Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yatsumura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yatsumura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

Od Yatsumury CD Hakimu wa Haki

Popatrzyłam najpierw na Hakimu wa Haki, lecz później i tak mój wzrok uciekł gdzieś w bok. Doceniałam wszystko, lecz nie miałam ochoty opowiadać o swojej historii i ogólnie o tym wszystkim, jak się tutaj znalazłam. A przynajmniej jeszcze nie teraz.
Pokręciłam głową z lekkim uśmiechem.
- Wybacz, lecz czuję, że aktualnie tego nie mogę zrobić. Kiedyś ci opowiem, na pewno, bo jestem ci to winna, lecz jeszcze nie w tym momencie - odpowiedziałam i splotłam ręce z tyłu, na plecach. Moja rozmówczyni pokiwała głową, również uśmiechając się do mnie, co jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma mi za złe tego, że niczego jej nie opowiedziałam - Muszę cię przeprosić, skoro już dotarłyśmy do zamku to chyba powinnam wziąć się za moje obowiązki. Praca starszego nad szeptaczami i dowódcy szpiegów nie jest usłana różami, bywa niezwykle męcząca - dodałam, zaczynając się odwracać w stronę drzwi. Hakimu odpowiedziała jedynie, że nic się nie dzieje, a potem weszła ze mną do zamku, gdzie skręciła w inny korytarz. Nie wiem co robiła, już nie odczuwam potrzeby obserwowania i pilnowania, aby przypadkiem nie zaszkodziła naszej dolinie. Poszłam więc w tej sprawie do jednego ze szpiegów i krótko przedstawiłam całą sytuację.
- Hakimu wa Haki Upweke jest czysta, myślę, że nigdy nikomu z nas nie zagrozi, więc możecie ją zostawić - nie czekałam na odpowiedź, odwróciłam się i odeszłam, kierując się w stronę swojej komnaty. Los jednak chciał, żebym znów  natknęła się na moją uprzednią towarzyszkę, wyglądała jakby błąkała się bez celu po zamku, nie mogąc znaleźć sobie zajęcia. Nie było to zbyt zadziwiające, są takie dni, kiedy nic się tu nie dzieje i jeśli nie ma się jakiś odgórnie zaplanowanych wydarzeń, można jedynie siedzieć i zajmować czas pospolitymi czynnościami. Podeszłam do lwicy, również nie mając nic ciekawszego do roboty, więc mogłam w spokoju poświęcić następne minuty na rozmowę z nią.
- Często się spotykamy, co? Zbieg okoliczności czy coś innego? W każdym razie nie narzekam - powiedziałam kiedy znalazłam się w wystarczającej odległości, aby mnie w spokoju usłyszała.

<Hakimu wa Haki?>

poniedziałek, 27 maja 2019

Od Yatsumury CD Hakimu wa Haki

Zastanowiłam się chwilę nad pytaniem lwicy. Powiem szczerze, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam, nie przywiązywałam też wagi do znaczenia mojego imienia, więc nie za bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć.
- Moje imię raczej nie ma żadnego znaczenia, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Zostało najprawdopodobniej mi nadane przez rodziców z czystej fantazji, nie wiem czy w ogóle wcześniej istniało, czy jest po prostu zlepkiem przypadkowych liter, które utworzyły to "Yatsumura". Za to nazwisko ma tłumaczenie, chyba z japońskiego. Znaczy ono mniej więcej tyle, co "lustrzany dźwięk" bądź "dźwięk lustra", więc raczej nie ma w sobie zawartej żadnej przepowiedni, jak w twoim przypadku. Brzmi ładnie i mi się podoba, więc to chyba jest najważniejsze - odpowiedziałam po pewnym czasie i wstałam ze swojego dotychczasowego miejsca. Otrzepałam się z kurzu, a potem ponownie popatrzyłam na Hakimu. Raczej nie trzeba już jej obserwować, wydaje się być w porządku. Pewnie nie zagrozi ani obecnemu królowi, ani dynastii, ani nikomu z wyżej postawionych urzędników - Wolisz zostać tutaj, czy wrócić ze mną na zamek? Powiem, że rozmowy na łonie natury są naprawdę dobrą odskocznią, lecz i tak wolę rozmawiać trochę bliżej domu, aby nie mieć później problemu z szybkim dotarciem do komnaty czy coś - dodałam, patrząc wyczekująco na moją rozmówczynię. Cierpliwie czekałam aż się namyśli, nie spieszyło mi się, jej pewnie też nie. Stałam z uśmiechem na ustach, gotowa do drogi powrotnej, by wrócić na zamek.

<Hakimu? Wybacz długość i jakość, moja wena umiera>

Od Yatsumury CD Hakimu wa Haki

Popatrzyłam w stronę horyzontu i przekonałam się, że antylopa, która najprawdopodobniej miała być obiadem lwicy, uciekła w sumie z mojej winy. Lecz powróciłam wzrokiem do swojej zdobyczy.
- W takim razie naprawdę przepraszam, jak chcesz to mogę śmiało podzielić się swoim obiadem, i tak jest go trochę za dużo jak na jedną osobę - odpowiedziałam, uciekając wzrokiem gdzieś w bok, lecz chwilę później ponownie patrząc w stronę lwicy - Widziałam cię już na terenach doliny, lecz jesteś tu od niedawna, prawda? Jestem informowana o każdym, kto pojawia się w naszej społeczności, aby przypadkiem uniknąć przykrych sytuacji, jakie mogą mieć miejsce, jeśli dopuścimy do króla nieodpowiednie osoby. Takie życie starszego nad szeptaczami, trzeba umiejętnie rozplanować siatki szpiegów, akcje na dworach. Nie jest tajemnicą to, że ta praca bywa o wiele trudniejsza niż się wydaje. Poza tym, jestem Yatsumura Kagamine, miło mi cię w końcu poznać - dodałam uśmiechając się zdawkowo znad upolowanej, krwawiącej zwierzyny.
- Hakimu wa Haki Upweke - odpowiedziała lwica, jakby lekko zaskoczona, lecz odwzajemniła delikatnie mój gest. Zapewne ta scena wyglądała upiornie z perspektywy świadka, lecz ja sądziłam, że była to najzwyklejsza w świecie rozmowa nad posiłkiem.
- Tak, obiło mi się o uszy, że masz dosyć egzotyczne imię. Muszę powiedzieć, że jest dosyć ciekawe i myślę, że chętnie poznałabym region w jakim używa się takich imion. I tego, czy one coś znaczą, bo etymologia imion jest chyba najbardziej fascynująca - rzekłam, wplatając w tę wypowiedź prośbę, aby opowiedziała mi o sposobie tłumaczenia i przekładu imion w tym... języku czy cokolwiek to było.

<Hakimu wa Haki? Nie bij za jakość cx>

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Od Yatsumury CD Iseult

Nie spodziewałam się takiego pytania. Nie spodziewałam się, że ktoś takie pytania zadaje. Ale rozumiem, że na pewno wiele osób jest zainteresowanych tokiem myślenia swoich, poniekąd, pracowników. W końcu nie każdy trudni się w zabijaniu z ukrycia, to jest dosyć specyficzna profesja i wielu może wprawiać w zakłopotanie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że seryjni mordercy nie są zbyt dobrze postrzegani przez ogólne społeczeństwo w królestwie.
- Ma to trochę związek z moją przeszłością, ale... w sumie nie do końca. Gdybym miała się nad tym dogłębniej zastanowić to za bardzo nie ma jednego powodu dlaczego wybrałam zajęcie skrytobójcy. Ale naprawdę czerpię z tego dziwną satysfakcję, za każdym razem, kiedy z mojej winy ktoś traci życie. Nie wiem, może to ze mną coś jest nie tak, albo wszyscy na moim miejscu tak mają, ale to fakt. Kocham to co robię i za nic nie zamieniłabym tego na coś innego, za bardzo przywiązałam się do myśli, że nie mogę się zbytnio przywiązywać do osób, którzy są odgórnie skazani na śmierć - potok słów wydostał się z moich ust, zanim zdołałam go zatrzymać. Nie chciałam tego, ale czasami bywa, że robię coś szybciej niż zdążę o tym pomyśleć. Czasem to przydatne, ale w większości przypadków jest to niesamowicie uciążliwe. Dokładnie tak jak teraz - Przepraszam, nie chciałam tego mówić w ten sposób! Ehhh, czemu zawsze muszę wszystko zepsuć, było już tak spokojnie... - ostatnie zdanie mruknęłam do siebie niezrozumiale, mając nadzieję, że Iseult puści moją wypowiedź pomimo uszu. Nikt nie powinien czegoś takiego mówić, zwłaszcza  towarzystwie nowo poznanej osoby.

<Iseult?>

sobota, 20 kwietnia 2019

Od Yatsumury CD Iseult

- Wybacz nie chciałam cię przestraszyć, nie przywykłam do przypadkowego poznawania innych - powiedziała lwica, po czym uśmiechnęła się delikatnie, jakby starając się zatrzeć pewien rodzaj zakłopotania. Zlustrowałam ją wzrokiem, przez chwilę nie mogąc skojarzyć skąd ją znam. Czułam się jakby jakaś zasłona spadła na niektóre wspomnienia, nie pozwalając abym mogła mieć do nich dostęp. Szkoda tylko, że ta cała zasłona działa wbrew mojej woli.
- Spokojne, ja również wolę zawierać znajomości bez tego elementu zaskoczenia. Może i urozmaica pierwsze spotkanie, ale jednak czasem przysparza więcej kłopotów niż korzyści - odrzekłam, jednocześnie odwzajemniając poprzedni gest lwicy. Zaświeciła mi się jakaś lampka w umyśle, połączyłam fakty i zorientowałam się, że rozmawiam z moją przełożoną, dowódcą skrytobójców. Czułam się źle, bo skłamałam, może nie całkiem, ale w jakimś procencie na pewno. Nie lubiłam mówić fałszywych faktów, ale czasami to było silniejsze ode mnie. Mówiłam jedno, myślałam drugie, ale robiłam trzecie. Nie byłam z tego dumna, ale co mogę poradzić, skoro czasem mówię coś zanim pomyślę? - Jestem Yatsumura - dodałam, modląc się w duchu, aby poinformowała mnie jak ma na imię, bo to kompletnie wyleciało mi z głowy. Powinnam to pamiętać, ale tak jakoś wyszło...
- Iseult - odpowiedziała ponownie unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu - Co robisz tu o tej porze? - zapytała, a ja odwróciłam wzrok. "Nie potrafiłam wytrzymać w swojej komnacie, w tych czterech ścianach, znalazłam się tutaj aby odpocząć od wszystkiego, aby przypadkiem w ogarniającej furii nikogo nie skrzywdzić, nieważne jak". Chciałam tak powiedzieć, wyrzucić to z siebie.
- Lubię rankami pospacerować sobie po lesie. Takie widoki jak te są na swój sposób piękne i uspokajające - z moim ust padło jednak coś innego. Coś całkowicie odmiennego.

<Iseult?>

Od Yatsumury "Uśmiech poprzez krew"

Przez materiał zasłaniający grubą szybę w mojej komnacie wpadały promienie słoneczne, które uparcie atakowały moje zamknięte oczy, mimo, że za wszelką cenę starałam się jakoś je osłonić, aby móc w spokoju poleżeć jeszcze trochę. Nie spałam zbyt dobrze poprzedniej nocy, ponieważ mogło się zdarzyć, że gwieździste niebo było dla mnie o wiele interesujące niż sen, na który miałam przecież tyle czasu. Koniec końców nie byłam zbyt wyspana, ale trudno, jakoś się muszę przyzwyczaić. Wstałam z miękkiego materaca, postanawiając, że powinnam się ogarnąć, a potem jakoś wykorzystać produktywnie ten dzień. Kiedy patrzyłam w lustro, dopadła mnie melancholia... Było to dosyć częste, ale za każdym razem równie nieprzyjemne. Mój umysł wbrew wszystkiemu przywoływał każde nieprzyjemne wspomnienie, a ja nie mogłam zrobić nic, prócz zaciskania pięści i tępego wpatrywania się w lustro, w swoje oczy. Zastanawiam się nad wszystkim... Nad tym, czy moja pozostała rodzina jest bezpieczna. Obwiniam się, bo nie powinnam ich zostawiać. Ale, byłam egoistką. Myślałam o sobie i swoim samopoczuciu, nie martwiłam się stanem innych.
Byłam wkurzona, więc wybiegłam z komnaty, trzaskając drzwiami. Zazwyczaj spacer po lesie w ciszy i spokoju, sprawiał, że odzyskiwałam dawną równowagę.
Kochałam lasy, kochałam być wśród drzew, w samotności. Usiadłam na pewnej polanie, w cieniu koron i pni, patrząc na jasne plamy powstałe w wyniku słońca, które rzucało cień na trawę. Liście tworzyły piękne wzory na podłożu, a wiatr lekko nimi poruszał. Przymknęłam oczy, ale prawie natychmiast je otworzyłam jeszcze szerzej. Poczułam się obserwowana, a to nie było zbyt mile uczucie. Byłam w centrum czyjejś uwagi, a to najgorsze uczucie na świecie.
<Ktoś, coś?>