... Drabiny... Bannery...
Zanim zdążyłam odpowiedzieć zaciągnął mnie do Sali Balowej. Leżała tam góra z przewróconych drabin i bannerów, które musiały spać. Spod tej kupy rzeczy kogoś wyciągano. Ku mojemu zdziwieniu był to Mihnei.
- Pielęgniarka! W końcu. Opatrz teraz księcia a ja pobiegnę po nosze! - krzyknął ktoś wymijając mnie.
Zaraz... Księcia? Przez chwilę stałam patrząc na nieprzytomnego mężczyznę.
- Na co czekasz? Do roboty! - ponownie ktoś krzyknął.
- Ja... Nic nie zrobię bez moich rzeczy... Wszystko czego potrzebuje jest w infirmerii.
Kilka osób pokręciło głowami ze złości, na szczęście pezyniesiono już nosze i ułożono na nich księcia. Szybko przeniesiono go do sali i kazano mi się nim dobrze zająć. Szybko wzięłam się do pracy oglądając go uważnie. Najbardziej oczywiście ucierpiała jego głowa... Znowu. Zdjęłam z niego wcześniej nałożone przeze mnie bandaże, które i tak zostały poprzerywane. Obmyłam jego twarz i zaczęłam rozrabiać maść na rany które pojawiły się na jego twarzy. Kiedy skończyłam, pokryłam rany obficie maścią na którą położyłam liście, dla lepszego przyswojenia. Zaczęłam poruszac lekko jego rękami, sprawdzając czy nie ma złamań.
Mihnea?
Od Mihnei Cd Ajabu
- Dziękuję za pomoc Ajabu. Do zobaczenia, mam nadzieję, że w pomyślniejszych okolicznościach.- powiedziałem po czym pocałowałem ją w dłoń i wyszedłem z infirmerii. Ruszyłem w stronę mojego gabinetu jednak w połowie drogi do niego zatrzymał mnie ktoś z Sali Balowej.
- Panie potrzebujemy twojej pomocy.- powiedział lew a ja, chcąc nie chcąc ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do Sali Balowej od razu poproszono mnie o zawieszenie jednego z bannerów, do którego drabina była zbyt niska. Pokręciłem zrezygnowany głową i wszedłem na drabinę by zawiesić banner. Niestety już po chwili poczułem zachwianie się i razem z drabiną runąłem na ziemię z kilku metrów. Drabina potrąciła następną i już po kilku sekundach na mojej głowie wylądowały trzy niezwykle ciężkie bannery, dwie drabiny i jakiś lew. Spod tej warstwy nie dało się zbyt wiele usłyszeć ale chyba ktoś wzywał pomoc. Nie jetem w stanie powiedzieć co się dalej działo bo straciłem przytomność.
<Ajabu?>
- Panie potrzebujemy twojej pomocy.- powiedział lew a ja, chcąc nie chcąc ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do Sali Balowej od razu poproszono mnie o zawieszenie jednego z bannerów, do którego drabina była zbyt niska. Pokręciłem zrezygnowany głową i wszedłem na drabinę by zawiesić banner. Niestety już po chwili poczułem zachwianie się i razem z drabiną runąłem na ziemię z kilku metrów. Drabina potrąciła następną i już po kilku sekundach na mojej głowie wylądowały trzy niezwykle ciężkie bannery, dwie drabiny i jakiś lew. Spod tej warstwy nie dało się zbyt wiele usłyszeć ale chyba ktoś wzywał pomoc. Nie jetem w stanie powiedzieć co się dalej działo bo straciłem przytomność.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
- Muszę, ponieważ to moja praca - wzięłam maść leczniczą i szybko, ale równomiernie, nałożyłam ją na czoło Mihnei. - Zapiecze.
Lew cicho syknął, ale mimo to ciągle zachowywał swoją powagę. Odłożyłam maść i nasączyłam kawałek bandaża w wodzie, do której dodałam kilka ziół o mocnym zapachu.
- To zlikwiduje zawirowania - przyłożyłam go do rany i obwiązałam szczelnie suchymi bandażami. - Po trzech, czterech dniach powinno być w porządku. Jeśli jednak nie będziesz czuł poprawy będzie trzeba dokładniej cię obejrzeć. W nocy zmień bandaże i nasącz kawałek z nich tym.
Podałam mu słoiczek z cieczą.
- Możesz czuć się nieco senny, bo jedno z ziół nie tylko pomaga na zawirowania, ale i ułatwia sen. To tyle. Żegnam.
Zaczęłam porządkować miejsce pracy. Jednak Mihnea nie ruszył się z miejsca. Zerknęłam na niego przyglądając się mu baczniej.
- Jak się nazywasz? - spytał z lekkim uśmiechem.
- Ajabu... - odparłam niepewnie.
Mihnea?
Lew cicho syknął, ale mimo to ciągle zachowywał swoją powagę. Odłożyłam maść i nasączyłam kawałek bandaża w wodzie, do której dodałam kilka ziół o mocnym zapachu.
- To zlikwiduje zawirowania - przyłożyłam go do rany i obwiązałam szczelnie suchymi bandażami. - Po trzech, czterech dniach powinno być w porządku. Jeśli jednak nie będziesz czuł poprawy będzie trzeba dokładniej cię obejrzeć. W nocy zmień bandaże i nasącz kawałek z nich tym.
Podałam mu słoiczek z cieczą.
- Możesz czuć się nieco senny, bo jedno z ziół nie tylko pomaga na zawirowania, ale i ułatwia sen. To tyle. Żegnam.
Zaczęłam porządkować miejsce pracy. Jednak Mihnea nie ruszył się z miejsca. Zerknęłam na niego przyglądając się mu baczniej.
- Jak się nazywasz? - spytał z lekkim uśmiechem.
- Ajabu... - odparłam niepewnie.
Mihnea?
Od Mihnei Cd Ajabu
Westchnąłem zrezygnowany i posłusznie poddałem się zabiegom lwicy.
- Wypadek zdarzył się jakieś 10 minut temu a kręciło mi się w głowie dopiero drugi raz. Na prawdę, nie jest wcale tak źle, bywało gorzej.- zapewniłem ją, ona jednak wcale się tym nie przejęła. Byłem dowódcą wojowników, uczestniczyłem już w wielu bitwach i nie raz ani nie dwa zostałem ranny i zdzielony po głowie a ta drabina wcale nie była taka ciężka. Natychmiast przypomniałem sobie jedną z bitw podczas wojny z resztkami Imperium Osmańskiego. Wtedy oberwałem po głowie strasznie ciężką maczugą. Wtedy przeleżałem w łóżku dwa dni nieprzytomny ale od tego czasu moja czaszka stała się mniej podatna na uderzenia.
- Naprawdę nie musisz się mną przejmować i przestań nazywać mnie panem. Jestem Mihnea.
<Ajabu?>
- Wypadek zdarzył się jakieś 10 minut temu a kręciło mi się w głowie dopiero drugi raz. Na prawdę, nie jest wcale tak źle, bywało gorzej.- zapewniłem ją, ona jednak wcale się tym nie przejęła. Byłem dowódcą wojowników, uczestniczyłem już w wielu bitwach i nie raz ani nie dwa zostałem ranny i zdzielony po głowie a ta drabina wcale nie była taka ciężka. Natychmiast przypomniałem sobie jedną z bitw podczas wojny z resztkami Imperium Osmańskiego. Wtedy oberwałem po głowie strasznie ciężką maczugą. Wtedy przeleżałem w łóżku dwa dni nieprzytomny ale od tego czasu moja czaszka stała się mniej podatna na uderzenia.
- Naprawdę nie musisz się mną przejmować i przestań nazywać mnie panem. Jestem Mihnea.
<Ajabu?>
Od Ajabu CD Mihnei
To był mój pierwszy dzień w pracy. Z początku nie wiedzaiano gdzie mnie przydzielić, przez co pierwsze dni pobytu w nowym miejscu spędzałam na zwiedzaniu okolic zamku. Kiedy w końcu przydzielono mi etat pielęgniarki, byłam w niebo wzięta. Nie minął nawet dzień a na sali rozległ się męski głos.
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?
Odetchnęłam głęboko i zaczęłam iść w stronę dwóch lwów.
- Już jestem. Co się stało?
- Drabina oraz banner świąteczny przygniotły Mihnea. A resztę już widać po nim...
Przeniosłam wzrok na rudo czarnego lwa. Spod jego grzywy wypływały cienkie stożki krwi, które z każdą chwilą zdawały się powiększać.
- Zajmne się nim najlepiej jak potrafię, proszę za mną - odwróciłam się idąc do najbliższego łóżka dla chorych.
Mihnea ruszył za mną, podczas gdy jego towarzysz wyszedł.
- Proszę się położyć. Jak się pan czuje? - przeniosłam swoje zainteresowanie na bandaże i różne leki obok łóżka.
- Dobrze - odpowiedział stanowczo stając przy łóżku. - Nie odczuwam żadnego bólu, ani nie kręci mi się w głowie.
Spojrzałam na niego poważnie.
- Niech pan nie kłamie. Taka rana może...
- Proszę ją po prostu zabandażować.
Zmarszczyłam brwi sięgając po bandaż. Posłusznie obwiązałam nim głowę lwa.
- Jest pan tego pewien? - powiedziałam kończąc bandażowanie.
- Tak - lew odwrócił się i skierował do wyjścia.
Będąc już w drzwiach zachwiał się i zatrzymał kręcąc głową. Podbiegłam do niego i wręcz wpychając go do infirmerii, dopilnowałam, aby położył się na łóżku.
- A teraz proszę odpowiadać szczerze na moje pytania. Jak bardzo pana to boli? Jak widziałam kręci się panu w głowie. Jak często ma to miejsce od wypadku? - odwiązywałam mu bandaż z nieukrytym grymasem. - I niech następnym razem pan raczy od razu odpowiadać zamiast marnować czas na wiązanie bandaży które i tak jest bezsensowne w tej sytuacji.
Ze złością wyrzuciłam bandaże.
Mihnea?
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?
Odetchnęłam głęboko i zaczęłam iść w stronę dwóch lwów.
- Już jestem. Co się stało?
- Drabina oraz banner świąteczny przygniotły Mihnea. A resztę już widać po nim...
Przeniosłam wzrok na rudo czarnego lwa. Spod jego grzywy wypływały cienkie stożki krwi, które z każdą chwilą zdawały się powiększać.
- Zajmne się nim najlepiej jak potrafię, proszę za mną - odwróciłam się idąc do najbliższego łóżka dla chorych.
Mihnea ruszył za mną, podczas gdy jego towarzysz wyszedł.
- Proszę się położyć. Jak się pan czuje? - przeniosłam swoje zainteresowanie na bandaże i różne leki obok łóżka.
- Dobrze - odpowiedział stanowczo stając przy łóżku. - Nie odczuwam żadnego bólu, ani nie kręci mi się w głowie.
Spojrzałam na niego poważnie.
- Niech pan nie kłamie. Taka rana może...
- Proszę ją po prostu zabandażować.
Zmarszczyłam brwi sięgając po bandaż. Posłusznie obwiązałam nim głowę lwa.
- Jest pan tego pewien? - powiedziałam kończąc bandażowanie.
- Tak - lew odwrócił się i skierował do wyjścia.
Będąc już w drzwiach zachwiał się i zatrzymał kręcąc głową. Podbiegłam do niego i wręcz wpychając go do infirmerii, dopilnowałam, aby położył się na łóżku.
- A teraz proszę odpowiadać szczerze na moje pytania. Jak bardzo pana to boli? Jak widziałam kręci się panu w głowie. Jak często ma to miejsce od wypadku? - odwiązywałam mu bandaż z nieukrytym grymasem. - I niech następnym razem pan raczy od razu odpowiadać zamiast marnować czas na wiązanie bandaży które i tak jest bezsensowne w tej sytuacji.
Ze złością wyrzuciłam bandaże.
Mihnea?
sobota, 20 kwietnia 2019
Od Mihnei Wypadki chodzą po ludziach
Kolejny trening miałem za sobą. Tym razem Kalinda musiała coś załatwić więc jej nie było i tym razem ćwiczyłem z innym lwem. Po skończonym treningu ruszyłem do Wielkiej Sali gdzie trwały przygotowania do Balu Wielkanocnego. Panował tam istny rozgardiasz, wszyscy biegali w kółko i krzyczeli na siebie na wzajem. Ogólnie tak to jest jak nie ma zarządcy, który akurat pechowo się rozchorował. Już miałem wyjść kiedy nagle rozległ się krzyk i na mojej głowie wylądował jeden z wielkanocnych bannerów oraz drabina. Szybko uwolniono mnie spod materiału ale kiedy to się stało okazało się że z mojej głowy dość obficie cieknie krew. Próbowałem wyjaśnić, że nic mi nie jest ale jak na złość wtedy właśnie zakręciło mi się w głowie. Wysłano więc mnie do infirmerii razem z jednym z pracujących w sali lwów.
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?- zapytał lew wchodząc ze mną do sali.
<Ajabu?>
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?- zapytał lew wchodząc ze mną do sali.
<Ajabu?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)