Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nigdy wcześniej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nigdy wcześniej. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Od Shenemi Cd Rowene

Leżałam spokojnie, gdy wtem moim oczom ukazała się jakaś miska z czymś mokrym w kolorze „nijakim" w środku. Rozumiałam, że miałam to jeść, więc jadłam. Za pierwszym łykiem to coś było gorące, a ja ciepło nie lubiłam, więc zatrzęsłam moim odstającym ciałem podenerwowana. Na szczęście z każdym kolejnym łykiem to coś było coraz zimniejsze. Nagle usłyszałam jakiś huk, a następnie poczułam coś gorącego na twarzy. Chciałam płakać i bić się ciałem jednocześnie, ale znowu zaczęłam się dusić. W tym momencie poczułam coś zimnego na mojej twarzy, które ze tarło to gorące coś. Uspokoiłam się i kończyłam jedzenie. Gdy już w misce nic nie było jakieś ciało, które nazywała się Mina tą miskę zabrało. Próbowałam położyć się twarzą do dołu i się unieść co udało mi się dopiero po dłuższym czasie. Wyjrzałam poza miejsce do leżenia i zobaczyłam jakieś inne ciała. Wiedziałam tylko, że jedno z nich nazywało się Rowene.
- Rowe! Ne! - próbowałam się jakoś odezwać co mi się nawet udało. Jedno z ciał odwróciło się w moją stronę i dziwnie na mnie spojrzało.

Rowene?

niedziela, 4 sierpnia 2019

Od Rowene CD. Shenemi

- Ooo, jaka malutka! - powiedziała Elhemina spoglądając na kolejną puszystą kulkę leżącą obok mnie. Postanowiłam wstać i pobawić się piłką. W końcu, lepszego zajęcia nie miałam. Niezgrabnie zeskoczyłam z łóżka, prawie uderzając głową o podłogę. Jednak udało mi się utrzymywać równowagę, przez co jedynie trochę bolały mnie łapy. Powoli podeszłam i wzięłam zabawkę. Położyłam się na plecach i zaczęłam podrzucać w górę.
- Rowene, tylko ostrożnie.- powiedziała do mnie mama na co mruknęłam ciche "dobrze" i dalej bawiłam się piłką. Nigdy mi się to nie nudziło. Była ona w czterech kolorach - białym, czerwonym, niebieskim oraz żółtym - i była nie większa, niż moja głowa. Zabawa trwałaby wieczność, gdyby nie okrzyk mamy.
- Dzieci, jedzenie!- usłyszałam. Zobaczyłam miskę, w której znajdowało się coś gęstego i białego (bez skojarzeń xd). Było słodkie i ciepłe, więc bardzo lubiłam to jeść. Lubiłam rzeczy w temperaturze pokojowej, wolałam nawet od tych zimnych. Szybko podbiegłam do krzesła, nieudolnie próbując na nie wskoczyć. Kathleen i Belial już siedzieli na swoich miejscach, a mi dalej się to nie udawało. Piłka poleciała byle gdzie, a ja wzięłam rozbieg i tuż przed krzesłem wybiłam się na tylnich łapach. Udało się. Usiadłam dumna z siebie, wąchając ciecz. Reszta rodzeństwa zaczęła jeść. Mówiąc reszta rodzeństwa, mam na myśli Beliala i Kathleen. Ta Shenemi była jakaś dziwna. Cały czas wydawała z siebie niezidentyfikowane dźwięki (duszności związane z chorobą), nigdzie się jej nie spieszy, nigdy nie bawi się z nami i cały swój czas spędzała z Elheminą. Denerwowało mnie to, bo przez nią ja większość czasu musiałam spędzać sama albo z rodzeństwem. Aczkolwiek to nie tak, że Elhemina mnie nie chciała. Po prostu za każdym razem, gdy pragnęłam coś zrobić z mamą, nagle Shenemi zaczynała się drzeć, a Mina biegła do niej, zostawiając mnie samą. Zobaczyłam, jak mama wstaje i bierze miskę Shen na łóżko. Dlaczego? My musieliśmy wskakiwać na krzesła, co osobiście mi nie przeszkadzało. Shenemi w spokoju jadła, aż nagle tata postanowił gdzieś wybiec w popłochu. Przez chuk zatrzaskiwanych drzwi, niechcący "przydeptałam" miskę łapą. Cała jej zawartość poszybowała w powietrzu w kierunku łóżka. Zamarłam, gdy nie mogłam dostrzec cieczy. Jednak Shenemi zaczęła się drzeć, więc wszystko było jasne. Wywróciłam oczami, nie ruszając się ze swojego miejsca.

Shenemi? 

piątek, 19 lipca 2019

Od Shenemi Nigdy wcześniej

Poczułam okropny ból, jednak szybko minął. Chciałam się jakoś odezwać, ale nie dałam rady, zaczęłam się dusić. Po chwili znowu poczułam ogromny ból i zaczęłam krzyczeć. Nie dało się tego znieść. Nic nie widziałam, a czułam tylko ból. Słyszałam jeszcze jakieś głosy, płacz, krzyki i inne.
- Zaopiekuj się nimi, proszę... - usłyszałam jakoś odgłos z daleka. Nagle poczułam ciepło. Otworzyłam delikatnie oczy, jednak szybko je zamknęłam, gdyż było strasznie jasno. Zdążyłam zobaczyć jedynie jakiś uśmiech i miło spoglądające na mnie oczy. Czułam się bezpiecznie.
- [...] króla oraz zabójstwa Adelajdy Moon - usłyszałam urywek jakiegoś głosu, po czym po czułam zimny dotyk. Spróbowałam znowu otworzyć oczy, ale znowu je szybko zamknęłam, jednak nie zobaczyłam już uśmiechu ani oczu, więc zaczęłam krzyczeć. Wtedy poczułam się dziwnie zmęczona. Gdy kolejny raz spróbowałam otworzyć oczy byłam już w zupełnie innym miejscu. Nie było już tych głosów ani krzyków. Powoli uniosłam moje powieki jednak szybko je z powrotem zamknęłam zobaczyłam jedynie coś białego. Nagle poczułam jakoś pustkę w moim brzuchu i coś ściskało mój brzuch, więc zaczęłam głośno krzyczeć. Miałam nadzieje, że znowu zobaczę te oczy i uśmiech, jednak to było coś zupełnie innego. Przerażona tym wszystkim próbowałam się jakoś ruszyć, jednak zupełnie nie dałam rady. Nagle wsadzili mi coś w buzie. Poczułam coś dziwnie płynnego, ale było smaczne, więc to coś piłam. Uspokoiłam się trochę, jednak nadal byłam wystraszona. Gdy to coś oderwało się z mojej buzi spróbowałam ponownie otworzyć oczy. Udało mi się to, jednak po chwili szybko je zamknęłam. Po tym poczułam jakiś dziwny napływ energii i zaczęłam machać moim ciałem. Przewróciłam się na drugą stronę i dziwnie ruszałam moim ciałem usiłując gdzieś dojść. Wtedy usłyszałam odgłos jakiś kroków. Krzyknęłam głośno wytrwale próbując coś powiedzieć. Wtedy poczułam, że coś jest nad mną.
- Ooo! Jaka malutka! - usłyszałam jakiś głos nad mną.
- Rowene, tylko delikatnie - odezwał się drugi głos z daleka. Zaciekawiona zaczęłam krzyczeć, no może nie krzyczeć, ale... Miauczeć? Wiedziałam tyle, że tu jest coś lub ktoś co nazywa się Rowene.

Rowene?