W końcu nadszedł ten dzień. Dzisiaj miałem poślubić dwie lwice, dla których moje serce chciało wyrwać się z piersi i wcale nie miało zamiaru mnie słuchać. Z samego rana do mojej komnaty przyszedł mój ojciec by pogratulować mi wyboru.
- Cieszę się, że będziesz mógł skorzystać z ich wsparcia.- powiedział po czym poklepał mnie po plecach i wyszedł. Widziałem, że jest mu ciężko, w końcu przecież doskonale pamiętam jak bardzo kochał moją matkę. Po jego wyjściu szybko się przebrałem i ruszyłem w stronę świątyni Yasmin. Stanąłem przed ołtarzem u boku mojego wuja i oczekiwałem na przybycie moich narzeczonych. Kiedy się wreszcie pojawiły nie mogłem oderwać od nich wzroku i nawet nie zorientowałem się kiedy minęła cała ceremonia.
<Kali albo Ajabu?>
Ja mam dość...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mihnea I Zły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mihnea I Zły. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 kwietnia 2019
środa, 24 kwietnia 2019
Od Mihnei Cd Estera
Zatkało mnie. Autentycznie mnie zatkało i nie wiedziałem co powiedzieć.
- Estero... Dziękuję, że postanowiłaś mi to wyznać jednakże nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci tym samym. Nic do Ciebie nie czuję i możemy być co najwyżej przyjaciółmi.- powiedziałem na co samica pokiwała głową i rozeszliśmy się do swoich zajęć. Nie wiedziałem co może ona robić w wolnym czasie. Po zakończonej rozmowie ruszyłem do swojego biura by znowu wziąć się do pracy. Ten tydzień był na prawdę zwariowany. Najpierw oświadczyłem się Kalindzie, potem Ajabu a teraz jeszcze Estera wyznaje mi miłość. Po jakimś czasie do drzwi mojego gabinetu znowu rozległo się pukanie a zaraz potem weszła wspomniana wcześniej samica.
- Czego potrzebujesz Estero?- zapytałem spoglądając na nią znad sterty dokumentów.
<Estera?>
- Estero... Dziękuję, że postanowiłaś mi to wyznać jednakże nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci tym samym. Nic do Ciebie nie czuję i możemy być co najwyżej przyjaciółmi.- powiedziałem na co samica pokiwała głową i rozeszliśmy się do swoich zajęć. Nie wiedziałem co może ona robić w wolnym czasie. Po zakończonej rozmowie ruszyłem do swojego biura by znowu wziąć się do pracy. Ten tydzień był na prawdę zwariowany. Najpierw oświadczyłem się Kalindzie, potem Ajabu a teraz jeszcze Estera wyznaje mi miłość. Po jakimś czasie do drzwi mojego gabinetu znowu rozległo się pukanie a zaraz potem weszła wspomniana wcześniej samica.
- Czego potrzebujesz Estero?- zapytałem spoglądając na nią znad sterty dokumentów.
<Estera?>
Od Mihnei Cd Ajabu
- Hmm...- mruknąłem zamyślając się na chwilę. W sumie nie było we mnie nic ciekawego.
- Urodziłem się już po dotarciu stada mojego ojca do doliny. Moją matką była królowa Elisabetha, która jednak zdecydowała się oddać mnie i moich dwóch braci pod opiekę innym lwicą, które udawały, że byliśmy ich dziećmi. Pół roku później nasza matka i najmłodszy brat zostali zamordowani podczas wojny. Kiedy miałem rok ojciec dowiedział się, że ja, Sorci i Oliver jesteśmy synami jego i Elisabethy po czym uczynił mnie oficjalnym następcą tronu. Teraz jestem dodatkowo dowódcą wojowników, mam całkiem sporą kolekcję blizn i uwielbiam mititei z mamałygą.- powiedziałem i spojrzałem na lwicę, która przygotowywała narzędzia do szycia.
- Zazwyczaj nie mam pecha. Coś ostatnio się przypałętał.- dodałem i zaśmiałem się lekko.
<Ajabu?>
- Urodziłem się już po dotarciu stada mojego ojca do doliny. Moją matką była królowa Elisabetha, która jednak zdecydowała się oddać mnie i moich dwóch braci pod opiekę innym lwicą, które udawały, że byliśmy ich dziećmi. Pół roku później nasza matka i najmłodszy brat zostali zamordowani podczas wojny. Kiedy miałem rok ojciec dowiedział się, że ja, Sorci i Oliver jesteśmy synami jego i Elisabethy po czym uczynił mnie oficjalnym następcą tronu. Teraz jestem dodatkowo dowódcą wojowników, mam całkiem sporą kolekcję blizn i uwielbiam mititei z mamałygą.- powiedziałem i spojrzałem na lwicę, która przygotowywała narzędzia do szycia.
- Zazwyczaj nie mam pecha. Coś ostatnio się przypałętał.- dodałem i zaśmiałem się lekko.
<Ajabu?>
wtorek, 23 kwietnia 2019
Od Mihnei Cd Ajabu
- Zgadzam się z tobą w stu procentach. Co prawda nie będziesz królową, tylko królewską małżonką ale i tak będziesz występować na oficjalnych uroczystościach u mego boku.- powiedziałem i mimo bólu wyszczerzyłem się szeroko.
- Przestań się szczerzyć bo będzie Cię jeszcze bardziej boleć.- mruknęła Ajabu śmiejąc się i poprawiając moje opatrunki.
- Dla miłości warto jest trochę pocierpieć a cierpienia takie są znacznie słodsze.- odparłem po czym wyciągnąłem się na łóżku. Skoro nie wolno mi było wychodzić z infirmerii mogłem przecież pobyt tam potraktować jak wakacje.
- Coś mi się zdaje, że ty i Kalinda się polubicie. Za szybko Cię zaakceptowała żeby tak nie było.
<Ajabu?>
- Przestań się szczerzyć bo będzie Cię jeszcze bardziej boleć.- mruknęła Ajabu śmiejąc się i poprawiając moje opatrunki.
- Dla miłości warto jest trochę pocierpieć a cierpienia takie są znacznie słodsze.- odparłem po czym wyciągnąłem się na łóżku. Skoro nie wolno mi było wychodzić z infirmerii mogłem przecież pobyt tam potraktować jak wakacje.
- Coś mi się zdaje, że ty i Kalinda się polubicie. Za szybko Cię zaakceptowała żeby tak nie było.
<Ajabu?>
Od Mihnei Cd Ajabu
- Widzisz... Nie chcę kręcić bo wiem, że to słabo wygląda ale muszę to powiedzieć. Kalindzie oświadczyłem się dopiero po roku naszej znajomości. Teraz... to wszystko wymknęło mi się z rąk ale tak. Chcę żebyś za mnie wyszła i jeśli Kalinda i ty pragniecie żebym w jednym dniu poślubił was obie to ja nie mam nic przeciwko.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się. W tym właśnie momencie do sali znowu weszła Kalinda, która włożyła mi w dłoń małe pudełeczko po czym cmoknęła mnie delikatnie w policzek i wyszła.- Wiem, że to może być trudne, ale na prawdę chcę żebyś za mnie wyszła. Więc... czy zostaniesz moją żoną?- zapytałem po czym otworzyłem pudełeczko ukazując pierścionek.
<Ajabu?>
Od Mihneai Cd Ajabu
Kiedy Kalinda przyciągnęła za sobą Ajabu byłem zdziwiony.
- Czy Ajabu ci się podoba?- zapytała a wtedy moja szczęka dosłownie opadła.
- Zakładam, że tak. A wiesz dobrze jak nie lubię nie wierności więc nawet nie próbuj zaprzeczać jeśli tak jest.- dodała uśmiechając się szeroko. Na pierwszy rzut oka widać było, że polubiła Ajabu mimo, że znała ją dopiero kilka chwil.
- Zgoda Kali. Tak masz rację Ajabu mi się podoba i nic na to nie poradzę.
- Tyle chciałam wiedzieć. Ja nie mam nic przeciwko żebyście się zeszli nie jestem zazdrosna a jeśli się pospieszycie to może jeszcze nie będzie trzeba urządzać dwóch wesel.- powiedziała Kali szczerząc się od ucha do ucha. Nie znałem jej od tej strony, zawsze wydawała się być o mnie strasznie zazdrosna.
<Ajabu?>
- Czy Ajabu ci się podoba?- zapytała a wtedy moja szczęka dosłownie opadła.
- Zakładam, że tak. A wiesz dobrze jak nie lubię nie wierności więc nawet nie próbuj zaprzeczać jeśli tak jest.- dodała uśmiechając się szeroko. Na pierwszy rzut oka widać było, że polubiła Ajabu mimo, że znała ją dopiero kilka chwil.
- Zgoda Kali. Tak masz rację Ajabu mi się podoba i nic na to nie poradzę.
- Tyle chciałam wiedzieć. Ja nie mam nic przeciwko żebyście się zeszli nie jestem zazdrosna a jeśli się pospieszycie to może jeszcze nie będzie trzeba urządzać dwóch wesel.- powiedziała Kali szczerząc się od ucha do ucha. Nie znałem jej od tej strony, zawsze wydawała się być o mnie strasznie zazdrosna.
<Ajabu?>
Od Mihnei Cd Ajabu
Niestety nie wypuszczono mnie z infirmerii, Ajabu nie chciała nawet słyszeć o tym, żeby mnie wypuścić. Po południu pojawiła się Kalinda, która na samym początku ochrzaniła mnie za włażenie na drabinę bez kogoś, kto będzie ją trzymał a potem wyszła z mojej sali żeby porozmawiać z Ajabu. Co ciekawe moja narzeczona nawet nie próbowała się kryć z tym co mówi.
- Ajabu słuchaj. Jestem Kalinda, narzeczona Mihnei. Widzę, że jesteś bardzo porządną osobą ale widzę też jak na niego patrzysz, widzę te iskierki w oczach. Wiem, że Ci się podoba i wiem, że ty jemu również. Nie mam nic przeciwko temu żebyście się związali.
<Ajabu?>
- Ajabu słuchaj. Jestem Kalinda, narzeczona Mihnei. Widzę, że jesteś bardzo porządną osobą ale widzę też jak na niego patrzysz, widzę te iskierki w oczach. Wiem, że Ci się podoba i wiem, że ty jemu również. Nie mam nic przeciwko temu żebyście się związali.
<Ajabu?>
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Od Mihnei Cd Ajabu
Leżenie pod stertą różnych, ciężkich rzeczy nie jest przyjemne. Tak samo jak upadek z kilku metrów. Kiedy się obudziłem widziałem wokół siebie jedynie biało-niebieskie ściany i po kilku sekundach umysłowego zaćmienia zorientowałem się, że jestem w infirmerii. Ruszyłem delikatnie głową i, dzięki niech będą Hastinowi, moja szyja była w najlepszym porządku i każdy ruch nie powodował dotkliwego bólu, którego się spodziewałem. Przy łóżku dostrzegłem krzątającą się Ajabu. Uśmiechnąłem się lekko co natychmiastowo spowodowało ukłucie bólu. Czyli mam uszkodzoną twarz. Pięknie, niestety tak kończy się pomaganie innym, którzy nie uważają na to co robią. Wtedy lwica odwróciła się do mnie.
- Jak się czujesz?- zapytała poprawiając moje opatrunki.
- Jak ktoś, kto spadł z kilkumetrowej drabiny i został przygnieciony przez trzy bannery, dwie drabiny i ponad dwustu kilowego lwa. Ale nie mam co narzekać, jeszcze tragedii nie ma.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się szeroko.
<Ajabu?>
- Jak się czujesz?- zapytała poprawiając moje opatrunki.
- Jak ktoś, kto spadł z kilkumetrowej drabiny i został przygnieciony przez trzy bannery, dwie drabiny i ponad dwustu kilowego lwa. Ale nie mam co narzekać, jeszcze tragedii nie ma.- powiedziałem po czym mimo bólu uśmiechnąłem się szeroko.
<Ajabu?>
Od Mihnei Cd Estera
- Widzę.- mruknąłem po czym ruszyłem w stronę zamku. Skoro ona stwierdziła, że nie lubi towarzystwa innych, to wcale nie musiałem z nią gadać. Minimum niezbędnego kontaktu i tyle. Szedłem sobie powoli dróżką rozglądając się dookoła. Królestwo piękniało z każdym dniem. Ojciec bardzo się starał by jego poddani zawsze mieli pod dostatkiem jedzenia i środków do życia. W końcu dotarłem do zamku i ruszyłem przez plątaninę korytarzy do mojego gabinetu. Od jutra miałem pomagać ojcu w udzielaniu audiencji i uczyć się zarządzania królestwem więc postanowiłem lepiej się przygotować. Szło mi świetnie dopóki ktoś nie zapukał do drzwi.
- Proszę.- powiedziałem i oparłem się o krzesło. Drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich głowa Estery.
<Estera?>
- Proszę.- powiedziałem i oparłem się o krzesło. Drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich głowa Estery.
<Estera?>
Od Mihnei Cd Ajabu
- Dziękuję za pomoc Ajabu. Do zobaczenia, mam nadzieję, że w pomyślniejszych okolicznościach.- powiedziałem po czym pocałowałem ją w dłoń i wyszedłem z infirmerii. Ruszyłem w stronę mojego gabinetu jednak w połowie drogi do niego zatrzymał mnie ktoś z Sali Balowej.
- Panie potrzebujemy twojej pomocy.- powiedział lew a ja, chcąc nie chcąc ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do Sali Balowej od razu poproszono mnie o zawieszenie jednego z bannerów, do którego drabina była zbyt niska. Pokręciłem zrezygnowany głową i wszedłem na drabinę by zawiesić banner. Niestety już po chwili poczułem zachwianie się i razem z drabiną runąłem na ziemię z kilku metrów. Drabina potrąciła następną i już po kilku sekundach na mojej głowie wylądowały trzy niezwykle ciężkie bannery, dwie drabiny i jakiś lew. Spod tej warstwy nie dało się zbyt wiele usłyszeć ale chyba ktoś wzywał pomoc. Nie jetem w stanie powiedzieć co się dalej działo bo straciłem przytomność.
<Ajabu?>
- Panie potrzebujemy twojej pomocy.- powiedział lew a ja, chcąc nie chcąc ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do Sali Balowej od razu poproszono mnie o zawieszenie jednego z bannerów, do którego drabina była zbyt niska. Pokręciłem zrezygnowany głową i wszedłem na drabinę by zawiesić banner. Niestety już po chwili poczułem zachwianie się i razem z drabiną runąłem na ziemię z kilku metrów. Drabina potrąciła następną i już po kilku sekundach na mojej głowie wylądowały trzy niezwykle ciężkie bannery, dwie drabiny i jakiś lew. Spod tej warstwy nie dało się zbyt wiele usłyszeć ale chyba ktoś wzywał pomoc. Nie jetem w stanie powiedzieć co się dalej działo bo straciłem przytomność.
<Ajabu?>
Od Mihnei Cd Ajabu
Westchnąłem zrezygnowany i posłusznie poddałem się zabiegom lwicy.
- Wypadek zdarzył się jakieś 10 minut temu a kręciło mi się w głowie dopiero drugi raz. Na prawdę, nie jest wcale tak źle, bywało gorzej.- zapewniłem ją, ona jednak wcale się tym nie przejęła. Byłem dowódcą wojowników, uczestniczyłem już w wielu bitwach i nie raz ani nie dwa zostałem ranny i zdzielony po głowie a ta drabina wcale nie była taka ciężka. Natychmiast przypomniałem sobie jedną z bitw podczas wojny z resztkami Imperium Osmańskiego. Wtedy oberwałem po głowie strasznie ciężką maczugą. Wtedy przeleżałem w łóżku dwa dni nieprzytomny ale od tego czasu moja czaszka stała się mniej podatna na uderzenia.
- Naprawdę nie musisz się mną przejmować i przestań nazywać mnie panem. Jestem Mihnea.
<Ajabu?>
- Wypadek zdarzył się jakieś 10 minut temu a kręciło mi się w głowie dopiero drugi raz. Na prawdę, nie jest wcale tak źle, bywało gorzej.- zapewniłem ją, ona jednak wcale się tym nie przejęła. Byłem dowódcą wojowników, uczestniczyłem już w wielu bitwach i nie raz ani nie dwa zostałem ranny i zdzielony po głowie a ta drabina wcale nie była taka ciężka. Natychmiast przypomniałem sobie jedną z bitw podczas wojny z resztkami Imperium Osmańskiego. Wtedy oberwałem po głowie strasznie ciężką maczugą. Wtedy przeleżałem w łóżku dwa dni nieprzytomny ale od tego czasu moja czaszka stała się mniej podatna na uderzenia.
- Naprawdę nie musisz się mną przejmować i przestań nazywać mnie panem. Jestem Mihnea.
<Ajabu?>
Od Mihnei Cd Kalinda
Razem podeszliśmy do mojego ojca, który uśmiechał się szeroko.
- Ojcze... Oświadczyłem się Kalindzie i pragnę by w przyszłości zasiadła na tronie u mego boku.- powiedziałem spoglądając na niego.
- Cieszę się synu, że dokonałeś takiego wyboru. Oczywiście akceptuję go i życzę wam szczęścia. Jestem z ciebie dumny synu i nie wątpię, że twoja matka również byłaby dumna.- powiedział ojciec po czym podszedł do mnie i przytulił mnie po czym poklepał mnie po ramieniu po czym podszedł do krańca podwyższenia.
- Moi drodzy! Dzisiejszego dnia mój pierworodny syn Mihnea zaręczył się z swoją dotychczasową partnerką Kalindą. Od dnia, w którym mój syn poślubi Kalindę będzie ona tak jak i on dziedziczką tronu a w przyszłości zostanie królową.- powiedział a w całej sali rozległy się brawa. Później wszyscy chcieli złożyć nam gratulacje. W końcu jednak udało nam się wyrwać z sali a wtedy wróciliśmy do naszej komnaty.
<Kali?>
- Ojcze... Oświadczyłem się Kalindzie i pragnę by w przyszłości zasiadła na tronie u mego boku.- powiedziałem spoglądając na niego.
- Cieszę się synu, że dokonałeś takiego wyboru. Oczywiście akceptuję go i życzę wam szczęścia. Jestem z ciebie dumny synu i nie wątpię, że twoja matka również byłaby dumna.- powiedział ojciec po czym podszedł do mnie i przytulił mnie po czym poklepał mnie po ramieniu po czym podszedł do krańca podwyższenia.
- Moi drodzy! Dzisiejszego dnia mój pierworodny syn Mihnea zaręczył się z swoją dotychczasową partnerką Kalindą. Od dnia, w którym mój syn poślubi Kalindę będzie ona tak jak i on dziedziczką tronu a w przyszłości zostanie królową.- powiedział a w całej sali rozległy się brawa. Później wszyscy chcieli złożyć nam gratulacje. W końcu jednak udało nam się wyrwać z sali a wtedy wróciliśmy do naszej komnaty.
<Kali?>
niedziela, 21 kwietnia 2019
Od Mihnei Cd Estera
Miałem dość tych bezsensownych listów i postanowiłem przejść się do ogrodów. Akurat tak się złożyło, że Estera postanowiła mi towarzyszyć. Kiedy dotarliśmy do ogrodów usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy podziwiać budzące się do życia rośliny. Ogród może i nie wyglądał tak imponująco jak podczas miesięcy letnich ale ogrodnicy już uwijali się aby mógł on najszybciej jak to możliwe wyglądać tak, by królestwo mogło być z niego niezwykle dumne. Uwielbiałem przebywać wśród tych kwiatów, uspokajałem się dzięki ich zapachowi co przydawało się po całym dniu treningów. Po pewnym czasie milczenia odwróciłem się w stronę lwicy i dostrzegłem, że się rumieni.
- Coś się stało?- zapytałem spoglądając na nią.
<Estera?>
- Coś się stało?- zapytałem spoglądając na nią.
<Estera?>
Od Mihnei Cd Kalinda
Kalinda i ja zasiedliśmy do stolika po czym rozpoczęliśmy spożywanie posiłku i miłą rozmowę na różne tematy. Muszę przyznać, że lwica wyglądała na prawdę zjawiskowo a jej czerwona suknia bardzo podkreślała jej szczupłą sylwetkę. Ona była po prostu piękna. Znajdujące się w mojej kieszeni pudełeczko z pierścionkiem coraz bardziej chciało się z niej wydostać a jego zawartość pragnęła znaleźć się na palcu Kalindy. Specjalnie na tą kolację poprosiłem o przygotowanie ulubionych potraw mojej dziewczyny w tym jej ulubionego deseru: tarty czekoladowej z orzechami. Nie jadła jej zbyt często bo uważała, że jeśli będzie to robić to zbyt bardzo przytyje ale ta okazja była warta tego, żeby podać jej ulubiony deser. Kiedy skończyliśmy jeść wokół nas rozbrzmiały dźwięki romantycznej muzyki. Wtedy właśnie wstałem i podszedłem do niej po czym wyciągnąłem z kieszeni pudełko i ukląkłem przed nią.- Kalindo czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie i pragnę byś w przyszłości została królową u mojego boku.
<Kali?>
sobota, 20 kwietnia 2019
Od Mihnei Cd Estera
- Dzięki wielkie.- powiedziałem po czym zabrałem dokumenty i ruszyłem w stronę mojego gabinetu by się nimi zająć. Ojciec postanowił uraczyć mnie częścią swojej pracy więc teraz siedziałem sobie elegancko w moim biurze i odpisywałem na setki nużących listów. Zawsze uważałem bycie królem za niezwykle nużące zajęcie a po tym co robiłem teraz bynajmniej zdania nie zmienię. Około południa postanowiłem iść na obiad. Przed drzwiami zauważyłem czekającą na mnie samicę.
- Cześć, nie przedstawiłam się jestem Estera, może miałbyś ochotę zjeść ze mną obiad?-zaproponowała uśmiechając się.
- Mihnea, wybacz ale nie mam już plany, muszę zjeść obiad z ojcem. Do zobaczenia.- powiedziałem po czym ruszyłem w stronę jadalni. Po obiedzie poszedłem w stronę swojego gabinetu ale przed wyjściem z jadalni czekała na mnie Estera.
<Estera?>
- Cześć, nie przedstawiłam się jestem Estera, może miałbyś ochotę zjeść ze mną obiad?-zaproponowała uśmiechając się.
- Mihnea, wybacz ale nie mam już plany, muszę zjeść obiad z ojcem. Do zobaczenia.- powiedziałem po czym ruszyłem w stronę jadalni. Po obiedzie poszedłem w stronę swojego gabinetu ale przed wyjściem z jadalni czekała na mnie Estera.
<Estera?>
Od Mihnei cd Kalinda
- Hmm... Krok dalej mówisz?- mruknąłem obejmując ją i kładąc jej głowę na ramieniu.
- Może obgadamy to wieczorem w łóżku?- zaproponowałem po czym zamierzałem ją pocałować ale wymsknęła mi się z rąk.
- Mihnea ja nie żartuję.
- Ja też nie skarbie. Pogadamy wieczorem jak będziemy sami, bez tych umięśnionych półgłówków. Dobrze wiem jak nie lubisz przy nich rozmawiać na ten temat więc poczekaj do wieczora. Proszę.- powiedziałem po czym podszedłem do niej i tym razem udało mi się ją pocałować.
- Do zobaczenia wieczorem, zjemy razem kolację, przyjdę po Ciebie o siódmej, przygotuj się bo prawdopodobnie będziemy siedzieć na widoku. Do zobaczenia kochanie.- mruknąłem po czym ruszyłem w stronę mojej komnaty.
<Kalinda?>
- Może obgadamy to wieczorem w łóżku?- zaproponowałem po czym zamierzałem ją pocałować ale wymsknęła mi się z rąk.
- Mihnea ja nie żartuję.
- Ja też nie skarbie. Pogadamy wieczorem jak będziemy sami, bez tych umięśnionych półgłówków. Dobrze wiem jak nie lubisz przy nich rozmawiać na ten temat więc poczekaj do wieczora. Proszę.- powiedziałem po czym podszedłem do niej i tym razem udało mi się ją pocałować.
- Do zobaczenia wieczorem, zjemy razem kolację, przyjdę po Ciebie o siódmej, przygotuj się bo prawdopodobnie będziemy siedzieć na widoku. Do zobaczenia kochanie.- mruknąłem po czym ruszyłem w stronę mojej komnaty.
<Kalinda?>
Od Mihnei Wypadki chodzą po ludziach
Kolejny trening miałem za sobą. Tym razem Kalinda musiała coś załatwić więc jej nie było i tym razem ćwiczyłem z innym lwem. Po skończonym treningu ruszyłem do Wielkiej Sali gdzie trwały przygotowania do Balu Wielkanocnego. Panował tam istny rozgardiasz, wszyscy biegali w kółko i krzyczeli na siebie na wzajem. Ogólnie tak to jest jak nie ma zarządcy, który akurat pechowo się rozchorował. Już miałem wyjść kiedy nagle rozległ się krzyk i na mojej głowie wylądował jeden z wielkanocnych bannerów oraz drabina. Szybko uwolniono mnie spod materiału ale kiedy to się stało okazało się że z mojej głowy dość obficie cieknie krew. Próbowałem wyjaśnić, że nic mi nie jest ale jak na złość wtedy właśnie zakręciło mi się w głowie. Wysłano więc mnie do infirmerii razem z jednym z pracujących w sali lwów.
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?- zapytał lew wchodząc ze mną do sali.
<Ajabu?>
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?- zapytał lew wchodząc ze mną do sali.
<Ajabu?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)