Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estera. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2019

Od Estery CD Mircza

„Nie chce ryzykować, ale zaryzykowałam i proszę, jestem tutaj" myślałam patrząc w kamienny sufit. Przynajmniej w końcu mogłam zaznać spokoju. Bałam się tylko o moje dzieci i o Annabell.
„Prędzej czy później i tak umrę" jakoś nie chciało mi się myśleć o miłych rzeczach. Kątem oka spojrzałam na strażników, którzy chodzili w kółko. Myślałam też trochę o Macbethie, który sprawił, że tu jestem. Znienawidziłam go, szkoda tylko, że dopiero teraz, gdy jestem przez niego w areszcie. Nie rozumiałam dlaczego tak łatwo się poddał. Martwiłam się o to, kto będzie opiekował się moimi dziećmi. W końcu ich ojciec też jest w areszcie. Nie chciałam, żeby moje dzieci nigdy nie poznały swojej matki. Martwiłam się też o Annabell. Mogłaby ucierpieć psychicznie na moim areszcie.

Mircza?

środa, 17 lipca 2019

Od Estery Cd Macbeth

- Dobrze postaram się - odezwałam się spoglądając na Macbetha, po czym ruszyłam po potrzebne zioła. Większość były w mojej komnacie, gdzie trzymałam zawsze trochę ziół na wszelki wypadek, więc nie musiałam długo szukać. Upiekłam jedno, ale duże ciastko z również trującym kremem. Zanim zaniosłam ciastko królowi poszłam z nim do Macbetha.
- Wygląda apetycznie? Jak je zje dostanie poważnego zatrucia układu pokarmowego, a trucizna przedostanie się do krwi - spytałam mężczyznę pokazując mu zdobiony talerzyk na którym leżało ciastko
- Gdyby nie było trujące to bym z chęcią je zjadł - odpowiedział wstając z krzesła.
- No dobrze, dam je Annabell, a ona zaniesie dla Vlada - podescytowana wyszłam z komnaty Macbetha i poszłam po Annabell. Zapukałam do drzwi jej komnaty, a gdy dostałam zezwolenie na wejście weszłam i uśmiechnęłam się do mojej córki.
- Kochanie, zanieś te ciastko dla króla Vlada. Ja nie mam na to czasu, ale ty masz - odezwałam się matczynym głosem do Anny, a ona przytaknęła głową zanieść ciastko Vladowi. Szłam po cichu za nią aż dopóki nie znalazła Vlada, który właśnie miał zamiar wejść do swojego gabinetu. Obydwoje weszli do tego gabinetu. Z uśmiechem na twarzy wróciłam do Macbetha.

Macbeth?

wtorek, 16 lipca 2019

Od Estery CD Macbeth

- Trzecia będzie miała na imię Shenemi - uśmiechnęłam się lekko do mężczyzny. Z jednej strony byłam szczęśliwa, ale z drugiej wciąż nie byłam pewna decyzji, której już nie mogłam cofnąć - Mogę mówić do ciebie Mac? - dodałam na co mężczyzna przytaknął. Nastała chwila ciszy, która została zakończona moim kichnięciem.
- Lepiej pójdź odpoczywać, nasz syn musi być zdrowy - odezwał się Mac wstając.
- No dobrze, żegnaj - nie pewnie wstałam i odeszłam z komnaty. W drodze do mojej komnaty myślałam o tym jak to Mac chce pozbyć się króla. To nie jest ani trochę łatwe, Vlad bez większego problemu może nas zabić. To dla mnie był największy problem. Gdy byłam już w mojej komnacie położyłam się do łóżka i zmieniłam temat moich przemyśleń. Teraz myślałam czy powiedzieć dla Annabell o tej całej ciąży, czy jednak nie. Uznałam, że nie będę jej o tym mówiła, bo może jeszcze komuś wygada. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

Macbeth?

wtorek, 9 lipca 2019

Od Estery Cd Macbeth

- Nigdy jeszcze nie dostałam takiej propozycji... Co prawda miałam już okazje w moim życiu zastania Alfą pewnego Klanu, ale ta oferta brzmi o wiele ciekawiej... Jednak... Nie jestem pewna... Vlad może nas za to zabić... Nie chce ryzykować... - odezwałam się po cichu. Zrobiłam krok w tył. Po moim wyrazie twarzy można było łatwo poznać, że jestem nie pewna decyzji.
- Ze mną jesteś bezpieczna. Nie musisz się bać - przybliżył mnie do siebie i chciał położyć na łóżko, ale ja się nie dałam.
- Praktycznie cię nie znam, a mam mieć z tobą dziecko - teraz mówiłam o wiele odważniejszym tonem.
- Czyli nie? No cóż... Dużo stracisz - Macbeth nadal próbował mnie przekonywać.
- Nie mówię, że nie... Po prostu jestem nie pewna decyzji... - znowu mówiłam cichym głosem. Nastała chwila ciszy.
- To się zdecyduj - powiedział Macbeth. Spojrzałam na niego z łzami w oczach.
- Jak ja nie umiem... - czułam jak po moich policzkach lecą małe łezki - Zdecyduj za mnie... - otarłam łzy. Macbeth podszedł do mnie i złapał za ręce.
- Nie bój się... - powiedział łagodnym i cichym głosem. Pocałowałam go i obydwoje położyliśmy się na łóżko.
<Macbeth?>

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Od Estery CD Macbeth

- Nic ciekawego - dziwnie się czułam w jego towarzystwie. Jak najszybciej chciałam skończyć tą rozmowę.
- Słyszałem, że lubisz spacery. Może wybierzemy się na jakiś? - zaproponował na co ja jeszcze bardziej się zestresowałam. Szybko odmówiłam i pożegnałam po czym ruszyłam do komnaty Annabell. Gdy byłam już na miejscu zapukałam do drzwi. Pukałam jakieś trzy razy, lecz nikt nie otwierał, więc odeszłam. Po drodze do jadalni znowu napotkałam Macbetha.
- Witaj Estero, co ciekawego robisz tym razem? - spytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Przepraszam cię, ale muszę już iść. Do widzenia - szybko rzuciłam i chciałam się ulotnić z tego miejsca, jednak Macbeth mnie zatrzymał.
- Uciekasz przede mną? - spytał, a na jego twarzy uśmiechu już nie było.

<Macbeth?>

wtorek, 23 kwietnia 2019

Od Estery Cd Mihnea

Czułam się tak jakby Mihnea mnie ignorował. Rozumiałam, że ma dużo pracy, ale mógł być zdecydowanie milszy. Jego akurat bardzo lubiłam, za bardzo. Wiedziałam, że rumieniłam się nie dlatego, że jestem nieśmiała czy coś, ale go kocham. Chciałam jeszcze coś do niego powiedzieć, ale on już odszedł. Poszłam do mojej komnaty, umyłam się i położyłam do łóżka, gdyż był wieczór. Następnego dnia pierwsze co zrobiłam po śniadaniu to poszłam do biura Mihnei.
- Proszę - usłyszałam głos mężczyzny i weszłam do środka.
- Dzień dobry, czy chciałbyś wybrać się ze mną na spacer po lesie? - spytałam się lekko unosząc kąciki moich ust.
- Mam czas, więc mogę pójść - Mihnea był najwyraźniej lekko zdziwiony, że zapraszam go na spacer, ale skoro się zgodził to poszliśmy. Od korytarza do wejścia do lasu nic nie mówiliśmy. Pare minut po przekroczeniu bramki prowadzącej do lasu, zaczeliśmy ze sobą rozmawiać.
- Tak wogóle, to czemu zaprosiłaś mnie na ten spacer? W końcu przecież nie lubisz towarzystwa.
- Nie lubię towarzystwa większości osób, ale niektórych tak, twoję lubię.
Wymienialiśmy się zdaniami przez praktycznie całą drogę wymienialiśmy się zdaniami. Gdy doszliśmy do jeziora, jako iż czułam, że Mihnea zaczyna mnie bardziej lubić postanowiłam, że się trochę zabawimy. Chlupnełam wodą w mężczyznę. Gdy ten zrozumiał o co chodzi odwzajęmnił się tym samym. Bawiliśmy się tak dobre kilka minut. Po zakończonej zabawie siedzieliśmy nad wodą i wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce. Cały czas czułam te uczucie. Mocno rumieniłam się na policzkach co jakimś cudem Mihnea raczej nie zauważał.
- Mihneo, mogę ci coś powiedzieć? - odwróciłam się do niego i uśmiechnełam.
- Pewnie - również podniósł kąciki swych ust tylko, że wyżej.
- Ja coś do ciebie czuje, jesteś dla taki wyjątkowy. Jesteś dla mnie niczym tlen, choć teraz duszę się... Kocham twe oczy, twój uśmiech, kocham całego ciebie całym moim sercem... Kocham cię.

Mihnea?

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Od Estery CD Mihnea

- Po prostu nie lubię towarzystwa, no to ja już pójdę, do widzwnia - wstałam, pożegnałam się i odeszłam. Zdąrzyłam jeszcze usłyszeć „do widzenia" od Mihnei. Poszłam do mojej komnaty, żeby tam odpocząć. Wziełam książke z półki i zaczełam czytać. Lektura, jednak okazała się nudna, ale to może dlatego, że byłam zaspana. Położyłam się na łóżku i okryłam się kordłą. Przez pare minut leżałem, a póżniej zasnełam. Gdy się obudziłam było popołudnie. Lubiłam tą pore dnia. Wstałam i powędrowałam do lasu w poszukiwania ziółek. Spokojnie zbierałam różne roślinki, gdy wtem w oddali zobaczyłam sylwetke jakiegoś mężczyzny. Lekko się przestraszyłam i zaczełam denerwować.
- Witaj Estero. Co porabiasz? - nagle usłyszałam znajomy mi głos. W moją stronę kroczył Mihnea, który na mój widok lekko przyspieszył.
- Witaj, zbieram zioła.

Mihnea?

niedziela, 21 kwietnia 2019

Od Estery Cd Mihnea

- Czekasz na mnie? - spytał się Mihnea z lekkim uśmiechem podchodząc do mnie.
- Nie, patrzę na tą zdechłą mysz - odpowiedziałam wskazując na ciało zwierzęcia. Zauważyła ta jakaś sprzątaczka, które używając jednego z magicznych słów podeszła do nas sprzątneła mysz.
- Mam pytanie, może chciałaśbyś się przejść ze mną po ogrodzie? Dosyć dawno tam nie byłem, a lubię to miejsce - zaproponował Mihnea spoglądając na okno.
- No dobrze - potrzebawałam trochę czasu, żeby zastanowić się nad odpowiedzią, aż w końcu uznałam, że się zgodze. Oboje powędrowaliśmy do owego ogrodu. Gdy byliśmy na miejscu usiesliśmy na ławce. Zaczałem się stresować. Pierwszy raz byłan zupełnie sama w towarzyście Mihnei, tak ważnej osoby w królestwie. W dodutku czułam się bardzi dziwnie przy nim. Czułam jak się lekko rumienie, co mężczyzna zauważył.
<Mihnea?>

sobota, 20 kwietnia 2019

Od Estery Mała pomoc

Promienie porannego słońca zmusiły mnie do otwarcia moich oczu. Powoli wstałam i poszłam zaliczyć poranną toaletę. Wychodząc z łazienki spojrzałam na zegar. Była godzina ósma, idealna pora na śniadanie. Wyszłam na korytarz i szybkim krokiem zbliżałam się do jadalni. Gdy byłam już na miejscu wzięłam swoją porcję i wzrokiem zaczęłam poszukiwać wolnego miejsca. Usiadłam do stolika na uboczu i zaczęłam delektować się posiłkiem. Po skończonym śniadaniu odłożyłam talerz na tacę i wyszłam na korytarz. Nagle zauważyłam jakiegoś lwa, który niósł jakieś dokumenty, ale mu spadły. Całe zdarzenie zaszło kilka kroków ode mnie, więc wypadłoby pomóc i tak uczyniłam.
- Pomogę panu. - podbiegłam do lwa i zaczęłam układać dokumenty.
<Mihnea?>