Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Plan Doskonały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Plan Doskonały. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2019

Od Macbetha CD Estera

Kiedy Estera odeszła ja zacząłem się denerwować.
- Co ja do cholery zrobiłem?- zapytałem sam siebie i pobiegłem do gabinetu Vlada. Udało mi się tam dotrzeć na sam czas by zapobiec tragedii. Król właśnie miał zacząć jeść ciastko gdy z hukiem otworzyłem drzwi.
- Panie nie jedz tego! - krzyknąłem a król momentalnie poderwał się z miejsca. Wtedy w drzwiach pojawił się gwardzista mówiący, że król jest potrzeby w infirmerii.
- Nie opuszczaj zamku.- powiedział król po czym wybiegł a ja jak w transie ruszyłem do swojej komnaty. Tam zastała mnie Estera. Jej uśmiech szybko zniknął a zastąpił go grymas bólu. Zrozumiałem, że lwica rodzi. Szybko zaniosłem ją do infirmerii, gdzie zajął się nią tylko jeden lekarz, reszta zgromadziła się przy łóżku jakiejś dziewczynki. Jakiś czas później Estera urodziła trzy lwy, które przyniósł mi lekarz.
- Czwarty jest w drodze... Nie wiemy czy przeżyje.- powiedział wkładając mi w ramiona Beliala, Kathleen i Rowene.
- To już teraz nie ma znaczenia.- powiedziałem po czym wyszedłem z infirmerii i zaniosłem młode do Elheminy.
- Zaopiekuj się nimi proszę...- wyszeptałem podając jej moje dzieci po czym ruszyłem do biura dowódcy gwardii królewskiej.
- Przyznaję się... Uknułem spisek mający na celu obalenie króla Vlada III.- powiedziałem ze łzami w oczach po czym opadłem na kolana czekając aż gwardziści mnie skują.

Wątek zostaje zakończony odgórnie przez administrację. 

Od Estery Cd Macbeth

- Dobrze postaram się - odezwałam się spoglądając na Macbetha, po czym ruszyłam po potrzebne zioła. Większość były w mojej komnacie, gdzie trzymałam zawsze trochę ziół na wszelki wypadek, więc nie musiałam długo szukać. Upiekłam jedno, ale duże ciastko z również trującym kremem. Zanim zaniosłam ciastko królowi poszłam z nim do Macbetha.
- Wygląda apetycznie? Jak je zje dostanie poważnego zatrucia układu pokarmowego, a trucizna przedostanie się do krwi - spytałam mężczyznę pokazując mu zdobiony talerzyk na którym leżało ciastko
- Gdyby nie było trujące to bym z chęcią je zjadł - odpowiedział wstając z krzesła.
- No dobrze, dam je Annabell, a ona zaniesie dla Vlada - podescytowana wyszłam z komnaty Macbetha i poszłam po Annabell. Zapukałam do drzwi jej komnaty, a gdy dostałam zezwolenie na wejście weszłam i uśmiechnęłam się do mojej córki.
- Kochanie, zanieś te ciastko dla króla Vlada. Ja nie mam na to czasu, ale ty masz - odezwałam się matczynym głosem do Anny, a ona przytaknęła głową zanieść ciastko Vladowi. Szłam po cichu za nią aż dopóki nie znalazła Vlada, który właśnie miał zamiar wejść do swojego gabinetu. Obydwoje weszli do tego gabinetu. Z uśmiechem na twarzy wróciłam do Macbetha.

Macbeth?

wtorek, 16 lipca 2019

Od Macbetha CD Estera

Coraz bardziej dręczył mnie sposób pozbycia się króla. Żaden z pomysłów na które wpadłem nie miał szans powodzenia Vlad, mimo że wiecznie pijany, sam też jakoś nie miał ochoty na przykład niefortunnie spaść ze schodów i skręcić sobie karku. Ostatnia sytuacja z jego udziałem szczególnie mnie zdziwiła. Król mimo, że pijany postanowił wyjść na przechadzkę po stolicy. Jako, że brakował królewskich gwardzistów zostałem wyznaczony do jego pilnowania. W którymś momencie podczas naszej nudnej wędrówki przechodziliśmy obok płonącego domu. Wtedy właśnie Vlad dziwnie żwawo i zupełnie prosto zerwał się do biegu po czym zniknął w płomieniach. Już myślałem, że król jednak postanowił się zabić ale wtedy właśnie towarzyszący obstawie gwardziści zaczęli się zakładać za ile ojciec ich dowódcy wyjdzie z domu po czym ruszyli bliżej szalejącego pożaru. Zdziwiło mnie to ale już po kilku chwilach Vlad wyłonił się z drzwi domu niosąc na rękach nieprzytomną kobietę. Gwardziści szybko odnieśli ją na bezpieczną odległość a ja mogłem stwierdzić, że była w ciąży. Po chwili król wyniósł z pożaru również dwójkę małych dzieci. Od tego zdarzenia minął już jakiś czas. W końcu wymyśliłem też, jak pozbyć się króla. W tym celu poszedłem do komnaty Estery.
- Estero musisz mi pomóc.- powiedziałem siadając obok niej na łóżku.
- Jak?- zapytała lwica spoglądając na mnie.
- Jesteś zielarką. Musisz przygotować truciznę. Później musisz upiec ciasteczka z jej dodatkiem i powiedzieć komuś żeby zaniósł je Vladowi. To jedyny sposób żeby się go pozbyć. Ja nie mogę tego zrobić, nie pozwalają mi się do niego zbliżyć i nigdy nie jestem z nim sam. Nie ma innego sposobu. Musisz to zrobić dla naszych dzieci. Dla nich i dla nas.- powiedziałem i pocałowałem ją.
- Zrobisz to mój skarbie?
<Estera?>

Od Estery CD Macbeth

- Trzecia będzie miała na imię Shenemi - uśmiechnęłam się lekko do mężczyzny. Z jednej strony byłam szczęśliwa, ale z drugiej wciąż nie byłam pewna decyzji, której już nie mogłam cofnąć - Mogę mówić do ciebie Mac? - dodałam na co mężczyzna przytaknął. Nastała chwila ciszy, która została zakończona moim kichnięciem.
- Lepiej pójdź odpoczywać, nasz syn musi być zdrowy - odezwał się Mac wstając.
- No dobrze, żegnaj - nie pewnie wstałam i odeszłam z komnaty. W drodze do mojej komnaty myślałam o tym jak to Mac chce pozbyć się króla. To nie jest ani trochę łatwe, Vlad bez większego problemu może nas zabić. To dla mnie był największy problem. Gdy byłam już w mojej komnacie położyłam się do łóżka i zmieniłam temat moich przemyśleń. Teraz myślałam czy powiedzieć dla Annabell o tej całej ciąży, czy jednak nie. Uznałam, że nie będę jej o tym mówiła, bo może jeszcze komuś wygada. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

Macbeth?

niedziela, 14 lipca 2019

Od Macbetha Cd Estera

Mój plan coraz bardziej nabierał kształtów. W związku ze ślubem wnuka Vlada III wszyscy biegali jakby co najmniej się paliło. Nie pojmowałem dlaczego ślub tego smarkacza miał być tak huczny. Przez to, że na zamek przyjeżdżało coraz więcej ludzi, jedni przychodzili, inni wychodzili i wciąż trwał gigantyczny ruch, niemal jak w ulu. Przez to podwojono wszystkie warty a ja byłem w pracy dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Do tego Estera bez przerwy chciała ze mną przebywać. Niestety ale jej obecność nie ułatwiała mi układania planu obalenia władcy. Jakiś czas po naszym pierwszym spotkaniu samica przyszła do mnie cała w skowronkach.
- Coś się stało?- zapytałem spoglądają na nią znad mojego nowego rozkładu wart.
- Jestem w ciąży.- oznajmiła lwica po czym usiadła na łóżku obok mnie.
- Cieszę się z tego.- powiedziałem po czym lekko ją przytuliłem.
- Będzie czwórka, lekarz mówi, że samiec i trzy samiczki. Masz jakieś imiona?- zapytała tak jakby oczekiwała, czegoś więcej niż przytulenia.
- Pierworodny Belial, ten, który nie ma pana. Kathleen i Rowene.- powiedziałem zwięźle i spojrzałem na nią.
<Estera?>

wtorek, 9 lipca 2019

Od Estery Cd Macbeth

- Nigdy jeszcze nie dostałam takiej propozycji... Co prawda miałam już okazje w moim życiu zastania Alfą pewnego Klanu, ale ta oferta brzmi o wiele ciekawiej... Jednak... Nie jestem pewna... Vlad może nas za to zabić... Nie chce ryzykować... - odezwałam się po cichu. Zrobiłam krok w tył. Po moim wyrazie twarzy można było łatwo poznać, że jestem nie pewna decyzji.
- Ze mną jesteś bezpieczna. Nie musisz się bać - przybliżył mnie do siebie i chciał położyć na łóżko, ale ja się nie dałam.
- Praktycznie cię nie znam, a mam mieć z tobą dziecko - teraz mówiłam o wiele odważniejszym tonem.
- Czyli nie? No cóż... Dużo stracisz - Macbeth nadal próbował mnie przekonywać.
- Nie mówię, że nie... Po prostu jestem nie pewna decyzji... - znowu mówiłam cichym głosem. Nastała chwila ciszy.
- To się zdecyduj - powiedział Macbeth. Spojrzałam na niego z łzami w oczach.
- Jak ja nie umiem... - czułam jak po moich policzkach lecą małe łezki - Zdecyduj za mnie... - otarłam łzy. Macbeth podszedł do mnie i złapał za ręce.
- Nie bój się... - powiedział łagodnym i cichym głosem. Pocałowałam go i obydwoje położyliśmy się na łóżko.
<Macbeth?>

niedziela, 7 lipca 2019

Od Macbetha Cd Estera

Lwica wyglądała na przestraszoną i niezbyt zadowoloną z mojego towarzystwa.
- Oj przestań, nie wygłupiaj się, nie musisz się mnie bać... Mam dla Ciebie pewną propozycję.- powiedziałem uśmiechając się szelmowsko.
- Jaką propozycję?- zapytała przyglądając się mi z zaciekawieniem.
- Tutaj nie możemy o tym rozmawiać. Chodźmy do mojej komnaty.- powiedziałem po czym podałem jej ramię po czym ruszyliśmy do mnie. Kiedy tam dotarliśmy lwica usiadła przy niewielkim stoliku a ja zaproponowałem jej wino, które ona przyjęła.
- Co to za propozycja?- zapytała patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Chcę zaproponować Ci pozycję królowej. Nasz król nie nadaje się do tego by władać krajem, obalę go i zajmę jego miejsce a ty zostałabyś wtedy królową u mego boku. Nadajesz się do tego idealnie, lud Cię pokocha.- powiedziałem wpatrując się w nią.
- A co będzie z Annabell?- zapytała biorąc do ust łyk wina.
- Z twoją przybraną córką? Będzie to zależeć tylko od Ciebie. Gdy urodzi nam się syn zostanie dziedzicem królestwa i wtedy będzie ona mogła zostać jego żoną a w przyszłości również i królową. Oczywiście to ty będziesz podejmowała decyzje o żonie dla naszego syna.- powiedziałem po czym podszedłem do niej i pocałowałem ją w dłoń.
- Obiecuję Ci koronę i zaszczyty oraz swoją miłość. Od Ciebie zależy, czy zgodzisz się bym uczynił Cię królową tego kraju.- lwica wstała z krzesła i spojrzała na mnie, na jej ustach błądził cień uśmiechu.
- Jeśli tego chcesz już teraz powinniśmy się postarać o dziedzica.- nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej ustach pocałunek po czym skierowałem się w stronę łóżka, Estera podążała za mną jak w transie.
- Chcesz zostać moją wybranką? Chcesz zostać królową? Chcesz zostać matką przyszłego króla?
<Estera?>

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Od Estery CD Macbeth

- Nic ciekawego - dziwnie się czułam w jego towarzystwie. Jak najszybciej chciałam skończyć tą rozmowę.
- Słyszałem, że lubisz spacery. Może wybierzemy się na jakiś? - zaproponował na co ja jeszcze bardziej się zestresowałam. Szybko odmówiłam i pożegnałam po czym ruszyłam do komnaty Annabell. Gdy byłam już na miejscu zapukałam do drzwi. Pukałam jakieś trzy razy, lecz nikt nie otwierał, więc odeszłam. Po drodze do jadalni znowu napotkałam Macbetha.
- Witaj Estero, co ciekawego robisz tym razem? - spytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Przepraszam cię, ale muszę już iść. Do widzenia - szybko rzuciłam i chciałam się ulotnić z tego miejsca, jednak Macbeth mnie zatrzymał.
- Uciekasz przede mną? - spytał, a na jego twarzy uśmiechu już nie było.

<Macbeth?>

czwartek, 20 czerwca 2019

Od Macbetha do Estery

Plany są tą częścią mojego życia, która niezwykle się przydaje w codziennym funkcjonowaniu. Lubię je udoskonalać, bo myśl, że wpadłem na jakiś nowy pomysł, lekko podbudowuje moje ego. Lecz kiedy dzisiaj leżałem na łóżku, rozpaczliwie próbując wszystko od nowa ułożyć w mojej głowie, nie potrafiłem. Po prostu nie potrafiłem. Chciałem się spotkać Elheminą, lecz musiała być na każde zawołanie jako główny zielarz i córka tego króla Vlada III. Kłamałbym, gdybym powiedział, że dobrze mi się żyje w kraju przez niego władanym. Władza powinna należeć do mnie, każdy to wie, a tymczasem żyję w zamku Palownika jak sługa, z tego łaski i dobroci. Na samą myśl o tym aż dreszcze mnie przechodzą, że cały kraj jest w rękach takiego nieudolnego króla... Jeśli go można w ogóle nazwać królem. Chodzi pijany, jakby nawet na minutę nie odstawiał alkoholu, jak go tu traktować poważnie, skoro cały czas chodzi i nie wie nawet w jakim wymiarze jest, tyle wypił. Chciałem się spotkać z Elheminą, ponieważ niesamowicie tęskniłem za naszymi konwersacjami, lecz ona oczywiście jak zawsze jest zajęta wszystkim innym, więc chcąc nie chcąc, musiałem wypełnić swój czas rozmową z inną osobą. Spotkałem inną lwicę kilka razy i wydawała się wręcz idealna do wypełnienia mojego czasu. Estera Goldwater, zielarz, jakby pracownik Elheminy. W sumie chyba to najlepszy, aby ją wtajemniczyć w moje rozważania, czuję, że to będzie dobry pomysł.
Szedłem korytarzami, nie mając żadnego zajęcia, plątałem się między wieżami, czy innymi komnatami, szukając Estery. Chciałem z nią porozmawiać, jak najszybciej. Po pewnym czasie, zobaczyłem ją wchodzącą po schodach. Wszędzie bym rozpoznał jej umaszczenie.
- Witaj Estero - zacząłem od razu, kiedy tylko ją dogoniłem.
- Witaj Macbethcie - odpowiedziała z uśmiechem, przystając na moment.
- Co robisz ciekawego? - zapytałem również się uśmiechając. Co się kryło za tym uśmiechem, tego nie wie nikt.

<Estera?>