Kiedy Estera odeszła ja zacząłem się denerwować.
- Co ja do cholery zrobiłem?- zapytałem sam siebie i pobiegłem do gabinetu Vlada. Udało mi się tam dotrzeć na sam czas by zapobiec tragedii. Król właśnie miał zacząć jeść ciastko gdy z hukiem otworzyłem drzwi.
- Panie nie jedz tego! - krzyknąłem a król momentalnie poderwał się z miejsca. Wtedy w drzwiach pojawił się gwardzista mówiący, że król jest potrzeby w infirmerii.
- Nie opuszczaj zamku.- powiedział król po czym wybiegł a ja jak w transie ruszyłem do swojej komnaty. Tam zastała mnie Estera. Jej uśmiech szybko zniknął a zastąpił go grymas bólu. Zrozumiałem, że lwica rodzi. Szybko zaniosłem ją do infirmerii, gdzie zajął się nią tylko jeden lekarz, reszta zgromadziła się przy łóżku jakiejś dziewczynki. Jakiś czas później Estera urodziła trzy lwy, które przyniósł mi lekarz.
- Czwarty jest w drodze... Nie wiemy czy przeżyje.- powiedział wkładając mi w ramiona Beliala, Kathleen i Rowene.
- To już teraz nie ma znaczenia.- powiedziałem po czym wyszedłem z infirmerii i zaniosłem młode do Elheminy.
- Zaopiekuj się nimi proszę...- wyszeptałem podając jej moje dzieci po czym ruszyłem do biura dowódcy gwardii królewskiej.
- Przyznaję się... Uknułem spisek mający na celu obalenie króla Vlada III.- powiedziałem ze łzami w oczach po czym opadłem na kolana czekając aż gwardziści mnie skują.
Wątek zostaje zakończony odgórnie przez administrację.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macbeth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macbeth. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 lipca 2019
Od Macbetha CD Elhemina
- Chodzi o to, że ja tak na prawdę nic nie czuję do Estery. Przez ostatnie kilka miesięcy bardzo się zmieniłem i zrozumiałem jakim byłem idiotą. - powiedziałem spoglądając na nią. Nie mogłem jej powiedzieć o tym, co zrobiłem. Bałem się tego jak zareaguje na informację o tym, że chciałem otruć jej ojca. Mina uśmiechnęła się lekko i przytuliła mnie.
- Jest ktoś, kogo kochasz?- zapytała spoglądając na mnie. Pokiwałem energicznie głową.
- Tak... Mina ja... Wydaje mi się, że kocham Ciebie.- powiedziałem i podszedłem do niej o krok po czym delikatnie objąłem i pocałowałem. Mina nie stawiała oporu, delikatnie oddawała mi pocałunek. Po chwili odsunęliśmy się od siebie a ja zaproponowałem, że odprowadzę ją do komnaty. Kiedy się tam znaleźliśmy lwica odwróciła się do mnie.
- Może wejdziesz?- zaproponowała a ja wszedłem za nią do jej pokoju po czym zacząłem mówić jak najęty. Nie potrafiłem jej okłamywać i wszystko jej powiedziałem. Nie ominąłem żadnego fragmentu ani tego, jak się dzięki niej zmieniłem.
<Elhemina?>
- Jest ktoś, kogo kochasz?- zapytała spoglądając na mnie. Pokiwałem energicznie głową.
- Tak... Mina ja... Wydaje mi się, że kocham Ciebie.- powiedziałem i podszedłem do niej o krok po czym delikatnie objąłem i pocałowałem. Mina nie stawiała oporu, delikatnie oddawała mi pocałunek. Po chwili odsunęliśmy się od siebie a ja zaproponowałem, że odprowadzę ją do komnaty. Kiedy się tam znaleźliśmy lwica odwróciła się do mnie.
- Może wejdziesz?- zaproponowała a ja wszedłem za nią do jej pokoju po czym zacząłem mówić jak najęty. Nie potrafiłem jej okłamywać i wszystko jej powiedziałem. Nie ominąłem żadnego fragmentu ani tego, jak się dzięki niej zmieniłem.
<Elhemina?>
Od Macbetha Cd Elhemina
Nie wiedziałem co powiedzieć. Zawsze uważałem członków wszystkich rodzin królewskich za osoby zimne i niezdolne do przeżywania jakichś głębszych emocji. A tu się okazuje, że oni również potrafią okazywać uczucia i co najważniejsze poświęcać się dla innych. Po tym co usłyszałem od Elheminy inaczej patrzyłem na czyn Vlada, kiedy to król uratował matkę i jej dzieci z pożaru. Wtedy myślałem, że zrobił to tylko żeby zyskać w oczach poddanych ale teraz wydawało mi się, że zrobił to tylko po to, żeby uratować jej życie, nic więcej. Zacząłem też wątpić w to, że jej ojciec rzeczywiście pije. Delikatnie przysunąłem się do niej i objąłem ją. Lwica po chwili uspokoiła się a łzy przestały wypływać z jej oczu.
- Elhemino wybacz moje pytanie... Czy twój ojciec dużo pije?- chciałem się upewnić czy rodzące się w mojej głowie wątpliwości były uzasadnione.
- Kiedyś pił. Po śmierci mamy się załamał. Wtedy zaczął pić i to bardzo dużo. Inaczej nie mógł znieść bólu. Było tak przez dziesięć lat... Aż któregoś dnia po prostu nie wziął ani łyka wina do ust. Od ponad dwudziestu lat nie pije więcej niż wymaga tego sytuacja. Ale kiedy chce wciąż udaje alkoholika. Mówi, że dzięki temu inni nie biorą nas za poważne zagrożenie. Wszyscy myślą, że mój ojciec już nie jest tym samym człowiekiem, który pokonał sułtana Mehmeda II ale się mylą. To wciąż ten sam mężczyzna, mimo że trzydzieści lat starszy.- wyznanie lwicy bardzo mnie zdziwiło. Jeśli rzeczywiście Vlad wciąż był tym samym królem co wtedy mój plan mógł się nie powieść. Po naszym spotkaniu odprowadziłem Minę do jej komnaty. Przez następne kilka miesięcy codziennie się spotykaliśmy. Nasze rozmowy dawały mi dużo wytchnienia i mogłem z nich czerpać jedynie przyjemność. Za każdym razem miałem też wrażenie, że coś się we mnie zmienia i w końcu chciałem by te zmiany się uwidoczniły. W końcu zużyłem mój eliksir, który pozwolił mi na kilka zmian. Wieczorem jak zawsze czekałem na Elheminę w naszym miejscu.
- I jak Ci się podoba?- zapytałem ukazując moje nowe ciało.
<Elhemina?>
- Elhemino wybacz moje pytanie... Czy twój ojciec dużo pije?- chciałem się upewnić czy rodzące się w mojej głowie wątpliwości były uzasadnione.
- Kiedyś pił. Po śmierci mamy się załamał. Wtedy zaczął pić i to bardzo dużo. Inaczej nie mógł znieść bólu. Było tak przez dziesięć lat... Aż któregoś dnia po prostu nie wziął ani łyka wina do ust. Od ponad dwudziestu lat nie pije więcej niż wymaga tego sytuacja. Ale kiedy chce wciąż udaje alkoholika. Mówi, że dzięki temu inni nie biorą nas za poważne zagrożenie. Wszyscy myślą, że mój ojciec już nie jest tym samym człowiekiem, który pokonał sułtana Mehmeda II ale się mylą. To wciąż ten sam mężczyzna, mimo że trzydzieści lat starszy.- wyznanie lwicy bardzo mnie zdziwiło. Jeśli rzeczywiście Vlad wciąż był tym samym królem co wtedy mój plan mógł się nie powieść. Po naszym spotkaniu odprowadziłem Minę do jej komnaty. Przez następne kilka miesięcy codziennie się spotykaliśmy. Nasze rozmowy dawały mi dużo wytchnienia i mogłem z nich czerpać jedynie przyjemność. Za każdym razem miałem też wrażenie, że coś się we mnie zmienia i w końcu chciałem by te zmiany się uwidoczniły. W końcu zużyłem mój eliksir, który pozwolił mi na kilka zmian. Wieczorem jak zawsze czekałem na Elheminę w naszym miejscu.
- I jak Ci się podoba?- zapytałem ukazując moje nowe ciało.
<Elhemina?>
wtorek, 16 lipca 2019
Od Macbetha Cd Elhemina
Postanowiłem przejść się po zamkowych ogrodach. Obecność roślin pomagała mi się skupić i odprężyć. W pewnym momencie w oddali dostrzegłem jakąś kobietę. Zdziwiło mnie to, ponieważ nikt zazwyczaj tutaj o tej porze nie przychodził. Postanowiłem sprawdzić kim ona jest. Dość długo zajęło mi dotarcie do niej, ale jak się okazało zrobiłem to w samą porę by uchronić ją przed upadkiem. Niesamowicie zdziwiło mnie to, że była to Elhemina, główna zielarka i córka Vlada III.
- O Macbeth... Dziękuję za ratunek.- powiedziała najwyraźniej skrępowana, kiedy pomogłem jej stanąć na nogi. Uśmiechnąłem się lekko a lwica miała zamiar już odejść, kiedy noga się pod nią ugięła. Błyskawicznie ją złapałem chroniąc przed ponownym upadkiem po czym zaniosłem ją na najbliższą ławkę.
- Pokaż, proszę tą nogę.- powiedziałem po czym przykucnąłem przed nią i chwyciłem delikatnie jej stopę po czym zacząłem ją delikatnie masować.
- To chyba raczej nic poważnego ale i tak wolę Cię odnieść do twojej komnaty.- powiedziałem w końcu podnosząc się z klęczek.
- Jeśli Ci na tym aż tak bardzo zależy to dobrze, ale najpierw jeszcze trochę chcę tu posiedzieć.- powiedziała lwica uśmiechając się szeroko. Ja odwzajemniłem jej uśmiech i usiadłem obok niej.
<Mina?>
- O Macbeth... Dziękuję za ratunek.- powiedziała najwyraźniej skrępowana, kiedy pomogłem jej stanąć na nogi. Uśmiechnąłem się lekko a lwica miała zamiar już odejść, kiedy noga się pod nią ugięła. Błyskawicznie ją złapałem chroniąc przed ponownym upadkiem po czym zaniosłem ją na najbliższą ławkę.
- Pokaż, proszę tą nogę.- powiedziałem po czym przykucnąłem przed nią i chwyciłem delikatnie jej stopę po czym zacząłem ją delikatnie masować.
- To chyba raczej nic poważnego ale i tak wolę Cię odnieść do twojej komnaty.- powiedziałem w końcu podnosząc się z klęczek.
- Jeśli Ci na tym aż tak bardzo zależy to dobrze, ale najpierw jeszcze trochę chcę tu posiedzieć.- powiedziała lwica uśmiechając się szeroko. Ja odwzajemniłem jej uśmiech i usiadłem obok niej.
<Mina?>
Od Macbetha CD Estera
Coraz bardziej dręczył mnie sposób pozbycia się króla. Żaden z pomysłów na które wpadłem nie miał szans powodzenia Vlad, mimo że wiecznie pijany, sam też jakoś nie miał ochoty na przykład niefortunnie spaść ze schodów i skręcić sobie karku. Ostatnia sytuacja z jego udziałem szczególnie mnie zdziwiła. Król mimo, że pijany postanowił wyjść na przechadzkę po stolicy. Jako, że brakował królewskich gwardzistów zostałem wyznaczony do jego pilnowania. W którymś momencie podczas naszej nudnej wędrówki przechodziliśmy obok płonącego domu. Wtedy właśnie Vlad dziwnie żwawo i zupełnie prosto zerwał się do biegu po czym zniknął w płomieniach. Już myślałem, że król jednak postanowił się zabić ale wtedy właśnie towarzyszący obstawie gwardziści zaczęli się zakładać za ile ojciec ich dowódcy wyjdzie z domu po czym ruszyli bliżej szalejącego pożaru. Zdziwiło mnie to ale już po kilku chwilach Vlad wyłonił się z drzwi domu niosąc na rękach nieprzytomną kobietę. Gwardziści szybko odnieśli ją na bezpieczną odległość a ja mogłem stwierdzić, że była w ciąży. Po chwili król wyniósł z pożaru również dwójkę małych dzieci. Od tego zdarzenia minął już jakiś czas. W końcu wymyśliłem też, jak pozbyć się króla. W tym celu poszedłem do komnaty Estery.
- Estero musisz mi pomóc.- powiedziałem siadając obok niej na łóżku.
- Jak?- zapytała lwica spoglądając na mnie.
- Jesteś zielarką. Musisz przygotować truciznę. Później musisz upiec ciasteczka z jej dodatkiem i powiedzieć komuś żeby zaniósł je Vladowi. To jedyny sposób żeby się go pozbyć. Ja nie mogę tego zrobić, nie pozwalają mi się do niego zbliżyć i nigdy nie jestem z nim sam. Nie ma innego sposobu. Musisz to zrobić dla naszych dzieci. Dla nich i dla nas.- powiedziałem i pocałowałem ją.
- Zrobisz to mój skarbie?
<Estera?>
- Estero musisz mi pomóc.- powiedziałem siadając obok niej na łóżku.
- Jak?- zapytała lwica spoglądając na mnie.
- Jesteś zielarką. Musisz przygotować truciznę. Później musisz upiec ciasteczka z jej dodatkiem i powiedzieć komuś żeby zaniósł je Vladowi. To jedyny sposób żeby się go pozbyć. Ja nie mogę tego zrobić, nie pozwalają mi się do niego zbliżyć i nigdy nie jestem z nim sam. Nie ma innego sposobu. Musisz to zrobić dla naszych dzieci. Dla nich i dla nas.- powiedziałem i pocałowałem ją.
- Zrobisz to mój skarbie?
<Estera?>
niedziela, 14 lipca 2019
Od Macbetha Cd Estera
Mój plan coraz bardziej nabierał kształtów. W związku ze ślubem wnuka Vlada III wszyscy biegali jakby co najmniej się paliło. Nie pojmowałem dlaczego ślub tego smarkacza miał być tak huczny. Przez to, że na zamek przyjeżdżało coraz więcej ludzi, jedni przychodzili, inni wychodzili i wciąż trwał gigantyczny ruch, niemal jak w ulu. Przez to podwojono wszystkie warty a ja byłem w pracy dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Do tego Estera bez przerwy chciała ze mną przebywać. Niestety ale jej obecność nie ułatwiała mi układania planu obalenia władcy. Jakiś czas po naszym pierwszym spotkaniu samica przyszła do mnie cała w skowronkach.
- Coś się stało?- zapytałem spoglądają na nią znad mojego nowego rozkładu wart.
- Jestem w ciąży.- oznajmiła lwica po czym usiadła na łóżku obok mnie.
- Cieszę się z tego.- powiedziałem po czym lekko ją przytuliłem.
- Będzie czwórka, lekarz mówi, że samiec i trzy samiczki. Masz jakieś imiona?- zapytała tak jakby oczekiwała, czegoś więcej niż przytulenia.
- Pierworodny Belial, ten, który nie ma pana. Kathleen i Rowene.- powiedziałem zwięźle i spojrzałem na nią.
<Estera?>
- Coś się stało?- zapytałem spoglądają na nią znad mojego nowego rozkładu wart.
- Jestem w ciąży.- oznajmiła lwica po czym usiadła na łóżku obok mnie.
- Cieszę się z tego.- powiedziałem po czym lekko ją przytuliłem.
- Będzie czwórka, lekarz mówi, że samiec i trzy samiczki. Masz jakieś imiona?- zapytała tak jakby oczekiwała, czegoś więcej niż przytulenia.
- Pierworodny Belial, ten, który nie ma pana. Kathleen i Rowene.- powiedziałem zwięźle i spojrzałem na nią.
<Estera?>
niedziela, 7 lipca 2019
Od Macbetha Cd Estera
Lwica wyglądała na przestraszoną i niezbyt zadowoloną z mojego towarzystwa.
- Oj przestań, nie wygłupiaj się, nie musisz się mnie bać... Mam dla Ciebie pewną propozycję.- powiedziałem uśmiechając się szelmowsko.
- Jaką propozycję?- zapytała przyglądając się mi z zaciekawieniem.
- Tutaj nie możemy o tym rozmawiać. Chodźmy do mojej komnaty.- powiedziałem po czym podałem jej ramię po czym ruszyliśmy do mnie. Kiedy tam dotarliśmy lwica usiadła przy niewielkim stoliku a ja zaproponowałem jej wino, które ona przyjęła.
- Co to za propozycja?- zapytała patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Chcę zaproponować Ci pozycję królowej. Nasz król nie nadaje się do tego by władać krajem, obalę go i zajmę jego miejsce a ty zostałabyś wtedy królową u mego boku. Nadajesz się do tego idealnie, lud Cię pokocha.- powiedziałem wpatrując się w nią.
- A co będzie z Annabell?- zapytała biorąc do ust łyk wina.
- Z twoją przybraną córką? Będzie to zależeć tylko od Ciebie. Gdy urodzi nam się syn zostanie dziedzicem królestwa i wtedy będzie ona mogła zostać jego żoną a w przyszłości również i królową. Oczywiście to ty będziesz podejmowała decyzje o żonie dla naszego syna.- powiedziałem po czym podszedłem do niej i pocałowałem ją w dłoń.
- Obiecuję Ci koronę i zaszczyty oraz swoją miłość. Od Ciebie zależy, czy zgodzisz się bym uczynił Cię królową tego kraju.- lwica wstała z krzesła i spojrzała na mnie, na jej ustach błądził cień uśmiechu.
- Jeśli tego chcesz już teraz powinniśmy się postarać o dziedzica.- nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej ustach pocałunek po czym skierowałem się w stronę łóżka, Estera podążała za mną jak w transie.
- Chcesz zostać moją wybranką? Chcesz zostać królową? Chcesz zostać matką przyszłego króla?
<Estera?>
- Oj przestań, nie wygłupiaj się, nie musisz się mnie bać... Mam dla Ciebie pewną propozycję.- powiedziałem uśmiechając się szelmowsko.
- Jaką propozycję?- zapytała przyglądając się mi z zaciekawieniem.
- Tutaj nie możemy o tym rozmawiać. Chodźmy do mojej komnaty.- powiedziałem po czym podałem jej ramię po czym ruszyliśmy do mnie. Kiedy tam dotarliśmy lwica usiadła przy niewielkim stoliku a ja zaproponowałem jej wino, które ona przyjęła.
- Co to za propozycja?- zapytała patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Chcę zaproponować Ci pozycję królowej. Nasz król nie nadaje się do tego by władać krajem, obalę go i zajmę jego miejsce a ty zostałabyś wtedy królową u mego boku. Nadajesz się do tego idealnie, lud Cię pokocha.- powiedziałem wpatrując się w nią.
- A co będzie z Annabell?- zapytała biorąc do ust łyk wina.
- Z twoją przybraną córką? Będzie to zależeć tylko od Ciebie. Gdy urodzi nam się syn zostanie dziedzicem królestwa i wtedy będzie ona mogła zostać jego żoną a w przyszłości również i królową. Oczywiście to ty będziesz podejmowała decyzje o żonie dla naszego syna.- powiedziałem po czym podszedłem do niej i pocałowałem ją w dłoń.
- Obiecuję Ci koronę i zaszczyty oraz swoją miłość. Od Ciebie zależy, czy zgodzisz się bym uczynił Cię królową tego kraju.- lwica wstała z krzesła i spojrzała na mnie, na jej ustach błądził cień uśmiechu.
- Jeśli tego chcesz już teraz powinniśmy się postarać o dziedzica.- nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej ustach pocałunek po czym skierowałem się w stronę łóżka, Estera podążała za mną jak w transie.
- Chcesz zostać moją wybranką? Chcesz zostać królową? Chcesz zostać matką przyszłego króla?
<Estera?>
czwartek, 20 czerwca 2019
Od Macbetha do Estery
Plany są tą częścią mojego życia, która niezwykle się przydaje w codziennym funkcjonowaniu. Lubię je udoskonalać, bo myśl, że wpadłem na jakiś nowy pomysł, lekko podbudowuje moje ego. Lecz kiedy dzisiaj leżałem na łóżku, rozpaczliwie próbując wszystko od nowa ułożyć w mojej głowie, nie potrafiłem. Po prostu nie potrafiłem. Chciałem się spotkać Elheminą, lecz musiała być na każde zawołanie jako główny zielarz i córka tego króla Vlada III. Kłamałbym, gdybym powiedział, że dobrze mi się żyje w kraju przez niego władanym. Władza powinna należeć do mnie, każdy to wie, a tymczasem żyję w zamku Palownika jak sługa, z tego łaski i dobroci. Na samą myśl o tym aż dreszcze mnie przechodzą, że cały kraj jest w rękach takiego nieudolnego króla... Jeśli go można w ogóle nazwać królem. Chodzi pijany, jakby nawet na minutę nie odstawiał alkoholu, jak go tu traktować poważnie, skoro cały czas chodzi i nie wie nawet w jakim wymiarze jest, tyle wypił. Chciałem się spotkać z Elheminą, ponieważ niesamowicie tęskniłem za naszymi konwersacjami, lecz ona oczywiście jak zawsze jest zajęta wszystkim innym, więc chcąc nie chcąc, musiałem wypełnić swój czas rozmową z inną osobą. Spotkałem inną lwicę kilka razy i wydawała się wręcz idealna do wypełnienia mojego czasu. Estera Goldwater, zielarz, jakby pracownik Elheminy. W sumie chyba to najlepszy, aby ją wtajemniczyć w moje rozważania, czuję, że to będzie dobry pomysł.
Szedłem korytarzami, nie mając żadnego zajęcia, plątałem się między wieżami, czy innymi komnatami, szukając Estery. Chciałem z nią porozmawiać, jak najszybciej. Po pewnym czasie, zobaczyłem ją wchodzącą po schodach. Wszędzie bym rozpoznał jej umaszczenie.
- Witaj Estero - zacząłem od razu, kiedy tylko ją dogoniłem.
- Witaj Macbethcie - odpowiedziała z uśmiechem, przystając na moment.
- Co robisz ciekawego? - zapytałem również się uśmiechając. Co się kryło za tym uśmiechem, tego nie wie nikt.
<Estera?>
Szedłem korytarzami, nie mając żadnego zajęcia, plątałem się między wieżami, czy innymi komnatami, szukając Estery. Chciałem z nią porozmawiać, jak najszybciej. Po pewnym czasie, zobaczyłem ją wchodzącą po schodach. Wszędzie bym rozpoznał jej umaszczenie.
- Witaj Estero - zacząłem od razu, kiedy tylko ją dogoniłem.
- Witaj Macbethcie - odpowiedziała z uśmiechem, przystając na moment.
- Co robisz ciekawego? - zapytałem również się uśmiechając. Co się kryło za tym uśmiechem, tego nie wie nikt.
<Estera?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)