Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ajabu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ajabu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2019

Odejście


Z dniem dzisiejszym tereny stada opuszcza pielęgniarka Ajabu Dracula. Powodem jest decyzja właścicielki. Pamiętaj, że zawsze możesz do nas wrócić i przyjmiemy Cię tak samo ciepło, jak za pierwszym razem!

wtorek, 23 kwietnia 2019

Od Ajabu CD Mihnei

- A co by było jeśli by mnie nie zaakceptowała tak szybko? - spytałam niepewnie.
- Cóż... Najpewniej nie spuszczała by z ciebie oczu przy mnie. Bywa zazdrosna... Więc o ciebie przez jakiś czas by na pewno była.
Odetchnęlam z lekką ulgą, przynajmniej nie musiałam się martwić, że Kali może mieć złe nastawienie.
- Muszę cię teraz nieco zmartwić... - wstałam i wzięłam do ręki igłe.
- Dlaczego? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- Rany są już dobrze zasklepione więc muszę je zszyć - przeciągnęłam nitkę przez ucho igły.
Mihnea zaśmiał się tylko.
- Rób to śmiało. Tyle razy mnie zszywano, że nie stanowi to dla mnie większego problemu.
Popatrzyłam na niego zdziwiona po czym wzięłam się do pracy.
- Niewiele o tobie wiem... Wiem, że jesteś księciem, Kali to twoja narzeczona, masz strasznego pecha... - zaśmiałam się. - Opowiesz mi coś więcej o sobie?

Mihnea?

Od Ajabu CD Mihnei

Uśmiechnęłam się lekko patrząc w bok. Rumieniec na mojej twarzy był coraz bardziej widoczny.
- Ręce mi drętwieją... - powiedział Mihnei.
Zaśmiałam się cicho i spojrzalam na mężczyznę.
- Tak... Zostane twoją żoną... I możesz przestać się uśmiechać? Bo mimo wszystko ciągle masz poranioną twarz.
Nieco popuścił z uśmiechem. Wyjął z pudełeczka pierścionek i wziął mnie delikatne za rękę. Na palec serdeczny założył mi pierścionek. Nieśmiało pocałowałam go w policzek. On jednak po chwili pocałował mnie namiętnie w usta. Szybko jednak się od niego oderwałam z nieco zmieszaną minął.
- Wcześniej wydawałaś się mniej nieśmiała...
- Bo tak... Tak reaguje w pracy. Muszę być bardziej śmiała przy działaniu.

Mihnea?

Od Ajabu CD Mihnei

Z osłupieniem patrzyłam a to na Kali, a to na Mihneę. Działo się to tak szybko, że powoli wydawało mi się, że to tylko jakiś sen albo omamy. Lwica spojrzała na mnie z uśmiechem.
- To ja wam nie będę przeszkadzać. Porozmawiajcie sobie, na spokojnie - ominęła mnie wychodząc z infirmerii.
Na chwilę zapadła niezręczn cisza, jednak Mihnea przerwał ją wskazując żebym usiadła obok niego na łóżku. Zrobiłam to posłsusznie. Kiedy jednak usiadłam, wzrok wbiłam w podłogę. On uśmiechnął się lekko.
- Więc co mi powiesz? Także ci się podobam?
Zwlekał chwilę z odpowiedzią. Wzięłam głęboki oddech.
- Tak... Jednak czuje, że to trochę dziwne...
- Dlaczego?
- Nie znamy się zbyt długo. I to przyszło tak nagle... Ale nie wyczówam, żeby to było coś fałszywego czy słabego - westchnęłam cicho.
- A chciała byś tego ślubu?... - spytał niepewnie.
Pokiwałam twierdząco głową.
- A ty?... - spojrzałam w jego oczy.

Mihnei?

Od Ajabu CD Mihnei

Głos uwiązł mi w gardle. Patrzyłam z otwartymi ustami na Kalinde, zastanawiając się czy donrze usłyszałam to co powiedziała.
- Coś ci się musiało przewidzieć - zaśmiałam się nerwowo, czując krople potu na czole. - Nie jestem nim zainteresowana.
Ona jednak tylko umiosła brew patrząc na mnie poważnie.
- Nie kłam. To widać na pierwszy rzut oka. Jeśli obawiasz się tego, że to ja nie mówię prawdy to masz złe mniemanie o mnie. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu.
Poczułam jak moje policzki zaczynają mnie piec.
- W porządku... Zauroczył mnie, ale nic więcej. Znamy się niedługo więc wątpie żeby coś z tego póki co było.
Lwica słuchała mnie uważnie po czym, bez uprzedzenia, zaciągneła mnie z powrotem do infirmerii. Stanęła przed łóżkiem na, którym leżał Mihnei i wskazała na mnie.
- Czy Ajabu ci się podoba? - spytała patrząc na swojego narzeczonego.
Stałam się cała czerwona.

Mihnei?

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Od Ajabu CD Mihnei

Także się uśmiechnęłam.
- Akurat tutaj masz racje. Wygląda na to że nie masz nic złamanego... - poruszałam jeszcze jego nogami przez chwilę. - Tak. Żadnych złamań. Jednak masz dość mocno pocharataną twarz. Sądze, że albo na nią upadłeś albo dostałeś drabiną czy bannerem podczas upadku. Więc radziła bym ci się tak nie uśmiechać, bo tylko sprawiasz sobie większy ból.
Usiadłam obok niego na krawędzi łóżka zdejmując z ran liście. Kiedy skończyłam to robić wzięłam kawałek szmatki i starłam resztki maści.
- Rany poprzysychały, na twoje szczęście większość jest niegroźna... Jednak widzę, że jest parę bardzo głębokich.... - wzięłam jego twarz w ręce i zaczęłam oglądać.
Niekoniecznie z powodu dokładniejszego zbadania ran. Miał gładką skórę, którą przyjemnie się gładziło.
- Coś jest nie tak z ranami, że tak długo je oglądasz? - cicho się zaśmiał.
Jak opażona zabrałam ręce.
- Nie... Musiałam... Tylko się upewnić jakich ziół użyć - wstałam spalając buraka i wybierając zioła.

Mihnea?

Od Ajabu CD Mihnei

Kiedy pocałował mnie w dłoń, poczułam jak moje policzki oblewają się gorącem. Odprowadziłam go wzrokiem do drzwi i przez chwilę stałam nieruchomo. Szybko się otrząsnęłam i postaralam się skupić na sprzątaniu, jednak moje myśli wciąż gdzieś odlatywały... W pewnym momencie ktoś wbiegł do infirmerii ciągnąć mnie za rękę.
- Co się stało?... - zdziwona starałam się powstrzymać ciągnącą mnie osobę.
- Nie ma czasu... Wypadek... Drabiny... Bannery...
Zanim zdążyłam odpowiedzieć zaciągnął mnie do Sali Balowej. Leżała tam góra z przewróconych drabin i bannerów, które musiały spać. Spod tej kupy rzeczy kogoś wyciągano. Ku mojemu zdziwieniu był to Mihnei.
- Pielęgniarka! W końcu. Opatrz teraz księcia a ja pobiegnę po nosze! - krzyknął ktoś wymijając mnie.
Zaraz... Księcia? Przez chwilę stałam patrząc na nieprzytomnego mężczyznę.
- Na co czekasz? Do roboty! - ponownie ktoś krzyknął.
- Ja... Nic nie zrobię bez moich rzeczy... Wszystko czego potrzebuje jest w infirmerii.
Kilka osób pokręciło głowami ze złości, na szczęście pezyniesiono już nosze i ułożono na nich księcia. Szybko przeniesiono go do sali i kazano mi się nim dobrze zająć. Szybko wzięłam się do pracy oglądając go uważnie. Najbardziej oczywiście ucierpiała jego głowa... Znowu. Zdjęłam z niego wcześniej nałożone przeze mnie bandaże, które i tak zostały poprzerywane. Obmyłam jego twarz i zaczęłam rozrabiać maść na rany które pojawiły się na jego twarzy. Kiedy skończyłam, pokryłam rany obficie maścią na którą położyłam liście, dla lepszego przyswojenia. Zaczęłam poruszac lekko jego rękami, sprawdzając czy nie ma złamań.

Mihnea?

Od Ajabu CD Mihnei

- Muszę, ponieważ to moja praca - wzięłam maść leczniczą i szybko, ale równomiernie, nałożyłam ją na czoło Mihnei. - Zapiecze.
Lew cicho syknął, ale mimo to ciągle zachowywał swoją powagę. Odłożyłam maść i nasączyłam kawałek bandaża w wodzie, do której dodałam kilka ziół o mocnym zapachu.
- To zlikwiduje zawirowania - przyłożyłam go do rany i obwiązałam szczelnie suchymi bandażami. - Po trzech, czterech dniach powinno być w porządku. Jeśli jednak nie będziesz czuł poprawy będzie trzeba dokładniej cię obejrzeć. W nocy zmień bandaże i nasącz kawałek z nich tym.
Podałam mu słoiczek z cieczą.
- Możesz czuć się nieco senny, bo jedno z ziół nie tylko pomaga na zawirowania, ale i ułatwia sen. To tyle. Żegnam.
Zaczęłam porządkować miejsce pracy. Jednak Mihnea nie ruszył się z miejsca. Zerknęłam na niego przyglądając się mu baczniej.
- Jak się nazywasz? - spytał z lekkim uśmiechem.
- Ajabu... - odparłam niepewnie.

Mihnea?

Od Ajabu CD Mihnei

To był mój pierwszy dzień w pracy. Z początku nie wiedzaiano gdzie mnie przydzielić, przez co pierwsze dni pobytu w nowym miejscu spędzałam na zwiedzaniu okolic zamku. Kiedy w końcu przydzielono mi etat pielęgniarki, byłam w niebo wzięta. Nie minął nawet dzień a na sali rozległ się męski głos.
- Czy ktoś mógłby się nim zająć?
Odetchnęłam głęboko i zaczęłam iść w stronę dwóch lwów.
- Już jestem. Co się stało?
- Drabina oraz banner świąteczny przygniotły Mihnea. A resztę już widać po nim...
Przeniosłam wzrok na rudo czarnego lwa. Spod jego grzywy wypływały cienkie stożki krwi, które z każdą chwilą zdawały się powiększać.
- Zajmne się nim najlepiej jak potrafię, proszę za mną - odwróciłam się idąc do najbliższego łóżka dla chorych.
Mihnea ruszył za mną, podczas gdy jego towarzysz wyszedł.
- Proszę się położyć. Jak się pan czuje? - przeniosłam swoje zainteresowanie na bandaże i różne leki obok łóżka.
- Dobrze - odpowiedział stanowczo stając przy łóżku. - Nie odczuwam żadnego bólu, ani nie kręci mi się w głowie.
Spojrzałam na niego poważnie.
- Niech pan nie kłamie. Taka rana może...
- Proszę ją po prostu zabandażować.
Zmarszczyłam brwi sięgając po bandaż. Posłusznie obwiązałam nim głowę lwa.
- Jest pan tego pewien? - powiedziałam kończąc bandażowanie.
- Tak - lew odwrócił się i skierował do wyjścia.
Będąc już w drzwiach zachwiał się i zatrzymał kręcąc głową. Podbiegłam do niego i wręcz wpychając go do infirmerii, dopilnowałam, aby położył się na łóżku.
- A teraz proszę odpowiadać szczerze na moje pytania. Jak bardzo pana to boli? Jak widziałam kręci się panu w głowie. Jak często ma to miejsce od wypadku? - odwiązywałam mu bandaż z nieukrytym grymasem. - I niech następnym razem pan raczy od razu odpowiadać zamiast marnować czas na wiązanie bandaży które i tak jest bezsensowne w tej sytuacji.
Ze złością wyrzuciłam bandaże.

Mihnea?