Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mircza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mircza. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2019

Od Mirczy Proces Macbetha Cawdora i Estery Goldwater

Przybycie do mojego gabinetu Macbetha i jego wyznanie nieco mnie zdziwiło. Nie był moim bezpośrednim podwładnym ale często go widywałem przed zamkiem, gdzie pełnił obowiązki strażnika i nigdy nie wyglądał na osobę chcącą zabić króla. Mimo wszystko jednak musiałem wypełnić moje obowiązki. Macbeth został aresztowany do wyjaśnienia sprawy a ja posłałem jednego z gwardzistów po ciotkę Aishę a drugiego do infirmerii żeby sprawdził co z moim ojcem i tą dziewczynką, która została otruta kremem z jakiegoś ciastka. Ciotka przyszła bardzo szybko i rozpoczęliśmy przesłuchanie. Siostra ojca sama nigdy nikogo nie przesłuchiwała ale jej umiejętność zmuszania do mówienia prawdy czy też wiedza kiedy ktoś kłamie bardzo się przydawała. Macbeth jednak ani razu nie skłamał. Powiedział wszystko od samego początku. Wydał również wspólniczkę - Esterę, która obecnie przebywała w infirmerii po porodzie ich dzieci. Wtedy właśnie nadeszła informacja o śmierci dziewczynki. Jej matka cały czas mówiła o tym, jak mała zjadła resztkę kremu z miski, której wcześniej w kuchni nie było. Macbeth powiedział, że jego partnerka przygotowała ciastko z zatrutym kremem dla króla. Szybko połączyliśmy fakty. Nie czekając na nic zebrałem oddział i ruszyłem do infirmerii aresztować lwicę. Aisha zaś razem z dwójką gwardzistów poszła zabezpieczyć zatrute ciastko w gabinecie mojego ojca. Po chwili dotarliśmy do infirmerii, gdzie lekarz wskazał nam łóżko Estery.
- Estero Goldwater w imieniu jego wysokości króla Vlada III Draculi aresztuję cię pod zarzutem spiskowania, złorzeczenia rodzinie królewskiej, próbie otrucia króla oraz zabójstwa Adelajdy Moon.- wypowiedziałem zarzuty Estery po czym dwóch gwardzistów skuło lwicę i zaprowadziło do celi, daleko od tej, w której przebywał Macbeth.
- A co z jej dzieckiem?- zapytał jeden z lekarzy.
- Przekażcie je opiekunkom. Ona nie może się nim zajmować powiedziałem po czym ruszyłem do swojego biura by razem z ciotką przygotować proces. Przed udaniem się tam jednak sprawdziłem jeszcze czy moje instrukcje odnośnie uwięzienia Macbetha i Estery zostały wykonane, byłem zadowolony z efektu, każde z nich zostało umieszczone w innym skrzydle lochów i odebrałem klucze do ich cel.
<Estera?>

piątek, 3 maja 2019

Od Mirczy Cd Iseult

Niedługo po tym, jak zaatakowała nas przywódczyni klanu pojawiła się jego reszta. Spojrzałem na nadciągające lwy i uśmiechnąłem się lekko po czym wytężyłem umysł i uwolniłem moją moc. Wszyscy zabójcy momentalnie się zatrzymali i skamienieli ze strachu. Wysłałem do Iseult mentalnie pytanie i otrzymałem jako odpowiedź jedno słowo: "Zabij". Od razu ruszyłem do dzieła. Wybierałem swoje ofiary na chybił trafił po czym wyrywałem im krtanie, sprawiając, że szybko stawały się nieprzydatne do dalszej walki. W którymś momencie jednak do moich uszu dotarł damski głos...
- Mircza...- słychać w nim było paraliżujący strach ale nigdy nie byłbym w stanie pomylić go z żadnym innym.
- Synku... Przestań, to boli... Proszę Mircza... Wypuść mnie... Przecież jestem twoją matką...- powiedziała klęcząca na ziemi Menora.
- Witaj Menoro...- powiedziałem po czym zmiażdżyłem krtań mojej aktualnej ofiary i podszedłem do niej opuszczając zakrwawione łapy wzdłuż ciała.
- Puść mnie... Jestem w końcu twoją matką...- samica czuła coraz większy strach, widziałem to doskonale i rósł on z każdym moim krokiem.
- Nigdy nie byłaś moją matką... Może i mnie urodziłaś... Ale nigdy nie byłaś moją matką... Moja prawdziwa matka zginęła... Choć nie wydała mnie na świat i byłem tylko bękartem jej męża, którego mogła przecież porzucić na pastwę losu była dla mnie prawdziwą matką... A ty zasługujesz tylko na jedno...- warknąłem po czym przemieniłem się w swoją w pełni lwią postać i rzuciłem się na matkę rozszarpując jej ciało na kawałki i nurzając się w jej krwi. Była ostatnią członkinią klanu, który właśnie został zniszczony. Kiedy wreszcie z ciała lwicy pozostała jedynie krwawa miazga a z mojego futra ściekały stróżki ciepłej krwi opanowałem się nieco i spojrzałem na stojącą nieopodal Iseult.
<Iseult?>
Sorki, że tak długo

niedziela, 28 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

Znaleźliśmy się w okolicach, klanu, który był naszym celem. Już od dłuższego czasu krążyliśmy wokół zdobywając potrzebne nam informacje i zapoznając się z terytorium. Z Iseult zbliżyliśmy się jeszcze bardziej i właściwie oboje wiedzieliśmy już o sobie nawzajem niemal wszystko.  Lwica bardzo dzielnie radziła sobie z zapamiętaniem wszystkich członków mojej rodziny, których szczerze mówiąc ciężko zapamiętać i nie pomylić. Mimo wszystko jednak czegoś mi brakowało, chciałem, żeby nasze życie wyglądało inaczej a nie było tylko i wyłącznie wieczną relacją w stylu chłopak-dziewczyna i tyle. Któregoś wieczoru siedzieliśmy razem przy ognisku jedząc królika i rozmawiając na różne tematy.
- Iseult... Wiem, że to może być nieco kiepski moment ale nie mogę czekać dłużej. Kocham Cię i mam gdzieś, co się wkrótce stanie, chcę żebyś została moją żoną, na dobre i na złe.- powiedziałem po czym ukląkłem i wystawiłem przed siebie dłonie z pierścionkiem.
<Iseult?>

piątek, 26 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

Cała sprawa wydawała mi się niezwykle podejrzana. Cały ten zakon pojawiający się właściwie znikąd i podający się za nowe wcielenie zakonu Iseult. Nie wiedziałem co będzie chciała zrobić, nawet nie brałem pod uwagę tego, że klan w istocie okaże się tym za który się podaje. Zbyt dużo było różnic dzielących oba klany by mogły być tym samym. Po przekroczeniu gór złożyłem szybką modlitwę do Ameyi i Devena by nas prowadzili i pozwolili bezpiecznie dotrzeć na miejsce po czym ruszyliśmy na spotkanie tegoż klanu. Po drodze lwica wyjaśniła mi swój plan a ja dorzuciłem do niego swoje trzy grosze. Miałem nadzieję, że wszystkie informacje o tym klanie okażą się nieprawdziwe ale kto wie?
<Iseult?>
Błagam wybacz jakość...

środa, 24 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

Po jakimś czasie treningu wszyscy nowi gwardziści mieli dość i niemal z prędkością światła uciekli z placu treningowego. Ehh... Dlaczego zawsze musieli trafiać mi się tacy nieudacznicy? W takich momentach zazdrościłem Mihnei i Sorciemu, bo zawsze dostawali najlepszych rekrutów. Niestety ja musiałem się nieźle napocić żeby zrobić z tych obiboków prawdziwych i najlepszych gwardzistów. Po tym jak wszyscy się rozeszli postanowiłem poszukać Iseult i pogadać z nią chwilę. Niestety przez dłuższy czas nie udało mi się tego zrobić aż w końcu dowiedziałem się, że poszła porozmawiać z moim ojcem. Po drodze do jego gabinetu akurat się na nią natknąłem.  Nie wyglądała jednak zbyt dobrze.
- Iseult coś się stało?- zapytałem zaniepokojony
<Iseult?>


poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

Uśmiechnąłem się po czym spojrzałem na moich rekrutów. Najwyraźniej nigdzie im się nie spieszyło.
- Dobra skoro jeszcze się stąd nie wynieśliście to wracajcie z powrotem do treningu. Axel do mnie.- krzyknąłem po czym spojrzałem na przyszłych gwardzistów. Wspomniany wcześniej lew podszedł do mnie i spojrzał na mnie błagalnie.
- Cóż może teraz poćwiczymy twoją umiejętność zamiany w słup soli kiedy jest to potrzebne Axel?- zapytałem po czym nakazałem mu ustawić się pod ścianą.
- Co zamierzasz zrobić? - zapytała Iseult przyglądając mi się ciekawie.
- Uczę ich bezwzględnego posłuszeństwa, zaufania do mnie i przede wszystkim nie ruszania się niezależnie od sytuacji.- powiedziałem po czym rzuciłem pierwszy sztylet, który wbił się tuż obok nogi Axela, który przesunął się nieznacznie.
- Axel nie ruszaj się.- mruknąłem po czym wyrzuciłem kolejny. I tym razem samiec się przesunął.
- I jak ja mam ich wyszkolić?- zapytałem kręcąc głową.
<Iseult?>

Od Mirczy CD Iseult

Trening z nowymi gwardzistami okazał się wielką klapą. Wiedziałem, że nie są w stanie działać pod presją ale nie miałem pojęcia że jest aż tak tragicznie. Żaden z nowych nie potrafił wykonać nawet jednego kroku pod wpływem mojej mocy co było okolicznością bardzo frustrującą. Owszem moi najlepsi gwardziści również mieli problemy z działaniem pod jej wpływem ale potrafili wykonać niektóre działania i nie zmieniali się za każdym razem w słup soli dzięki czemu miałem pewność, że w sytuacjach stresowych i wywołujących lęk będą w stanie działać tak jak należy. Zdenerwowany postanowiłem zakończyć trening. 
- Idźcie do domów.- warknąłem po czym odwróciłem się i stanąłem przed Iseult.
- Cześć skarbie. Co u Ciebie?- zapytałem podchodząc do niej.
<Iseult?>

piątek, 19 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

- Dziękuję, że postanowiłaś zdradzić mi swój sekret i obiecuję, że nigdy nie zawiodę twojego zaufania.- powiedziałem po czym uśmiechnąłem się lekko.
- Nigdy nie będę próbował naciskać na Ciebie żebyś zdradziła mi szczegóły ze swojej przeszłości. To twoja decyzja i jedynie ty możesz zadecydować co i kiedy mi powiesz jeśli będziesz miała ochotę mi powiedzieć.- dodałem po czym elegancko zmieniliśmy temat. Rano odprowadziłem Iseult lub jak kto woli Sange do jej pokoju po czym poszedłem do siebie żeby przespać jeszcze godzinkę lub dwie przed kolejnym dniem pracy. Kolejnego wieczoru postanowiłem znowu spotkać się z Iseult. Ponownie więc wszedłem po bluszczu na jej balkon.
- Cześć Iseult, kwiaty dla Ciebie.- powiedziałem wręczając jej bukiet.
<Iseult?>

czwartek, 18 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

W momencie, kiedy lwica mnie pocałowała momentalnie przypomniałem sobie jej słowa o kimś wartym i godnym mojej uwagi. Mój umysł momentalnie zaczął się z tego śmiać. Bo tak na prawdę czy jest ktoś, kto nie byłby godny poślubić bękarta? Albo raczej czy jakaś "porządna" dziewczyna zwróciłaby uwagę na bękarta? Bo kim jestem? Jedynie bękartem, którego ojciec miał na tyle dużo honoru, że oficjalnie uznał go za prawdziwego syna.
- Mówiłaś, że nie powinienem zawracać sobie tobą głowy. Myślę, że chyba Cię nie posłucham. Nie ma innej, która byłaby aż tak godna mojego zainteresowania. Tak na prawdę jestem nikim, królewskim bękartem, którego ojciec był po prostu przyzwoity. I cóż... Chyba nie dam Ci spokoju.- powiedziałem kiedy się od siebie oderwaliśmy po czym po prostu ją pocałowałem, ale tym razem znacznie intensywniej niż wcześniej.
<Iseult?>

Od Mirczy Cd Iseult

- Na razie niech zostanie to moją słodką tajemnicą.- powiedziałem po czym ruszyłem przed siebie prowadząc Iseult przez plątaninę korytarzy, nie tylko tych głównych ale i również ściśle tajnych, o których wiedziała na prawdę garstka osób. W końcu dotarliśmy na dach jednej z wierz, gdzie czekał na nas zastawiony stolik.
- Mam nadzieję, że nie obrazisz się za jeden talerz, ale tylko tyle udało mi się wytargować w kuchni. Zapraszam do stołu.- powiedziałem po czym odsunąłem jej krzesło by mogła na nim usiąść. Po chwili zaczęliśmy razem jeść spaghetti i rozmawiać na różne tematy. W którymś momencie jednak oboje złapaliśmy za jedną nitkę makaronu i przypadkowo nasze usta złączyły się w pocałunku. Muszę szczerze przyznać, że mi się to bardzo podobało.
<Iseult?>

Od Mirczy Cd Iseult

Obiad zjedliśmy w jednej z lepszych gospód w zbudowanym u podnóża zamku mieście. Co prawda większość mieszkańców zamku zazwyczaj jadło posiłki w jadalni razem z rodziną królewską. Ojciec upierał się żebym też to robił i zazwyczaj byłem posłusznym synem ale raz na jakiś czas zdarzało mi się urwać. Kolejne tygodnie wyglądały podobnie: razem z Iseult wymykaliśmy się razem z zamku tuż przed obiadem by cieszyć się swoim towarzystwem na dachu gospody, gdzie gospodarz znalazł dla nas miejsce. Niestety zazwyczaj były to nasze jedyne spotkania podczas dnia: ja jako dowódca gwardii musiałem bez przerwy czuwać nad bezpieczeństwem ojca i rodziny a Iseult szkoliła skrytobójców. Tego wieczoru jednak miałem inne plany. Od razu po skończonej służbie i wyznaczeniu wart ruszyłem do ogrodu i nazbierałem bukiet maków i niezapominajek po czym ruszyłem w stronę pokoju samicy, jednak postanowiłem wejść przez inne drzwi - balkonowe. Wspiąłem się więc po porastającym ścianę zamku bluszczu i wszedłem na balkon dziewczyny po czym zapukałem do jej drzwi. Kiedy otworzyła wyciągnąłem kwiaty przed siebie.
- Czy dałaby się pani porwać? Obiecuję zwrot w jednym kawałku przed wskazaną przez panią godziną.- zapytałem uśmiechając się lekko.
<Iseult?>

środa, 17 kwietnia 2019

Od Mirczy Cd Iseult

- Cóż... Damę potraktowałbym inaczej... Ale no widzisz skarbie ty dosłownie spadłaś mi na głowę z nieba więc sama widzisz.- powiedziałem po czym uśmiechnąłem się i podałem jej ramię.
- No widzisz dlatego też powinieneś zawsze być przygotowany na to, że jakaś dama spadnie ci na głowę skarbie.- Iseult również uśmiechnęła się po czym ruszyła w stronę zamku. Ja tymczasem nie czekając na zaproszenie ruszyłem za nią.
- Skoro więc już byłaś tak miła spaść mi na tą głowę to może dałabyś się zaprosić na obiad?- zapytałem podając jej ramię, które ona (nie spodziewałem się tego jednak) złapała.
- Cóż to? Czyżbyś zapraszał mnie na randkę? Nie spodziewałam się tego po tobie.- powiedziała śmiejąc się a ja uniosłem lekko kącik ust.
- Czy ja wiem? Po prostu zapraszam cię na obiad. Ale kto wie? Może kiedyś będziemy opowiadać naszym dzieciom, że to była nasza pierwsza randka?- zapytałem teraz już szczerząc się w wielkim uśmiechu. Byłem pewien, że moje abstrakcyjne wizje sprawią, że zaraz zacznie się śmiać.
<Iseult?>