Nie podobało mi się zbytnio to, że będę musiała tańczyć na tym weselu, ale nie miałam wyboru. Taniec szedł mi nawet dobrze, jednak ciągle czułam, że coś robie źle, że coś jest nie tak. Po pierwszej godzinie tańca mieliśmy małą przerwa, żeby się napić. Cały czas myślałam o tym co robie źle, ale nic takiego nie zauważyłam. Próbowałam skupić się na tańcu, jednak ciągle o tym myślałam. Przez to raz nawet prawie upadłam.Po skończonym treningu poszłam razem z Vladem na obiad. Połowy rodziny królewskiej nie było na obiedzie, gdyż nadal trwały przygotowania do ślubu. Nie miałam zbytnio apetytu, mimo to jak najszybciej wszystko zjadłam i szybkim krokiem powędrowałam do Estery. Napotkałam ją dopiero w ogrodzie rozmawiającą z jakimś dziwnie znajomym mi mężczyzną. Gdy Estera zauważyła moją obecność szybko pożegnałam się z nim i podeszła do mnie.
- Mamo, kto to był? - zagadnęłam z zaciekawieniem.
- To był Macbeth mój przyjaciel. Słyszałam, że będziesz tańczyła na weselu. Gratulacje - oznajmiła Esta uśmiechając się promiennie.
- Tak, średnio mi się to podoba, ale nie miałam wyboru - rozmawiałyśmy ze sobą dobrą godzinę, po czym wróciłyśmy do pałacu.
Vlad?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annabell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annabell. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 lipca 2019
niedziela, 14 lipca 2019
Od Annabell Dodatek do Życia
Od kiedy cała stolica, a właściwie cała Valahia dowiedziała się o nadchodzącym ślubie Rosalie i Vlada w zamku zaczęły się przygotowania do tej uroczystości. Nie sądziłam jednak, że te przygotowania będą aż tak wielkie. Najbardziej zapracowani byli chyba kucharze i najbliższa rodzina pary młodej. Gdy się dowiedziałam o tym ślubie to na początku byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu, jednak z czasem ten fakt zaczął mnie lekko smucić. Nie wyobrażałam sobie, jak to można mieć dwie partnerki i kochać je tak samo, bo miałam nadzieję, że jak Vlad mnie poślubi to będzie mnie kochał tak samo jak Rosalie. Dużo też myślałam o rodzinie mojego narzeczonego. Bardzo chciałam bliżej poznać któregoś z członków tej rodziny. Pewnego dnia, gdy miałam czas od tej całej nauki postanowiłam, że spotkam się z Kalindą, matką Vlada. Szukałam jej chyba po całym zamku, ale w końcu znalazłam ją rozmawiającą z jakąś lwicą. Gdy ta druga lwica odeszła, podeszłam do Kalindy.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się lekko do lwicy.
Kalinda?
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się lekko do lwicy.
Kalinda?
poniedziałek, 8 lipca 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
Moje pierwsza lekcja w Valahii była nawet ciekawa. Na moje szczęście pamiętałam jak się czyta i piszę. Był tylko jeden problem, gdyż język Malavii, a Valahii trochę się różnił, więc nie wiedziałam jak napisać niektóre słowa. Ucieszyłam się, gdy nauczycielka ogłosiła koniec lekcji. Miałam jeszcze czas do obiadu, więc pognałam do biblioteki. Miło była posiedzieć w ciszy i spokoju, a w tym czasie poczytać książkę. Gdy nadeszła pora obiadowa odłożyłam książkę i wyszłam na korytarz zauważyłam już Vlada idącego po mnie.
- Chodźmy już na obiad - odezwał się Vlad, po czym razem ruszyliśmy do jadalni. Gdy już zasiadłam przy tym całym królewskim stole wzrokiem zaczełam szukać Estery. Jej nigdzie nie było. Muszę przyznać, że dziwnie czułam się będąc niedaleko samego władcy.
*time skip do czasów obecnych*
Czytałam spokojnie książkę w bibliotece, gdy nagle spostrzegłam Vlada idącego w moim kierunku. Wyglądał na dziwnie zadowolonego.
Vlad?
- Chodźmy już na obiad - odezwał się Vlad, po czym razem ruszyliśmy do jadalni. Gdy już zasiadłam przy tym całym królewskim stole wzrokiem zaczełam szukać Estery. Jej nigdzie nie było. Muszę przyznać, że dziwnie czułam się będąc niedaleko samego władcy.
*time skip do czasów obecnych*
Czytałam spokojnie książkę w bibliotece, gdy nagle spostrzegłam Vlada idącego w moim kierunku. Wyglądał na dziwnie zadowolonego.
Vlad?
niedziela, 16 czerwca 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
- Zgubiłam mój naszyjnik od mamy... Pomożesz mi go szukać? On ma taki srebrny księżyc do którego jest przyczepiona taki niebieski kamień z wzorkami - podniosłam głowę znad ziemi i uśmiechnęłam się do Vlada.
- No dobrze, jak go znajdę to ci go przyniosę - odpowiedział Błąd po czym odszedł w swoją stronę.
*kilka godzin później*
Zamyślona siedziałam w mojej komnacie, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę wejść - wstałam i powoli podeszłam do drzwi. W progu stał Vlad z moim naszyjnikiem.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od niego naszyjnik i wpuściłam do komnaty.
* rok później *
Był ranek. Leżałam na łóżku i rozmyślałam, bo jak to zwykle nie miałam co robić. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybko wstałam i otworzyłam komuś temu drzwi. Ujrzałam Vlada lekko uśmiechającego się w moją stronę.
Vlad?
- No dobrze, jak go znajdę to ci go przyniosę - odpowiedział Błąd po czym odszedł w swoją stronę.
*kilka godzin później*
Zamyślona siedziałam w mojej komnacie, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę wejść - wstałam i powoli podeszłam do drzwi. W progu stał Vlad z moim naszyjnikiem.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od niego naszyjnik i wpuściłam do komnaty.
* rok później *
Był ranek. Leżałam na łóżku i rozmyślałam, bo jak to zwykle nie miałam co robić. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybko wstałam i otworzyłam komuś temu drzwi. Ujrzałam Vlada lekko uśmiechającego się w moją stronę.
Vlad?
wtorek, 7 maja 2019
Od Anabell CD Vlad IV
Kątem oka spojrzałam na twarz mojej matki i próbowałam z niej odczytać uczucia lwicy. Trudno było określić jej humor. Z jednej strony była uśmiechnięta, ale z drugiej co chwilę uśmiech z jej twarzy znikał i na jego miejsce pojawiała się poważniejasza mina. Skierował mój wzrok przed siebie, a dokładnie na mego ojca, który nie wiem czemu nie, był już królem Malavii. Nagle poczułam, że moja matka ciągnie mnie za rękę, więc obróciłam się i poszłam w jej kierunku. Gdy już doszłyśmy na dziedziniec, przed powóz z końmi, zatrzymałyśmy się.
- Poradzisz sobie, oni zapewnią ci wszystko co jest potrzebne. Ja teraz będę musiała wrócić z twoim tatą do domu. Żegnaj Anabell. - te słowa wypowiedziała moja mama pod koniec naszego pożegnania.
- Żegnaj Alice, moja matko - uśmiechnęłam się do mamy i taty, którzy wsiadali już do wozu. Po paru minutach konie ruszyły.
- Poradzisz sobie, oni zapewnią ci wszystko co jest potrzebne. Ja teraz będę musiała wrócić z twoim tatą do domu. Żegnaj Anabell. - te słowa wypowiedziała moja mama pod koniec naszego pożegnania.
- Żegnaj Alice, moja matko - uśmiechnęłam się do mamy i taty, którzy wsiadali już do wozu. Po paru minutach konie ruszyły.
* Następnego dnia *
Obudziłam się w komnacie, którą przydzieliły mi dwie służące. Rozciągnęłam się i z chęcią wstałam z łóżka. Powędrowałam do łazienki, żeby zaliczyć poranną toaletę. Ubrałam się, uczesałam i wykonałam inne takie podstawowe rzeczy . Po tym wszystkim otworzyłam okno, gdyż chłodnego powietrza nigdy nie za dużo. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi. Szybkim krokiem podeszłam do klamki i na nią nacisnęłam pociągając do siebie. W wejściu zobaczyłam Vlada.
<Vlad IV?>
piątek, 3 maja 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
- Witaj Vladzie, to dla mnie zaszczyt poznać kogoś takiego jak ty - delikatnie uśmiechnęłam się w stronę lwa. Mój ton trochę spoważniał, tak samo jak wyraz twarzy. Kątem oka spojrzałam na mojego ojca, który jeszcze o czymś tam rozmawiał z ojcem Vlada.
- Przed wyjazdem proponuje rozluźnić nogi na spacerze po tutejszym lesie. Annabell świetnie zna te okolicę, nie powinniście się zgubić - podszedłem mój tata, który z miłym wzrokiem spojrzał raz na Vlada i raz na mnie. Lubiłam spacery, ale stresowałam bym się iść z nowo poznanym Vladem, który w dodatku zapewne dobrze nie zna tych okolic, więc mógł by się zgubić w tym lesie.
- Więc, Vladzie pozwól, że pokarzę ci las rosnący koło naszego pałacu już od wieków. Droga nie będzie długa, ale też nie za krótka.
<Vlad?>
- Przed wyjazdem proponuje rozluźnić nogi na spacerze po tutejszym lesie. Annabell świetnie zna te okolicę, nie powinniście się zgubić - podszedłem mój tata, który z miłym wzrokiem spojrzał raz na Vlada i raz na mnie. Lubiłam spacery, ale stresowałam bym się iść z nowo poznanym Vladem, który w dodatku zapewne dobrze nie zna tych okolic, więc mógł by się zgubić w tym lesie.
- Więc, Vladzie pozwól, że pokarzę ci las rosnący koło naszego pałacu już od wieków. Droga nie będzie długa, ale też nie za krótka.
<Vlad?>
środa, 1 maja 2019
Od Annabell Cd Vlad IV
Siedziałam za moją mamą i przyglądałam się mojemu ojcowi, który rozmawiał z innymi panami. Moją uwagę przykuł lewek, który stał za jednym z tych panów. Wtedy przypomniałam sobie o tym jak tata mówił mi o jakimś sojuszu i tym, że będę musiała poślubić lwa imieniem Vlad. Pomyślałam, że to właśnie on może być tym Vladem. Po pewnej chwili dorośli zaczęli zmierzać w stronę saloniku królewskiego zapewne, żeby wypić herbatę lub kawę. Gdy wszyscy byliśmy już na miejscu, służące postawiły na stoliku herbatę i talerz z ciastkami. Mama położyła mnie na pufie, po czym wraz z tatą i panami usiadła do stołu. Na pufie, która stała obok mojej, usiadł ten lew, którego już wcześniej miałam okazję zobaczyć. Chciałam się do niego odezwać, ale się onieśmieliłam. Po sytuacji z wczoraj, gdzie to chłopcy z dziedzińca zabronili mi się z nimi bawić, więc osobników o płci przeciwnej zaczęłam uważać za niemiłych. Po kilku minutach gapienia się na dorosłych, wstałam z pufy i poszłam po ciastko. Mama oczywiście zwróciła mi uwagę, że to tak nie ładnie, ale jako iż zdążyłam odgryźć już jego kawałek, to jeszcze nie ładniej byłoby odstawić je na miejsce. Wróciłam na pufę i zaczęłam zajadać się ciastkiem.
<Vlad IV?>
<Vlad IV?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)