Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowene. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2019

Od Rowene CD. Shenemi

- Ooo, jaka malutka! - powiedziała Elhemina spoglądając na kolejną puszystą kulkę leżącą obok mnie. Postanowiłam wstać i pobawić się piłką. W końcu, lepszego zajęcia nie miałam. Niezgrabnie zeskoczyłam z łóżka, prawie uderzając głową o podłogę. Jednak udało mi się utrzymywać równowagę, przez co jedynie trochę bolały mnie łapy. Powoli podeszłam i wzięłam zabawkę. Położyłam się na plecach i zaczęłam podrzucać w górę.
- Rowene, tylko ostrożnie.- powiedziała do mnie mama na co mruknęłam ciche "dobrze" i dalej bawiłam się piłką. Nigdy mi się to nie nudziło. Była ona w czterech kolorach - białym, czerwonym, niebieskim oraz żółtym - i była nie większa, niż moja głowa. Zabawa trwałaby wieczność, gdyby nie okrzyk mamy.
- Dzieci, jedzenie!- usłyszałam. Zobaczyłam miskę, w której znajdowało się coś gęstego i białego (bez skojarzeń xd). Było słodkie i ciepłe, więc bardzo lubiłam to jeść. Lubiłam rzeczy w temperaturze pokojowej, wolałam nawet od tych zimnych. Szybko podbiegłam do krzesła, nieudolnie próbując na nie wskoczyć. Kathleen i Belial już siedzieli na swoich miejscach, a mi dalej się to nie udawało. Piłka poleciała byle gdzie, a ja wzięłam rozbieg i tuż przed krzesłem wybiłam się na tylnich łapach. Udało się. Usiadłam dumna z siebie, wąchając ciecz. Reszta rodzeństwa zaczęła jeść. Mówiąc reszta rodzeństwa, mam na myśli Beliala i Kathleen. Ta Shenemi była jakaś dziwna. Cały czas wydawała z siebie niezidentyfikowane dźwięki (duszności związane z chorobą), nigdzie się jej nie spieszy, nigdy nie bawi się z nami i cały swój czas spędzała z Elheminą. Denerwowało mnie to, bo przez nią ja większość czasu musiałam spędzać sama albo z rodzeństwem. Aczkolwiek to nie tak, że Elhemina mnie nie chciała. Po prostu za każdym razem, gdy pragnęłam coś zrobić z mamą, nagle Shenemi zaczynała się drzeć, a Mina biegła do niej, zostawiając mnie samą. Zobaczyłam, jak mama wstaje i bierze miskę Shen na łóżko. Dlaczego? My musieliśmy wskakiwać na krzesła, co osobiście mi nie przeszkadzało. Shenemi w spokoju jadła, aż nagle tata postanowił gdzieś wybiec w popłochu. Przez chuk zatrzaskiwanych drzwi, niechcący "przydeptałam" miskę łapą. Cała jej zawartość poszybowała w powietrzu w kierunku łóżka. Zamarłam, gdy nie mogłam dostrzec cieczy. Jednak Shenemi zaczęła się drzeć, więc wszystko było jasne. Wywróciłam oczami, nie ruszając się ze swojego miejsca.

Shenemi? 

czwartek, 18 lipca 2019

Od Rowene - Czym jest miłość?

Leżałam na miękkim kocu, jak stwierdziła Elhemina. Dowiedziałam się, że ma tak na imię z rozmowy z tatą. Właściwie z jego gadania do mnie i tłumaczenia mi nazw rzeczy. A tak naprawdę, to po prostu rozmawiał z Elheminą i patrzył się na rzeczy o których mówił, stąd to wiem. Jedyną zagadką pozostały dla mnie osoby leżące obok. Nie miałam zielonego pojęcia, kim były, jak się nazywały i co tu robiły. Wyglądały podobnie do mnie, a jednak tak bardzo inaczej. Wołali na nich Kathleen oraz Belial. Były to bardzo ładne... Przezwiska? Nie miałam pojęcia. W rozmowie taty i mamy Elheminy ciągle padało słowo "Estera", "spisek" oraz "dzieci". Nie rozumiałam ani jednego z nich, teraz tatuś spoglądał jedynie w oczy Elheminy. Oboje wyglądali pięknie.
- Kocham je jak własne dzieci. Zaopiekuję się nimi, niezależnie od Estery. - usłyszałam głos mamy, która spojrzała na mnie, Beliala i Kathleen.
Kocham...?
Tata położył swoje usta na ustach mamusi. Nie wiedziałam, co oni robią, może mamie został kawałek jedzenia na buzi a tata chciał go zjeść?
Nie wiem.
Patrzyłam jeszcze chwilę na to, co robią, aż w końcu tata odszedł od Elheminy i gdzieś sobie poszedł. Chciałam jakby...iść za nim? Usiłowałam wstać, co nie szło mi najlepiej, ale udało się. Stałam na łóżku. Elhemina siedziała w ciszy i patrzyła na to, co robię. Kathleen spała, albo spał, a Belial wiercił się niespokojnie. Przypominając sobie ruchy taty, usiłowałam je powtórzyć, aby zejść z łóżka.
- Macbeth robi swoje. - zaśmiała się.
Macbeth...? To chyba tata.
Stawiałam spokojnie łapa za łapą, aż w końcu zbliżyłam się ku krawędzi łóżka. Było strasznie wysoko, więc odwróciłam się, żeby wrócić, ale straciłam przyczepność i zaczęłam spadać w dół. Złapałam się ogona Beliala w nadzieji, że się na nim utrzymam, ale zamiast tego, ktoś o tym imieniu spadł ze mną. 

Belial? c:

środa, 17 lipca 2019

Od Rowene - Co się stało?

Poczułam ciepły dotyk na moim ciele. Nie mogłam otworzyć oczu ani kontrolować swoich ruchów. Słyszałam jakieś głosy, nie wiedziałam czyje one były ani skąd dochodziły. Po chwili zrobiło mi się chłodniej, ktoś do mnie mówił idąc. Nie rozumiałam, co. Ani nie słyszałam zbyt dokładnie.
- Czwarty jest w drodze...nie wiemy, czy przeżyje. - powiedział ktoś, już jakby wyraźniej.
- To już teraz nie ma znaczenia. - powiedział ktoś inny. I znowu poczułam ten chłód, kiedy ktoś mnie przenosił. Nagle zrobiło się dziwnie ciepło, nie z powodu dotyku.
- Zaopiekuj się nimi, proszę... - usłyszałam już znajomy mi głos. Trafiłam do kogoś, kto miał znacznie delikatniejsze ręce... Ta osoba zaczęła coś do nas po cichu mówić, ale nie rozumiałam, co. Nagle usłyszałam...jakby krzyk? Spokojny głos zaczął go uspokajać, jednak z jednego zrobiły się dwa. Po woli poczułam, że jestem w stanie otworzyć oczy. Powoli skorzystałam z okazji, lecz po chwili z powrotem je zamknęłam. Strasznie jasno. Zrobiłam to ponownie, wolniej. Wszystko wydawało się takie kolorowe, a obok mnie leżały dwie kulki, podobne do... do mnie! Po chwili przez duże, brązowe coś weszła jakaś osoba.
- Obudziły się? - powiedziała cicho. To był ten sam głos, który mówił do mnie wcześniej.
- Są śliczne... - drugiej osoby oczy zrobiły się mokre.
Śliczne...?
Nie rozumiałam ani jednego z ich słów.
- Pierwszy to Belial, druga to Kathleen, a ta kulka to Rowene. - powiedziała większa osoba wskazując na mnie.
Rowene?
Rozglądałam się dookoła, nic nie rozumiejąc. Podczas gdy Belial i Kathleen, kimkolwiek oni byli, dalej krzyczeli. Ich oczy też były mokre. Nagle nie wiadomo skąd, poczułam, że chcę coś...powiedzieć?
- M....mama?

Elhemina? c: